Jump to content

Graczu – poznaj swoje prawa! cz. 1


MajinYoda

352 views

Zmiany #1  

3 members have voted

  1. 1. Czy podoba się Wam nowe logo MSMów?

    • Jest świetne!
      2
    • Jest spoko, ale nie wrzucaj go więcej
      1
    • USUŃ TO NATYCHMIAST!
      0
    • Inne (proszę podać w komentarzu)
      0

This poll is closed to new votes

  • Please sign in or register to vote in this poll.
  • Poll closed on 02/20/2021 at 11:00 AM

Niniejszy tekst został opublikowany na łamach „Roczników Administracji Publicznej” w 2020 roku (online był to 16 grudnia tegoż roku), zatem jest bardzo świeży… Przed Wami mgr Wioletta Pawska i jej tekst pt. „Prawo małoletnich do wolności od hazardu, uzależnienia od Internetu i gier komputerowych”. I już sam tytuł wprawił mnie w nieliche zdumienie – to jest jakiś nakaz grania w gry komputerowe, że dzieci muszą mieć prawo do wolności od nich? Macie jakieś pomysły? Bo w tym kształcie równie dobrze można napisać „Prawo dziecka do wolności od bycia rozjechanym przez samochód” albo „Prawo dziecka do wolności od bycia prześladowanym przez kolegów z klasy”...

Ale czepiam się. Ze względu na długość teksu musiałem podzielić go na dwa wpisy - drugi pojawi się za tydzień (wtedy dam też link do oryginału).

Czy jesteście gotowi?

Cytat

(...)Należy podkreślić, iż dysfunkcyjne korzystanie z  Internetu przez dzieci pokazuje możliwość dostępu do niebezpiecznych gier komputerowych.

Jest to drugie zdanie artykułu (a ściślej pisząc - "Wprowadzenia") i już nie mam pojęcia o co chodzi. Autentycznie – co Autorka miała na myśli? Czy – idąc tą logiką – jeśli dziecko dobrze korzysta z internetu to nie ma też dostępu do niebezpiecznych gier? No, coś w tym może i jest – jeśli rodzic jest mądry. Ale to są tylko moje domysły i nie wiem czy o to chodziło…

Ale to jeszcze nic:

Cytat

W konsekwencji, czynności prowadzą do uzależnienia od gier, czasem też od hazardu. Autorka apeluje o nałożenie sankcji na podmioty wciągające małoletnich w takie czynności.

O jakich „czynnościach” pisze Autorka? Czy ktoś umie mi to wytłumaczyć? I jakie podmioty Autorka ma tu na myśli? Chodzi o STEAMa? Sprzedawców w sklepach z grami? Rodziców? Internet? Panią z warzywniaka? Tyle pytań...

Cytat

Treść publikacji opiera się na dostępnych artykułach oraz aktualnych źródłach prawa, a w związku z brakiem zbyt dużej ilości literatury naukowej z zakresu uzależnienia od gier komputerowych niniejszy artykuł może być również motywacją dla głębszego zbadania problemu przez innych specjalistów.

Strasznie długie to zdanie… Nie wiem gdzie Autorka zaglądała, ale literatury (bardziej czy mniej naukowej) na temat zjawiska uzależnienia od gier jest całkiem dużo. Fakt, część z tych tekstów to MSMy, ale – patrząc na ten artykuł – nie sądzę, by Autorce to przeszkadzało.

Na tym zakończę omawianie "Wprowadzenia" i przejdę dalej. Innosie, dopomóż...

Cytat

(...)Wśród wielu uzależnień związanych z  Internetem u  dzieci i  młodzieży można wyróżnić popularny fonoholizm, czyli uzależnienie od telefonów komórkowych. Mimo iż definicja jest wciąż modyfikowana, nazywany także nomofobią (ang. no mobile phone), oznacza uczucie strachu i panikę przed brakiem posiadania telefonu (dotyczy dzieci, które już go posiadały), obsesyjne jego poszukiwanie, zamartwianie się o jego utratę oraz panikę związaną z niemożnością odebrania telefonu.

