Opowieść...
Opowiem wam dziś historię, ktrórą sam kiedyś zasłyszałem.
Dawno temu, hen, daleko stąd, leżała rozległa kraina. Jej granice odcięto od reszty świata tak, aby żaden człowiek nieopatrznie się tam nie zabłąkał. Wybudowano jedną, jedyną bramę, tak wąską, że naraz przejść mogła tylko jedna osoba. Wzniesione z kamienia wrota zdawały się jednak ostrzegać każdego, kto zawitał w tamte strony: "Nie przechodż, to miejsce jest zapomniane przez ludzi. Żywej duszy ani schronienia tu nie znajdziesz". W istocie, jeśli ktokolwiek miałby wkroczyć na te nieprzyjazne tereny, musiałby być szaleńcem, albo mieć ku temu konkretny powód.

Pewnego dnia wrota przestąpił człowiek mający powód. Według legend krainę zamieszkiwała tajemnicza istota, zdolna czynić rzeczy przechodzące ludzkie pojęcie, i to właśnie jej wędrowiec szukał. Potrzebował jej mocy, aby dokonać pozornie niemożliwego- przywrócić życie ukochanej osobie. Dziewczynie, której ciało wiózł na grzbiecie wierzchowca. Czy ten wszechpotężny duch faktycznie istniał? I czy rzeczywiście dysponował aż tak wielką mocą, aby wskrzesać zmarłych? Tego wędrowiec nie wiedział, ale było to jego ostateczne wyjście, jedyna szansa. I powiem wam, że legendy mówiły prawdę: w świątyni w samym środku krainy śmiałek odnalazł ducha, co więcej, rozmawiał z nim. Ponoć duch zgodził się ożywić dziewczynę, ale najpierw wędrowiec miał wykonać dla niego przysługę- zabić szesnaście wielkich jak góry kolosów przemierzających samotnie krainę. Szesnaście pradawnych istot o nieznanym pochodzeniu, których żaden człowiek nawet nie widział na oczy.
.jpg)
Czy wędrowiec zwątpił? W trwodze odmówił wykonania tego zadania, aby w smutku i żalu opuścić krainę i opłakiwać ukochaną? Skąd! Z podniesionym czołem, bez zastanowienia przystał na warunki umowy. W poważaniu miał to, w jaki sposób to zrobi, nie interesowała go także motywacja ani zamiary ducha. Nawet jeśłi nabrał podejrzeń wobec niego, to w tym momencie nie miał to znaczenia. Dostał szansę, musiał ją więc teraz wykorzystać! Perspektywą było w końcu szczęśliwe życie z ukochaną! Jako pomoc chłopak dostał od zjawy jedynie miecz, równie tajemniczy jak ona sama. Ostrze miało wskazywać bohaterowi, gdzie każdy potwór przebywa, nim też miał zadać każdej bestii śmiertelny cios.

I właśnie tak, uzbrojony jedynie w magiczny miecz i swój łuk, mając przy boku wiernego wierzchowca, a w sercu wiarę, wędrowiec wyruszył. Jeden człowiek przeciwko szesnastu kolosalnym stworom. Spytacie: czy mu się udało? Czy słuch o nim zaginął i nigdy już nie wrócił z zakazanej krainy, czy może wywiązał się z umowy i jeśli tak, to czy potężny duch także? Opowiedziałbym wam, ale tą opowieść należy przeżyć samemu. A jest to nie lada przeżycie...

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.