Jump to content
  • entries
    129
  • comments
    199
  • views
    8,035

Spotkanie trzeciego stopnia z fantastyką

MajinYoda

573 views

Przez wiele lat chciałem wybrać się na konwent fanów fantastyki i w tym roku, w końcu, mi się udało. Wprawdzie byłem tylko w niedzielę, ale mogłem wyrobić swoje zdanie na ten temat. 

Wprawdzie „Falkon” - bo na ten konwent się wybrałem - odbywa się w Lublinie (czyli w moim mieście :)) od 2000 roku to jakoś zawsze „coś” mi wypadało... Tym razem jednak kupiłem bilet z wyprzedzeniem i nie było już mowy o wykrętach ;). Do tego wybierałem się ze znającym ten konwent znajomym, więc miałem przewodnika :). 

 

img790-thumb.jpg

Źródło

I muszę przyznać, że trochę żałuję, że byłem tylko na jednym dniu. Ale i tak widziałem tłumy zwiedzających, wystawców oraz sporo przebranych osób. Co do tych ostatnich to wielu z tych postaci nie rozpoznawałem, ale widziałem Jokera, szturmowców, Obi-Wana, Spider-Manów, ratowników medycznych [skreślić] i innych barwnych postaci. Oczywiście, znalazło się też parę osób z zawieszkami typu „Free Hugs”, ale albo byli to mężczyźni, albo miałem wrażenie, że gdzieś w pobliżu kręci się prokurator (i to bynajmniej nie przebieraniec). Generalnie jednak było wesoło i kolorowo.

Jeśli chodzi o stronę organizacyjną to można było pójść na oddzielną halę i albo wziąć udział w sesji RPG, albo zagrać ze znajomymi. Konwent to także spotkania m.in. z autorami fantasy (jakby Was to interesowało to ich pełna lista jest dostępna tu). Niestety w tym roku mnie to ominęło, ale nie oszukujmy się – spędziłem na „Falkonie” jakieś 2-3 godziny ;).

Naturalnie, chętni mogli kupić niemal każdy gadżet związany z którymś z uniwersów – od anime (pluszowy Zen-Oh!) do seriali (m.in. Gra o Tron). Choć, z czego dość szybko zdałem sobie sprawę, świat Warcrafta praktycznie nie istniał. Widziałem może ze trzy kubki i jakieś koszulki i tyle. Oczywiście, ceny były miejscami zaporowe (6 (słownie: sześć!) złotych za małą kostkę do gry? I to zwyczajną, sześciościenną? Sporo! :)), ale takie prawo konwentów (i cen na nich), więc rozumiem i się nie czepiam ;). 

Naturalnie, musiałem kupić sobie jakąś pamiątkę. Sęk w tym, że nie mogłem znaleźć nic dla siebie. Znajomy kupił tego sporo, a mi zależało na czymś... nietypowym. I tym sposobem pierwszy raz w życiu postanowiłem kupić loot-boksa! Co lepsze – realnego, namacalnego. Ale z którego świata? Po dłuższym namyśle zapłaciłem 60 zł za torbę z rzeczami związanymi z Dragon Ballem. Jeszcze na miejscu otworzyłem i muszę przyznać, że choć były to najlepiej wydane pieniądze w moim życiu to i nie było najgorzej. Oto, co znalazłem w środku:

 I. Podkładkę pod mysz (jeszcze nie rozpakowana; wybaczcie jakość, zdjęcie wykonane przeze mnie :P);

M3LdJ45.jpg

II. Magnes na lodówkę w Goku SSJ Blue;

III. Przypinkę z Goku Autonomous Ultra Instinct;

IV. Dwie podkładki pod piwo, obie z Goku – na jednej w formie SSJ God, a na drugiej zbierającym energię dla Spirit Bomb w Sadze Buu;

V. Kubek z fanartem – od lewej: „dorosły” Dende, stary Krillin w stroju Master Roshi’ego, dorosły Goten (?), Gohan, duża Pan w pomarańczowym gi, dziwnie unrany Goku (z ogonem), równie dziwnie ubrany Vegeta (też z ogonem), dorosły Trunks w zielonym gi (przypomina jego strój z Sagi Buu), Bulla albo młoda Bulma oraz dorosły Uub w pomarańczowym gi... (na konwencie widziałem podobny za 30 zł);

VI. Pluszowa zawieszka z Shenronem owiniętym wokół czterogwiezdnej Smoczej Kuli (na ebay za jakieś 42 zł).

 I tak naprawdę tylko ten ostatni przedmiot mi się przydał jako ozdoba na żyrandol (no, chyba, że stłukę swój obecny kubek ;)). Jednakże, co widzicie po cenie dwóch ostatnich przedmiotów z zestawienia, wyszedłem na plus, zatem nie narzekam :). Przynajmniej, łaska Zen-Oh, nie dostałem poszewki na poduszkę :P. 

Podsumowując, było warto się wybrać i z całą pewnością będę chciał ponownie wziąć udział w „Falkonie” w przyszłym roku. 

A jakie są Wasze przemyślenia na temat konwentów? I czy bywacie/bywaliście na takich (sporo z Was pewnie tak :D)?



3 Comments


Recommended Comments

Przyznam nic nie mam do konwentów, choć byłem na takim jednym w Gdańsku i staram go zapomnieć.
Ale mimo to powiem o co poszło, otóż ten konwent miał być dwu dniowy, ostatni dzień oferował wstęp wolny bo przyznam 50zł za wejście jak na tak niewielką imprezę to trochę zdzierstwo.
Tak też byłem na miejscu około godziny 11, bo chciałem tam spędzić połowę dnia, idę do takiego faceta co chyba tym wszystkim kierował.
A ten mi mówi że konwent już się zakończył....

-Jak to już koniec, co z drugim dniem?
-No właśnie drugi dzień jest końcem tej imprezy(uśmiecha się)
-Trochę to naciągane i wstyd że napisaliście że będzie trwało dwa dni, a tak naprawdę tylko jeden dzień
-Trzeba było przyjść wczoraj
-Tak się składa że chciałem ale 50zł za wejście jak na tak niewielką imprezę jest zdzierstwem
-Przykro mi ale to nie ja to ustaliłem
-Domyślam się, zresztą jak wrócę do domu to napiszę do organizacji tego konwentu że zostałem oszukany
-A proszę bardzo bo mnie jakoś to nie obchodzi

No i tak zrobiłem, na Facebooku tego organizatora, i ku mojemu zaskoczeniu było z 6 może 8 osób co dopisało do mnie
że też czuło się oszukane, jedna z osób napisała mniej więcej tak

"Święta racja! ten konwent miał trwać dwa dni, a drugi dzień wypowiedzieli tylko same podziękowania za uczestnictwo i tyle bo nie wolno było nam zostać jeszcze przeglądać tam mang i grac na konsolach bo zamierzają się zbierać, był nawet taki jeden chłopak co chciał sobie kupić pamiątki ale odmówili mu bo już po imprezie....wstyd organizacja wstyd!"

  • Upvote 1

Share this comment


Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...