Mam dokładnie to samo z zegarkiem… Czy to oznacza uzależnienie od zegarków :O? A tak serio – rozumiem, że ciągłe zaglądanie do smartfona jest pewnym rodzajem uzależnienia i pojmuję dlaczego Autorka o tym wspomniała.

old-people-on-their-phones-meme.jpg

Źródło

Cytat

Kolejne uzależnienie może dotyczyć telewizora, tabletu czy smartfona a nawet książek elektronicznych, bowiem znacznie postępuje ich digitalizacja (ang. digital book) i przestają już być tą samą wartością.

Cóż, wolę czytać „tradycyjną” książkę – do ebooków jakoś nie umiem się przekonać. Jednakże, ten artykuł czytam w wersji internetowej – czyli ktoś musiał go zdigitalizować. Czy to oznacza, że ma mniejszą wartość niż jego papierowe wydanie? Chyba tak – papierowe wydanie można zawsze wykorzystać jako podpałkę.

Cytat

Innym zagrożeniem może być także sprzedaż przez Internet (ang. e-commerce), prowadząca w skrajnych przypadkach do zakupoholizmu.

Co? Przecież pojęcie zakupoholizmu istnieje od wielu lat (według angielskiej Wikipedii mniej więcej od 1892 roku [https://en.wikipedia.org/wiki/Compulsive_buying_disorder]). Fakt, internet ułatwia robienie zakupów (co jest całkiem nieźle widoczne teraz), ale i bez Sieci ludzie radzili sobie z robieniem zakupów. Także ich nadmiernej ilości.

Cytat

(...)Warto podkreślić, że nadmierne korzystanie z komputera i  sieci internetowej to również uzależnienia. Wśród nich jednym z bardziej niebezpiecznych jest uzależnienie od gier komputerowych.

Te dwa zdania wyrastają nagle, całkowicie niespodziewanie – najwyraźniej Autorce zaczęło brakować tekstu do jakiegoś limitu i dopisywała takie „wrzutki”. I – co już muszę napisać – ta tendencja pojawia się w całym artykule.

Cytat

(...)Nadto, rozwija się w sieci niekorzystne zjawisko „hejtowania” (ang. to hate – nie znosić czegoś), polegające na anonimowym wyrażaniu swojego zdania, negatywnego i często zadającego ból adresatowi tekstu.

Wyrażanie swojego negatywnego zdania na jakiś temat to NIE JEST hejt, droga Autorko. Oczywiście, dla niektórych wytknięcie, że się mylą jest od razu traktowane jako hejt, ale to tak nie działa. Według Słownika Języka Polskiego jest to „obraźliwy i zwykle agresywny komentarz internetowy”. Czemu Autorka nie sięgnęła po tę definicję? Pytam, bo chciałbym wiedzieć.

Cytat

(...)Wiadomym jest, że niebezpieczeństwo rzeczonych uzależnień dzieci i młodzieży w największej skali gwarantuje sieć Internet.

Doskonałe źródło wiedzy – „wiadomo”. Gdzie był recenzent? Ponadto – czy to oznacza, że zjawisko uzależnienia od gier nie istniało przed internetem? Nie zrozumcie mnie źle – to tak jakby stwierdzić, że np. alkoholizm nie istniał przed powstaniem na przykład Carlsberga (dobra, nie znam się na historii piwa :P).

Czas na „Uzależnienie małoletnich od gier komputerowych”:

Cytat

(...)Jest jednak kilka pozytywnych aspektów grania, np. poznanie znaczenia ratowania świata przed problemami (np. gra World of Warcraft) i  cech bycia bohaterem czy nauka budowania lepszego miasta, wykorzystująca ludzką kreatywność.

Cieszę się, że Autorka dostrzega pozytywy gier komputerowych. Bo bałem się, że będzie jak zawsze. Ale nieco nie rozumiem w jaki sposób WoW uczy kogokolwiek jak być bohaterem… Nie przypominam sobie, by jakikolwiek prawdziwy bohater nasyłał na złych ludzi płonącego psa samemu strzelając z łuku…

Cytat

(...)Negatywną stroną jest jednak dysfunkcyjne korzystanie z gier, które oferuje rynek. (...) Mimo iż dostęp jest bardzo łatwy, to przede wszystkim predyspozycje człowieka, w tym przypadku dziecka, odpowiadają za problem uzależnienia i wynikają z indywidualnych cech osobowości.

