The best movie soundtracks. Evah!
Po tych jakże filozoficznych rozważaniach, jakie przeprowadziłem już dziś na tym blogu nadszedł czas na nieco bardziej przyziemne kwestie. Postanowiłem opublikować listę moich ulubionych utworów z soundtracków rozmaitych filmów. W przeciwieństwie do poprzedniego wpisu, tym razem będzie mało czytania.
Więcej słuchania.
Jak przy każdej mojej małej 'topliście', zaznaczam że kolejność jest przypadkowa, bo nie jestem w stanie powiedzieć, które z nich podobają mi się bardziej, a które mniej. Po prostu uważam że są awesome i tyle.
Po jednym utworze na soundtrack, chociaż oczywistym jest że podoba mi się więcej niż jeden.
Na początek OST który zwrócił moją uwagę na ten rodzaj muzyki. Zakochałem się w nim od pierwszego usłyszenia i wbrew pozorom moje ucho okazało się mieć dobry gust, bo soundtrack ten był nominowany do Oskara. Niestety, przegrał z soundtrackiem Przyczajonego Tygrysa i Ukrytego Smoka. Fuuuuu!
Wszyscy pewnie domyślają się, że chodzi o ścieżkę dźwiękową filmu Gladiator.
Głęboka, piękna, stonowana. Uwielbiam w ciszy wsłuchiwać się w niemal każdy jej utwór i rozróżniać brzmienie poszczególnych instrumentów.
Tutaj może być pewne zaskoczenie, ale bardzo spodobała mi się ścieżka z filmu Harry Potter i Książę Półkrwi. Poważna, żeby nie rzec smutna i równie głęboka jak ta powyżej.
Kolejny utwór którego słuchać najlepiej w absolutnej ciszy. Dzieło Nicholasa Hoopera.
A teraz moje niedawne odkrycie. Muzyka z filmu Da Vinci Code. Doskonale buduje klimat filmu i tajemniczy nastrój. Potęguje wrażenie, że na naszych oczach ujawnia się wielki historyczny spisek.
Spodobało mi się to, że autor soundtracku (Hans Zimmer - świetny koleś BTW, skomponował także muzykę do 'Gladiatora') zastosował podobne brzmienia w prequelu 'Anioły i Demony'.
Teraz nadeszła kolej na dzieło Johna Williamsa, mianowicie soundtrack do serii Gwiezdne Wojny.
Ciarki przechodzą po plecach. Niemal
czuć swąd pieczonego Anakina.
Doskonałą ścieżkę miał także film Królestwo Niebieskie (jeden z moich ulubionych). Tym razem dzieło Harrego Gregsona-Williamsa (Co z tymi Williamsami jest takiego, że ich ciągnie do muzyki? Ciekawe czy Robin też coś napisał):
Film otoczony niemalże czcią przez wielu przedstawicieli płci męskiej (żeńskiej również - nie ma to jak gołe klaty) - '300'.
Spod ręki Tylera Batesa.
No i na początek tyle może wystarczy, nie chciałbym też żeby mój blog wczytywał się pół godziny z powodu nadmiaru zamieszczonych plików.
Powiem tylko: N-Joy!
EDIT!!!
Jak mogłem zapomnieć!
Jeszcze koniecznie Sherlock Holmes:
Ponownie spod ręki Hansa Zimmera.

35 komentarzy
Rekomendowane komentarze