Jump to content
Sign in to follow this  
  • entries
    3
  • comments
    4
  • views
    824

"Wiedźmin" Netfliksa, czyli cebula, djinn i strzyga (1/2)

Przemyslav

166 views

Tak samo jak Ty, twój brat, siostra, kumpel i pewnie pies, obejrzałem netfliksowego „Wiedźmina”. Parafrazując skrybę z „Twierdzy”, nie wiem, co mam o tym myśleć. Głównym powodem jest to, że sagę wiedźmińską przeczytałem jakieś cztery – pięć lat temu, po przejściu Wiedźmina 2 i w oczekiwaniu na Wiedźmina 3. W przerwach między sesjami z Wiedźminem 2, którego ograłem chyba z trzy razy po premierze „trójki”, bo miałem słabego kompa.

Wracając do serialu – od czego by tu zacząć… (bez znaczących spoilerów)?

 

Cytat

Nie rymuje się. Wszystkie dobre przepowiednie mają rymy.

Świat przedstawiony jest chyba całkiem wiernie w stosunku do książek, chociaż nie miałem tu tego poczucia, że każdy jest zły. Owszem, niemal wszyscy bohaterowie dramatu mają swoje cele, ale wydaje mi się, że nie wszyscy dążą do nich bezwzględnie. Ktoś jeszcze powiedział mi, że świat w serialu jest dosyć pusty. Nie zwróciłem na to uwagi podczas oglądania, czyli pewnie mi to nie przeszkadzało. Teraz jednak nie da się tego odzobaczyć.  Dzięki, ktosiu.

Choreografia walk cieszy oko. Porównanie ze „śmiertelnym tańcem” przychodzi na myśl na każdym kroku. Wiedźmin jest szybki, silny i minimalnie używa Znaków (głównie Aarda), ale nie jest nieśmiertelny. Widać to wyraźnie podczas walki z Renfri, która mimo iż nie jest wiedźminem (choć do końca człowiekiem też chyba nie jest…) zdołała zadać mu co najmniej jedną ranę.

Nawiasem mówiąc, chciałem zobaczyć w serialu więcej Znaków – a widać było jedynie Aard (używany podczas walki) oraz Yrden (użyty chyba tylko raz w walce ze strzygą). Nie oznacza to jednak, ze magia jest kiepsko zrealizowana – wręcz przeciwnie. Widz jest świadkiem wyjątkowo kreatywnego i skutecznego wykorzystania magii, od materializujących się noży, przez piękne portale, aż po cluster bomby niczym z Wormsów. W ogóle portale wyglądają świetnie – często materializują się nie tyle w świecie, co ze świata, np. z piasku na pustyni czy z kurzu. Dobrze się na to patrzy.

Natomiast po obejrzeniu całego sezonu zorientowałem się, że Geraltowi ani razu nie zadrżał medalion. Przynajmniej ja tego nie zauważyłem.

Warto też wspomnieć o drobnym, ale satysfakcjonującym smaczku – każdy odcinek zaczyna się tytułem oraz symbolem odzwierciedlającym tematykę odcinka, raz będą to lilie temerskie z pazurami (strzyga), raz co innego. W ostatnim odcinku te symbole łączą się w reklamowany medalion wiedźmiński z jaskółką (Ciri) oraz czymś na kształt gwiazdy (Yennefer). To połączenie wygląda bardzo efektownie i zwyczajnie cieszy oko.

 

Cytat

Coś ty za jeden? Ojciec wychędożył kozę?

Choć Henry’ego Cavilla znam tylko z „Człowieka ze stali”, stawiam dziesięć orenów, że rola wiedźmina jest dla niego być może dotychczas najważniejsza. Henry jest Geraltem w każdej sekundzie serialu. Lauren Hissrich nie owijała w bawełnę, mówiąc o „wielkim zaangażowaniu Cavilla w rolę” – to po prostu widać. Nie tylko, gdy mówi „Hmm” albo „F**k”. Choć oglądałem go niecałe osiem godzin, ten właśnie wizerunek Geralta bardzo wrył mi się w świadomość.

Wszyscy chwalą Anyę Chalotrę za przedstawienie Yennefer. Ja jednak chyba mam wypaczony obraz (nie tylko jej, ale całego show) przez gry. Yennefer jest wiarygodna, tak, ale moim zdaniem za mała z niej sucz. Wydaje mi się, że była bardziej bezwzględna i wyniosła.

