Studiowanie to baaardzo poważna sprawa!
Faktycznie uważacie, że tak właśnie jest? Czy wyobrażenie jakie macie na temat szkolnictwa wyższego, chociaż troszkę ?zahacza? o obrazek, na którym tak zwane ?mądre głowy?, czyli kadra nauczycielska zwana również ciałem pedagogicznym (zauważcie, że ciałem, a nie umysłem) dzieli się zdobytą przez lata wiedzą z ?głowami jeszcze nie tak mądrymi?, a więc studentami? Stosy książek, plecaki wypełnione bardzo ważnymi notatkami, kalkulatory prezentujące liczby z takim miejscem po przecinku, że do zorientowania się w nich potrzebna jest osobna mapa.
Prawdziwa mekka dla żądnych nowych informacji, faktów i dowodów młodych osób.
A może należycie do osób, które postrzegają żaków oraz całe środowisko ich otaczające jako osoby ?zanurzone? po same uszy, a i niekiedy rozdwojone końcówki nażelowanych włosów w alkoholowych oparach lub dymie papierosowym? Przecież każdy wie, jak bardzo studenci lubią się bawić, a bez wspomnianych używek żadna zabawa nie może zostać uznana za udaną, prawda?
Ktoś w tym właśnie momencie, który poprzedzony został odpowiednim dla takich okazji milczeniem ?zapisanym? w postaci przerwy pomiędzy akapitami, mógłby powiedzieć, że istnieje jeszcze trzecia, nie tak już skrajna opcja. Jak najbardziej się z tym zgadzam! Osobiście nigdy nie należałem do żadnej z dwóch opisanych powyżej grup. Trzeba dodać, że był to opis ze wszech miar przerysowany, przejaskrawiony i podany z dodatkiem przyprawy zwanej moim poczuciem humoru. Ale do czego zmierzam? A do tego, że chciałbym Wam pokazać, jak można zdobywać wiedzę wśród uniwersyteckich murów, ale czynić to z ogromnym dystansem do śmiertelnej powagi właściwiej dla uroczystości pogrzebowym szalenie-poważnych-poganiaczy-podskakających-szynszyli. Uwierzcie mi na słowo, podczas takiego pogrzebu nie ma mowy o nawet najmniejszym uśmiechu. Nawet zbyt szerokie otwarcie oczu spotyka się z ogólną dezaprobatą ze strony żałobników.
Podczas zajęć akademickich można przecież od czasu do czasu zapomnieć o opasłych tomach, wykresach i tak znienawidzonych przez większość studiujących osób kolokwiach, że o egzaminach semestralnych nie wspomnę.
W tym miejscu dotarłem do sedna dzisiejszego wpisu. Chciałbym zaprezentować Wam pewien projekt, który wraz z grupą przyjaciół przygotowaliśmy na ćwiczenia, które według naszego planu zajęć przyjęły miano współczesnych kierunków pedagogicznych. Całość traktuje o jednej z alternatywnych odmian pedagogiki, która uprawiana jest również i obecnie. Jej nazwa to
pedagogika waldorfska
i na tym może poprzestanę. Nie chciałbym Was zanudzić absolutnie w tej chwili zbędnymi informacjami. Przy odrobinie szczęścia, może ktoś z Was zainteresuje się tym zagadnieniem i poszuka już na własną rękę i głowę czegoś na ten temat. Dopowiem może tylko, że podstawowe założenia tego nurtu pedagogicznego to wspieranie rozwoju dziecka poprzez rozwijanie jego spostrzegawczości oraz pozwolenie na odkrywanie świata, w którym przyszło mu żyć. Niby nic nadzwyczajnego, znamy to przecież z codziennego życia. Ale czy aby na pewno?
Obejrzyjcie więc film, który powstał w nawiązaniu do
pedagogiki waldorfskiej
i zapytajcie samych siebie, czy tak wygląda współczesna, a więc i Wasza nauka w szkołach. Ode mnie to tyle, życzę Wam dobrej nocy i? może krótkiej refleksji.
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

10 komentarzy
Rekomendowane komentarze