Jump to content
  • entries
    164
  • comments
    247
  • views
    11,804

Za mną, durniu!

MajinYoda

524 views

Niedawno postanowiłem wrócić do Dragon Age: Inquisition i wreszcie przejść wszystkie dodatki. Przy okazji przypomniałem sobie dlaczego nie lubię grać z drużyną złożoną z AI.

Sygnalizowałem to w recenzji tej gry, ale i tak wciąż mnie irytuje idiotyczne zachowanie moich towarzyszy. Szczególnie tyczy się to „tanków”. Kogokolwiek bym nie wziął, zawsze musi coś odwalić. A to zatrzyma się na kamieniu, to znowu jego/jej szarża skończy się kilka metrów od wroga… Pewnie znacie ten ból ;). Dobrze, że przynajmniej potrafią wytrzymać dużo ciosów.

Z kolei do tych baranów ze SWAT 3 mam inne zastrzeżenia. Mianowicie – dlaczego zawsze muszą mnie zablokować? Na szczęście słuchają rozkazów i przynajmniej tyle z nich pożytku :).

Skoro jednak skojarzył mi się ten temat to od razu przypomniałem sobie moje próby biegania z „towarzyszem” w grach Bethesdy… na Innosa, to dopiero są idioci! Co gorsza – w przeciwieństwie do tych z DAI czy SWAT 3 są bezużyteczni. Zarówno w Skyrimie jak i w Fallout 4 nie korzystałem z pomocy żadnych głąbów.

Weźmy F4 za przykład. Zachciało mi się mieć towarzystwo i nakazałem Piper iść za mną. Uzbroiłem ją w to, co miałem najlepsze w ekwipunku i odjazd! I wiecie co? Dobrze, że miałem wpisane tgm, bo bym ginął co sekundę. Ta skończona idiotka nie potrafiła znaleźć drogi, o strzelaniu do wrogów nie mówiąc!

843970fe6a7b27dfe7bec3221ab16fc9.jpg

Źródło

W sumie to czy ktokolwiek ma pozytywne doświadczenia z towarzyszami w grach od Bethesdy? Jeśli tak to chętnie je poznam :).

Kończąc ten szybki wpis przypomniałem sobie o jeszcze jednym followerze, który swego czasu mocno mnie zirytował. Pamiętacie taką grę jak SW The Old Republic? Taki średnio udany MMORPG w świecie Gwiezdnych Wojen? Ktoś-coś? Nie? Trudno.

Otóż, w tej grze na samym początku dostałem jakiegoś droida - czy coś - do pomocy. Wydaje mi się, że każdy gracz coś takiego dostawał… Niemniej, grałem na serwerze PVP (innych nie było, jeśli dobrze pamiętam), więc w pewnym momencie spotkałem gracza Republiki (tak, grałem po stronie Imperium ;)). Minęliśmy się bez słowa… no, prawie, bo nasi przyboczni postanowili jednak walczyć ze sobą. Staliśmy tak przez chwilę patrząc na nich bezradni. Dopiero po chwili udało się nam zakończyć ich spór i każdy poszedł w swoją stronę.

Dlatego zawsze się zastanawiam – dlaczego twórcy nie dopracują tych elementów? Może Wy macie jakiś pomysł? ;)

Do zobaczenia za tydzień!



11 Comments


Recommended Comments

Ja w Skyrim zawsze miałam jakiegoś towarzyszą, bo mógł on nosić moje graty:). Potrafił mi głupio blokować przejście, ale i tak jestem przyzwyczajona, że w grach Bethesdy kod "tcl" to podstawa. W Dragon Age Początek pamiętam, że było spoko rozwiązanie, że jeśli jakiś towarzysz faktycznie gdzieś się na chwile zablokował, to się teleportował do ciebie lub włączał tryb "Usain Bolt" i błyskawicznie podbiegał do bohatera.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
19 minut temu, Xazy napisał:

Ja w Skyrim zawsze miałam jakiegoś towarzyszą, bo mógł on nosić moje graty:). Potrafił mi głupio blokować przejście, ale i tak jestem przyzwyczajona, że w grach Bethesdy kod "tcl" to podstawa.

"tcl" to pół biedy - gorzej jak trzeba dodatkowo używać "moveto player" - i jeszcze znaleźć w Sieci RefID danej postaci ;). Dlatego zrezygnowałem z biegania z kimkolwiek - już wolę mody z plecakami.

23 minuty temu, Xazy napisał:

W Dragon Age Początek pamiętam, że było spoko rozwiązanie, że jeśli jakiś towarzysz faktycznie gdzieś się na chwile zablokował, to się teleportował do ciebie lub włączał tryb "Usain Bolt" i błyskawicznie podbiegał do bohatera.

W Inkwizycji też jest podobny patent, ale nie zawsze działa - choćby przykład z mojej recenzji.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
Cytat

"tcl" to pół biedy - gorzej jak trzeba dodatkowo używać "moveto player" - i jeszcze znaleźć w Sieci RefID danej postaci . Dlatego zrezygnowałem z biegania z kimkolwiek - już wolę mody z plecakami.

 

Uniknęły mnie na szczęście AŻ TAKIE kłopoty:).

Skyrim to był pikuś przy towarzyszących NPC w Oblivionie:)

 

Cytat

W Inkwizycji też jest podobny patent, ale nie zawsze działa - choćby przykład z mojej recenzji.