Znów się zgadzam, brawo Autorko. Cieszę się, że wreszcie ktoś to dostrzegł i zastanawiam się dlaczego cały artykuł nie jest tak napisany?

Cytat

Rzeczą wiadomą jest, że rynek oferuje różne rodzaje gier komputerowych, takie jak symulacyjne, strategiczne, zręcznościowe, przygodowe, odgrywanie ról, gry logiczne. Dostępne są także gry sieciowe, stanowiące największe zagrożenie prowadzące do uzależnienia od gier komputerowych.

Tu czegoś nie rozumiem – przed chwilą Autorka chwaliła WoWa za „poznanie znaczenia ratowania świata przed problemami” (cokolwiek to znaczy), a tu nagle jednak (jako gra sieciowa) jest tą najgorszą rzeczą… Straszna niekonsekwencja – albo Autorka nie zdaje sobie sprawy czym jest WoW.

Cytat

(...)Jednak w większości przypadków korzystanie z gier przez dzieci nie jest przez nikogo kontrolowane. Wynika to czasem z nieznajomości gier przez rodziców, a czasem z satysfakcji rodziców, że dziecko potrafi korzystać z komputera i sprawnie się nim posługuje. Dopiero gdy zauważalne jest zbyt długie zainteresowanie grami, zaczynają się niepokoić. Wina wówczas leży wyłącznie po stronie dorosłych, ich brakiem kontroli nad tym, co robi dziecko.

Tu dałbym wielki plus Autorce. I gdyby na tym się skupiła to dałbym MoG jako główny tag, ponieważ te słowa są naprawdę mądre. Szkoda, że toną w morzu niezbyt udanych stwierdzeń.

Cytat

(...)Równie dużym zagrożeniem są gry rozgrywające się w czasie rzeczy­wistym, takie jak np. budowanie miasta czy armii. Powodują chęć opieki nad układanym stanem rzeczy, a co za tym idzie coraz częstszą obecność w świecie gier, nawet w porach nocnych i wczesnoporannych.

Tu – w pewnym stopniu – też muszę się zgodzić. Jednakże, co warto przypomnieć, zarywanie nocy (z tego czy innego powodu – także z powodu książek) nie jest niczym nowym.

Cytat

(...)Można zatem uznać, iż dużo większym zagrożeniem dla małoletnich są gry komputerowe. Od tych uznanych za bezpieczne do najbardziej zagrażających zdrowiu, a nawet życiu małoletnich.

Chwila – co? Rozumiem zagrożenie zdrowia (głównie psychicznego), ale życia? Najgorsze, że w tym miejscu Autorka przechodzi do gaming disorder, nie tłumacząc w jaki sposób gry miałby zagrażać życiu dzieci. Szkoda, bo jestem ciekaw.

Cytat

(...)W roku 2019 Światowa Organizacja Zdrowia (skr. WHO)podjęła decy­zję o zaliczeniu uzależnienia od gier multimedialnych jako choroby w je­denastej Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD-11)(...)Entertainment Software Association (ESA) w obronie swojej i graczy stawia kontrargument zjawiska nadmiernej oglądalności telewizji; nie uznaje tego jako zaburzenie i broni się również przed zbyt pochopnym zdiagnozowaniem zwyczajnego grania od zaburzenia, czy też uzależnie­nia i jako pomysł na rozwiązanie podaje kontrolę rodzicielską. Analiza uwypukla, że ESA broni stanowiska ze względu na fakt, iż branża przynosi ogromne korzyści materialne.

Cóż, sam nie jestem do końca przekonany czy WHO miało rację (pisałem o tym na blogu [link]). Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że można uzależnić się od gier. Ale od telewizji, radia czy książek także można się uzależnić. Nie bardzo jednak rozumiem dlaczego Autorka to częściowo neguje. Dodatkowo, zarzucanie, że ktokolwiek broni gier, bo przynoszą mu korzyści materialne jest wyjątkowo niskie – nie jest to żaden argument. W końcu wpisanie uzależnienia od gier na listę chorób nie wpływa na wyniki sprzedaży. Jedyne co robi to sprawia, że tego typu zaburzenie będzie uznawane za chorobę i leczone.

