Jump to content
  • entries
    192
  • comments
    3,217
  • views
    226,626

P.... alący Palacze


Lord Nargogh

432 views

 Share

Nie cierpię palaczy. Wiecie co mnie w nich denerwuje? A dużo. Tak dużo, że podzielę swoją wypowiedź na dwie części.

I. Dlaczego palacze utrudniają mi życie ze swojej winy?

1. Palenie w windzie i na klatce schodowej.

Dlaczego do kurki nędzy nie mogę spokojnie wyjść z domu, i jeszcze spokojniej zjechać na dół windą bez nawdychania się kłębów nikotynowego dymu? Dlaczego pewnym .... łagodnie mówiąc "niemiłym" ludziom nie chce się wyjść na dwór, albo na balkon*?

Nie wiem. Wiem tylko że najchętniej na widok takiego gościa wyrwałbym mu peta z ręki, i zgasił go na jego czole.

W końcu wydaje mi się że RACZEJ nie bez powodu w regulaminie mieszkańców jest jako jeden z najważniejszych rzeczy wymieniony całkowity ZAKAZ palenia na klatce schodowej i w windach. Wydaje mi się że TYM BARDZIEJ nie bez powodu nie wywieszono na KAŻDYM piętrze przy KAŻDEJ windzie i na KAŻDYCH drzwiach do klatki dodatkową kartkę z PODKREŚLONYM zakazem palenia. Czy palacze jakoś na ten zakaz zareagowali? A zareagowali, a jakże. Kartki z zakazem zostały pozrywane.

2. Palenie na przystankach autobusowych.

I tym razem nikt nic sobie nie robi z wiszącego jak byk zakazu palenia na przystankach, za co w zasadzie palaczowi należy się mandat. Niestety nigdy nie słyszałem żeby ktoś egzekwował ten jakże ważny przepis. W najlepszym przypadku palacz stanie sobie pół metra od przystanku, i tam zapali. Kiedyś podejdę do takiego człowieka, uścisnę mu dłoń i powiem "Nie no, stary, to, co właśnie zrobiłeś robi mi KOLOSALNĄ różnicę. Pół metra jest niczym ocean oddzielający palącego od pozostałych. Nie żebym dalej czuł Twój p.......(ierniczony) dym"

3. Palenie w szkolnych toaletach.

Na szczęscie ten epizod mam już za sobą (nie chodzę do szkoły, jestem na studiach). Tutaj komentarz będzie bardzo krótki: żal, Żal, ŻAL, RZAL i nic więcej. (Stopniowanie słowa "żal" by me.

4. Palenie gdziekolwiek, kiedykolwiek w mojej obecności.

* - o tym więcej w drugiej części.

II. Dlaczego palacze utrudniają mi życie NIE ze swojej winy?

Palenie w domu, w łazience i na balkonie.

Wbrew pozorom powinienem się cieszyć że niektórzy palacze zamiast zasmradzać klatkę schodową (pewnie żona wyrzuca ich z domu, bo nie chce mieć dymu w mieszkaniu. Tylko dlaczego ja musze mieć ten dym na klatce schodowej?), smrodzą sobie w domu. I w zasadzie połowicznie się cieszę. Połowicznie, bo palenie w takim miejscu jest poprawne. A połowicznie się nie cieszę, bo:

a) palenie na balkonie powoduje że obszar 2 na 2 mieszkania wokół tego balkonu również jest skażony tym dymem, i nieraz mając otwarte okno mam zapewnioną niewątpliwą przyjemność wdychania nikotyny z cudzego papierosa,

b) palenie w domu powoduje że mój dom również jest zadymiony. Dlaczego? Bo przy konstruowaniu wentylacji w wieżowcu w którym mieszkam pracowali jacyś idioci. Wystarczy że sąsiad mieszkający niżej zrobi sobie herbatę, a w całej mojej kuchni będzie nią czuć w wystarczającym stopniu by stwierdzić że to np lipton. Gdy ktoś robi jedzenie, czuć w calej kuchni i przedpokoju. Gdy ktoś pali, czuć już w calym moim mieszkaniu.

Na sam koniec prośba do Rządu RP: Niech ktoś koffany w końcu przeforsuje ustawę całkowicie zabraniającą palenia poza własnym mieszkaniem i miejscem do tego przeznaczonym, i wprowadzi bardzo surowe przepisy odnośnie egzekwowania tego zakazu.

Ale to tylko moje marzenie, ktore nigdy nie dojdzie do skutku. Za dużo ICH (palących) jest. Sądzę, że obserwują mnie nawet teraz.

Jeśli czytasz to nagranie (hehe, czytać nagranie, dobre), to znaczy że mnie dorwali. Oni są... <kszszszsz>.... wszę <zakłócenia>dzie..... aaaAAAAAA!!!!1111oneoneone...

 Share

13 Comments


Recommended Comments

A mnie z kolei rozbroiła sytuacja sprzed kilku dni:

Targowisko, grupa ludzi przed jednym niewielkim straganem z warzywami a w całej tej ciasnocie roznosi się smród dymu nikotynowego. Jedna z pań namierzyła sprawcę i grzecznie zwróciła mu uwagę, że mógłby zgasić papierosa bo jeszcze niechcący komuś ubranie przypali. Jego reakcja? Oburzony mężczyzna w okolicach czterdziestki wybucha z tekstem: "Ale ja go dopiero co zapaliłem, papierosy są drogie i nie mam zamiaru go teraz gasić! A jak komuś to nieodpowiada to niech sobie gdzie indziej w kolejce stanie!". Urocze, czyż nie? Gdyby tacy jak on bardziej przejmowali się swoim zdrowiem niż oszczędzaniem tej cennej nikotyny, świat zdecydowanie byłby lepszym miejscem... A już na pewno pachniałby nieco lepiej...

Link to comment

Też się zgodzę z tym co napisałeś, tez nienawidzę palaczy. Ja mieszkam w bloku ale mimo to żadne zapachy się nie przedostają, a z tym balkonem to przesadziłeś, mi nic nie leci na balkon jak ktoś obok zapali... Co więcej wdychając ta nikotynę też cierpimy jakbysmy sami tez palili... Wracając od kumpla którego rodzice palą śmierdziało mi ubranie fajkami Błee!! A moja korepetytorka z matmy do której chodziłem do jej domu na lekcje tez paliła i w jej domu tak śmierdziało że szok, zawsze jak od niej wychodziłem to mnie głowa bolała, z kolei u mojego brata i wujasa nie śmierdzi dymem choc palą sporo, czemu u nich nie śmierdzi? Od czego to zależy?

Link to comment

Ciemno widzę ten zakaz palenia. W końcu chcemy robić dobrze, zakazując samobójstwa (palenie to w gruncie rzeczy to samo plus morderstwo osób postronnych) a i tak ZAWSZE znajdą się idioci, z chęcią odbierający życie sobie i innym. To nie jest błaha sprawa - stąd moje porównanie.

  • Upvote 1
Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...