 

Fakt, w Inkwizycji był to spory problem. Po skończonej bitwie nie szłam dalej bez sprawdzenia, czy tankowie nie utknęli w bezruchu:). A posługiwanie się drabiną nie raz było za trudne dla dowódczyni Poszukiwaczy czy kranoludzkiego mistrza złodziejstwa:)

 

A właśnie w Początku nie pamiętam bym miała jakiekolwiek problemy z towarzyszami. Dość szybko ogarniali, że są za daleko i się teleportowali. 

 

 

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment

W dodatku Trójca do Morrowinda najemnik do eksploracji podziemi był beznadziejny :) bo nie mógł skakać aby się wydostać, to samo jak rzucimy na niego czar lewitacji koleś będzie stąpał po ziemi.

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
19 godzin temu, Xazy napisał:

Skyrim to był pikuś przy towarzyszących NPC w Oblivionie:)

Pamiętam to - szczególnie tego typa z Ostrzy (tego Redguarda), którego trzeba było pilnować w kanałach Miasta Cesarskiego. To był prawdziwy ból!

Ale wpis o NPC-ach, których twórcy każą nam niańczyć w rozmaitych questach pojawi się po wakacjach :).

19 godzin temu, Xazy napisał:

A właśnie w Początku nie pamiętam bym miała jakiekolwiek problemy z towarzyszami. Dość szybko ogarniali, że są za daleko i się teleportowali. 

Drabiny to udręka w tej grze...

16 godzin temu, NomadP napisał:

W dodatku Trójca do Morrowinda najemnik do eksploracji podziemi był beznadziejny :) bo nie mógł skakać aby się wydostać, to samo jak rzucimy na niego czar lewitacji koleś będzie stąpał po ziemi.

Czyli tradycja Bethesdy została zachowana do dziś :P.

Share this comment


Link to comment

  

W dniu 14.06.2020 o 13:43, Xazy napisał:

Ja w Skyrim zawsze miałam jakiegoś towarzyszą, bo mógł on nosić moje graty:).

Ja w pewnym momencie wpisałem sobie cheata na udźwig (ale nie nieskończoność, tylko kilkaset) i tym samym miałem mniej zbugowaną wersję dodatkowego ekwipunku. :) O grach Bethesdy się nie wypowiadam, bo w żadnej z nich nawet nie próbowałem nikogo brać ze sobą. :V

Przypominam sobie towarzyszy w serii Gothic, to kuriozum samo w sobie. W jedynce potrafili tylko chodzić w linii prostej, przez co przeprowadzenie np. Gorna przez cienką kładkę wymagało nadkładania drogi, żeby nadać mu właściwy kierunek. W dwójce było podobnie, jak w jedynce, ale nie przypominam sobie żadnej uciążliwej misji eskortowej, natomiast w trójce... Co prawda lepiej znajdowali ścieżki, ale jak już się zgubili! Przypominam sobie sytuację (nie wiem nawet, czy rzeczywiście miała miejsce), w której towarzysz zgubił mi się gdzie w Nordmarze (po prostu zaczął iść bokiem, aż zgubiłem go z oczu), by po kilku godzinach odnaleźć się w Varancie na drugim końcu świata i pięciu teleportacjach. 

Edited by SerwusX
  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
13 minut temu, SerwusX napisał:

  W dwójce było podobnie, jak w jedynce, ale nie przypominam sobie żadnej uciążliwej misji eskortowej

Ja pamiętam - Lares w Nocy Kruka. To było wkurzające - ten dureń musiał atakować wszystko, co znalazło się w jego polu widzenia.

15 minut temu, SerwusX napisał:

(...) w trójce... Co prawda lepiej znajdowali ścieżki, ale jak już się zgubili! Przypominam sobie sytuację (nie wiem nawet, czy rzeczywiście miała miejsce), w której towarzysz zgubił mi się gdzie w Nordmarze (po prostu zaczął iść bokiem, aż zgubiłem go z oczu), by po kilku godzinach odnaleźć się w Varancie na drugim końcu świata i pięciu teleportacjach. 

Osobiście najbardziej nienawidziłem prowadzenia tego głąba do Okary. Robiłem wszystko, byle to opóźnić. Tak samo każda misja eskortowa w Varancie - zawsze się musiał NPC zgubić. Raz (przed patchami nieoficjalnymi) typek zniknął mi z oczu. Puff i rozpłynął się w powietrzu ;).

Share this comment


Link to comment

To ja takich szczegółów nie pamiętam, nawet nazwy niektórych miast zapomniałem z Gothica 3, mimo iż mapa wisi u mnie w ramce na ścianie. :)

Niestety to rozwiązanie nie nadaje się do wszystkich gier, ale chociaż jedną rzecz zrobiono sensownie w serii Mass Effect: towarzysz teleportował się do ciebie, jak nie patrzyłeś. :P

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
14 minut temu, SerwusX napisał:

Niestety to rozwiązanie nie nadaje się do wszystkich gier, ale chociaż jedną rzecz zrobiono sensownie w serii Mass Effect: towarzysz teleportował się do ciebie, jak nie patrzyłeś. :P:)

W Dragon Agę Inkwizycja jest niby tak samo - ale bugi się zdarzają ;)

  • Haha 1

Share this comment


Link to comment
7 minut temu, SerwusX napisał:

Żadne to dla mnie zaskoczenie: ME i DE to to samo, tak samo, ale o czym innym. :D

Ech, muszę znów spróbować pograć w ME...

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...