Siedem dni ciszy?
Nieczęsto zdarza mi się zostawiać za sobą słowa, które w kontekście szerszym, aniżeli pojedynczy wpis mogłyby stanowić pewnego rodzaju wyraz powagi lub zadumy. Prawdę mówiąc, odkąd tylko pamiętam, stroniłem od noszenia niewygodnego kołnierza usztywniającego, który za zadanie miał ograniczać moje drwiny, bądź dopływ gęstej cieczy spływającej tak przecież nierzadko z moich ust, a którą nazywają ironią. Tym razem chciałbym jednak zachować tak nielubianą powagę. Nie dlatego, że tak wypada lub ktoś tego po mnie oczekuje. Ten wybór należy w pełni do mnie.
Podobnie jak i ten blog, na który drogi czytelniku zaprowadziła Cię zamglona ścieżka losu. Nigdy nie ukrywałem, że wszystko co pojawia się w jego obrębie, wszystko co w jego ramach czyniłem, czyniłem dla siebie. Stąd chciałbym, by to co zamierzam zrobić, odwiedzający tę moją małą przestrzeń wirtualnego świata uszanowali, ale przede wszystkim postarali się zrozumieć.
Oto w dniu dzisiejszym, na czas, w którym otuleni zostaliśmy smutkiem, zawieszam aktywność mojego bloga. Niech te siedem dni stanie się symbolem czegoś, co choćby w najmniejszym stopniu dotknęło każdego z nas. Niezależnie od tego czym to doświadczenie jest dla Was, dla mnie jest okazją do zatrzymania się, przemyślenia ważnych dla mnie życiowych spraw i podjęcia kroków, które będą wyznaczać kierunek mojej przyszłości. Do tej pory wpisy pojawiały się w tym miejscu każdego dnia, co mogło przywodzić na myśl regularny rytm mojego własnego życia. Jeden dzień. Jeden wpis. Zawsze tak samo. Pora choćby na chwilę przerwać ten ?bieg?. Pozwolić sobie na zdystansowanie się do samego siebie, tego bliższego, jak i dalszego otoczenia, ale także pozwolić sobie na złapanie drugiego oddechu.
Powrócę w to miejsce niebawem, za siedem krótkich dni?
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

0 komentarzy
Rekomendowane komentarze
Brak komentarzy do wyświetlenia.