Cytat

W telewizji niedopuszczalne jest transmitowanie takich programów dla dzieci – nad tym jest większa kontrola narzucona przez ustawodawstwo.

Nie rozumiem o co chodzi w tym zdaniu. Jakie programy? Chodzi o zawierające przemoc? A ktoś kontroluje czy dzieci ich nie oglądają (poza rodzicami)? Jasne, są oznaczenia, jest „czas chroniony”, ale przecież nie da się czegoś takiego wprowadzić w grach. I nie oszukujmy się – jak dziecko będzie chciało to obejrzy film po 23 to to zrobi – wszystko zależy od rodziców/opiekunów.

a7BOov238pPDcZ1R.jpg

Źródło

Cytat

(...)W wielu grach prezentowana jest prze­moc w różnych odsłonach. Od strzelania, poprzez zabijanie, mordowanie, kaleczenie i nawet obcinanie części ciała.

Hura, jest moja ulubiona liczba – „wiele”. Można byłoby podać dokładną ilość gier przeznaczonych dla dzieci, w których występuje obcinanie kończyn. Że co? Że nie o takie gry chodziło? A o jakie? Ciekawe czy zgadniecie, bo konkretne tytuły pojawią się w drugiej części wpisu ;).

Cytat

Wielu z rodziców nie zdaje sobie sprawy jak niekorzystnie to wpłynie na nieukształtowany jeszcze charak­ter i pogląd u małoletnich. Niewielu z nich wyjdzie bez skazy na psychice i świadomości o świecie, ponieważ dzieci na wczesnym etapie nie są jeszcze świadome, iż w prawdziwym świecie zabicie osoby nie doprowadzi do jej powstania i „ożywienia” jak w grze nie będzie trzech żyć.

W tym momencie zacząłem głową szukać blatu biurka… Czemu ci wszyscy „naukowcy” tak się uczepili tych żyć? Cieszę się, że Autorka dostrzega rolę rodziców, ale czemu nie spojrzała przy tym na wygląd współczesnych gier?

Na tym zakończę część pierwszą wpisu.

Do zobaczenia za tydzień!

Edited by MajinYoda

2 Comments


Recommended Comments

Cytat

Hura, jest moja ulubiona liczba – „wiele”. Można byłoby podać dokładną ilość gier przeznaczonych dla dzieci, w których występuje obcinanie kończyn. Że co? Że nie o takie gry chodziło? A o jakie? Ciekawe czy zgadniecie, bo konkretne tytuły pojawią się w drugiej części wpisu ;).

Pewnie Rayman - tam główny bohater nie ma kończyn, więc ktoś mu je musiał uciąć. :P

A tak całkiem serio, wyczuwam silną obecność Dooma, Diabolo 2 (stały gość, z tego co kojarzę) i pierwszego Black Opsa. Może nawet Ben & Ed albo The Walking Dead? A, nie zapominajmy też o GTA. Tam co prawda ucinania kończyn nie było, ale w jednej misji głównej przeciwnicy mogli wpaść do maszyny do mielenia mięsa.

Oczywiście wszystko to tytuły dla dzieci. :D

  • Upvote 1
Link to comment
20 godzin temu, Przemyslav napisał:

Pewnie Rayman - tam główny bohater nie ma kończyn, więc ktoś mu je musiał uciąć. :P

Autorka raczej nie słyszała o takiej grze :P.

20 godzin temu, Przemyslav napisał:

A tak całkiem serio, wyczuwam silną obecność Dooma, Diabolo 2 (stały gość, z tego co kojarzę) i pierwszego Black Opsa. Może nawet Ben & Ed albo The Walking Dead? A, nie zapominajmy też o GTA. Tam co prawda ucinania kończyn nie było, ale w jednej misji głównej przeciwnicy mogli wpaść do maszyny do mielenia mięsa.

Oczywiście wszystko to tytuły dla dzieci. :D

Blisko, ale... póki co trzymam karty przy sobie ;).

  • Upvote 1
Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...