Freya Allan jako Ciri moim zdaniem gra dobrze, choć tak naprawdę niewiele w serialu robi. Jest to wina trochę zagmatwanej konstrukcji scenariusza, który przeplata ze sobą opowiadania o wiedźminie z początkiem właściwej sagi. Skutkiem tego Ciri jest tam w zasadzie… po nic.  Raz tylko wypowiedziała przepowiednię Ithliny, a przez większość odcinków po prostu ucieka przed Nilfgaardem, spotykając przypadkowych ludzi, których chyba w ogóle nie było w książkach.

W ogóle scenariusz serialu dużo wątków dodaje od siebie. Wypada to różnie i sądzę, że serial mógłby się bez nich obyć, zwłaszcza że cierpią na tym niektóre wątki z opowiadań, na przykład drastycznie uproszczony epizod z wyprawą na smoka. To dało się zrobić lepiej i sądzę, że budżet, jakim dysponowano, nie przeszkodziłby w ciekawym zarysowaniu napięcia między drużynami, które chciały zabić smoka z wielu różnych powodów.

Tak przy okazji – jeśli dobrze się przyjrzeć, to w tym odcinku można zobaczyć Saskię. :)

 

Cytat

 

- I didn’t need help.

– Like f**k you didn’t!

 

Sądzę że z powodu niskiego budżetu najmocniej ucierpiał odcinek z djinnem. W opowiadaniu niszczy on całe miasto, a w serialu nie dość, że go w ogóle nie widać, to niszczy tylko kawałek mieszkania Yennefer.

 Choć djinna nie widać, bardzo dobrze można się przyjrzeć reszcie potworów, które są zrobione… oryginalnie. Smok w niczym nie przypomina jakiegoś Smauga, wygląda nieco biednie, ale moim zdaniem dobrze się to wpisuje w klimat świata – w końcu smoki są wymierającym gatunkiem. Strzyga nie tyle wygląda „świetnie” (czyli przerażająco), ale jest rewelacyjnie udźwiękowiona i rzeczywiście przypomina przeklętą dziewczynę, a nie umięśnionego rudego goryla z gier.

W drugiej części m.in. Jaskier, Calanthe, Vilgefortz, przeznaczenie, muzyka, dubbing oraz Maciej Musiał.



4 Comments


Recommended Comments

Cytat

Świat przedstawiony jest chyba całkiem wiernie w stosunku do książek, chociaż nie miałem tu tego poczucia, że każdy jest zły. Owszem, niemal wszyscy bohaterowie dramatu mają swoje cele, ale wydaje mi się, że nie wszyscy dążą do nich bezwzględnie.

Z drugiej strony, Nilfgaard pokazany dużo gorzej. Z prężnie działającego mocarstwa, przodującego nie tylko na polu walki, ale również w handlu i rzemiośle, zrobili typowe Złe i Mroczne Imperium, połączenie komunizmu z jakimś demonicznym sekciarstwem. Cahir też bardziej morderczy, niż w książce (chociaż jego relacja z Ciri straciła ten niepokojąco lekko pedo posmak). W sumie północni czarodzieje też na minus względem książek, konkretnie chodzi mi o te akcje z węgorzami - książkową Tissaię widziałem raczej jako surową "matkę", która swoim uczennicom nie robiłaby czegoś takiego.

  • Like 1

Share this comment


Link to comment
Spoiler

No Cahir jest zdecydowanie bardziej morderczy, w końcu pokonał Vilgefortza 1v1. :)

Rzeczywiście sprowadzili Nilfgaard do poziomu Imperium z Gwiezdnych Wojen, z żołnierzami ślepo podążającymi za cesarzem. Z jednej strony buduje to wizerunek niepowstrzymanej i ogromnej siły (za którą stoi jakiś nieznany do tej pory okrutnik), która zamierza zawsze trzymać Kontynent pod butem. Z drugiej - wypada to głupawo.

Węgorze rzeczywiście wypadają dziwnie, nie wiem skąd ten pomysł. Moja pamięć musiała to odrzucić, bo szybko o tym zapomniałem, dzięki za przypomnienie. :D

Share this comment


Link to comment

Mam wiele zastrzeżeń do serialu, ale najbardziej boli mnie przedstawienie Brokilonu. Tani zabieg z reflektorem dającym po oczach jest żałosny, ale już zdegradowanie driad do bandy przemądrzałych dzikusów, siedzących na tyłkach i nie robiących kompletnie nic, woła o pomstę do nieba. Zauważcie, że cały ten fragment można bo spokojnie wyciąć i nie miałoby to absolutnie żadnego znaczenia.

Edited by SerwusX
  • Like 1

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...