Jump to content
  • entries
    11
  • comments
    419
  • views
    96,281

Fajki są do bani


CormaC

1,577 views

 Share

Kilka lat temu w mediach przebąknięto coś tam o kierowanej do młodzieży kampanii pod hasłem "Nie truj się!". Obiekcje wzbudziły użyte w niej bezpośrednie hasła stylizowane na slang: "capisz fajami", "olej to", "ale haft" i takie tam (daruję sobie ogólne rozważania o tym, co wychodzi, kiedy dorosłym wydaje się, że mówią "slangiem nastolatków"). Jejku jej, nie wiedziałem, że młodzież (zwłaszcza osobniki jarające fajki i wciągające alkohol do stanu ogólnego rzygu - a przecież to do nich kierowana była kampania) jest aż tak delikatna. Biedne robaczki. Skoro "capisz fajami" jest nieodpowiednie, pozwólcie, że zaprezentuję swoją propozycję antynikotynowego hasła wycelowanego w palaczy:

Wypad, śmierdzielu!

Bardzo mnie cieszy, że ceny papierosów idą w górę, czekam również z utęsknieniem na ustawę zakazującą smrodzenia w miejscach publicznych (podobno sejm przyspieszył prace nad takową). Niech ludzie sobie palą, niech im śmierdzi z pyska, niech zapychają smołą płuca swoje i swojej rodziny, niech w męczarniach zdychają na raka, plując przy tym krwią i czarnym szlamem (czy czym tam się wtedy pluje) - mam to gdzieś, bo to ich wybór (jeden lubi łowić ryby, a inny jak jedzie mu z gęby i drogi oddechowe zżera rak). Ale niech to wszystko robią w swoich domach, ewentualnie w jakichś ściśle wydzielonych "gettach", z których dym nie przedostanie się na zewnątrz i nie będzie przeszkadzał innym (*).

Uzależnienie od alkoholu budzi odrazę i politowanie, natomiast uzależnienie od nikotyny (chyba bardziej uciążliwe dla przypadkowych osób) stało się normą. Ileż to razy spotykałem się ze świętym oburzeniem, kiedy na pytanie "Nie będzie wam przeszkadzać, że zapalę, prawda?" odpowiadałem "Będzie". Albo kiedy pokazywałem burakowi z fajką znak zakazu palenia zawieszony na ścianie tuż koło niego. Ileż razy wsiadałem do windy, która przypominała komorę gazową - przecież trzeba być męskim organem rozrodczym o przerwanej ciągłości tkanek (ewentualnie prymitywnym zwierzęciem, które nie panuje nad potrzebami), żeby nie chcieć lub nie móc poczekać z paleniem te kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. Nawiązując do nazwy kampanii wspomnianej w pierwszym zdaniu - truj się ile wlezie, ale przynajmniej nie bądź dupkiem.

Zawsze, kiedy idę ze znajomymi na miasto, zmuszony jestem siedzieć w smrodzie czyjegoś dymu, otoczony stadem bałwanów odpalających nowego papierosa od niedopałka poprzedniego. Oczy, zmęczone po wielu godzinach gapienia się za pieniądze w monitor, zaczynają mi łzawić. Kiedy zaś wracam, wnoszę ze sobą do mieszkania fetor, którym przesiąknięte jest całe moje ubranie. Dosyć!

(*) Przy okazji przykład rozbrajającej bezmyślności: odwiedziłem kiedyś pewną restaurację, w której strefa dla klientów palących znajdowała się na dole, zaś dla niepalących - na piętrze. Lokal zaprojektowany był tak, że owo "piętro" to były swego rodzaju balkoniki zawieszone nad parterem, z którego do góry unosił się dym wyprodukowany na dole... Chciałbym pogratulować osobie, która tak to wymyśliła: jesteś certyfikowanym głąbem (lub kretynką) i powinni postawić cię w Biurze Miar i Wag w Sevres jako wzorzec absolutnego zera intelektualnego.

 Share

25 Comments


Recommended Comments

Przez około rok obserwowałem agonię mojego dziadka umierającego z powodu palenia. Nie życzę nikomu ani takiej śmierci, ani takiego widoku. Mi to wystarczyło, żeby do końca życia nigdy nie wziąć papierosa do ust. Może warto by palaczy (najlepiej młodzież, może do nich dotrze) zabierać na wycieczki do hospicjum? Chociaż to w sumie ich życie, chcą konać w męczarniach, to ich wybór...

No i może warto ministrowi finansów zasugerować, że łatać dziurę budżetową najlepiej zwiększając akcyzę na fajki? Będzie więcej kasy w budżecie, część ludzi może rzuci - same zalety.

Link to comment

Heh. Człowiek wkurzony na świat pisze bloga, to musi być...

... do bani. No i jest, jak najbardziej ^^ Tak trzymać i oby tak dalej, to może obrzydzisz mi jeszcze więcej rzeczy.

Link to comment
Heh. Człowiek wkurzony na świat pisze bloga

Ja nie jestem wkurzony na swiat. Ja po prostu mam w zwyczaju glosno i dobitnie wypowiadac swoje zdanie.

Link to comment

Mowcie co chcecie, fajki to dla mnie jeden z fenomenow ktorego nigdy nie pojme, bo:

- taki palacz na wlasne zyczenie truje siebie i osoby w poblizu ktorych sie znajduje (czyli najczesciej swoich bliskich)

- zalatwia sobie z czasem raka albo inny syf (juz czekam na komenty w stylu: "a ja znam xxx co palil cale zycie i ma 90 lat :)

- smierdzi mu z rak

- smierdzi mu z ust

- zeby robia sie lekko zolte (albo jak ktos wali 2 paczki dziennie od 20-stu lat - zlote)

- PLACI za to wszystko wyzej gruba (liczac w skali roku) kase

- i mysli ze jest dorosly bo mietoli w ustach tego smierdziucha, tak jak starsi koledzy (pozdro dla licealistow i "nizej" :)

I jeszcze co do wspomnianego przez CarmaC'a niedoszlego zakazu palenia w miejscach publicznych - to ja sie spytam czemu istnieje zakaz picia alkoholu w miejscach publicznych? Czemu za wypicie piwa przed sklepem mozna dostac 100 zl mandatu a za wypalenie paczki faj ku uciesze klientow wchodzacych do srodka i "raczacych" sie w oparach - nic, nawet slownej "reprymendy" sprzedawczyni?.

Nie wiem czemu w tym kraju utarlo sie przekonanie: siedzisz i pijesz = zul / siedzisz i palisz = normalka.

O paleniu za kierownica nie bede pisal - powinno byc tak samo zakazane jak picie. Chyba ze kazdy jest jak Sebastien Loeb i jedna raczka bierze wszystkie "OS-y". Ale w kraju gdzie w zabudowanym norma to 70 km/h i wiecej to jednak mozliwe.

Link to comment

Święta prawda Cormac...

Mam podobne zdanie na ten temat... - papierosy są dla mnie jednym z największych świńst i nie mam zamiaru nawet próbować...

Szczególnie enerwuje mnie zachowanie ludzi w moim otoczeniu. Grupka moich znajomych w wieku 15 lat zaczęła palić sishę. Mówiłem im wielokrotnie, że to niewiele mniej gorsze od fajek ale nie słuchały i mówiły, że to tak dla zabawy. Po jakimś roku odstawiają sishę...

...bo już im nie wystarcza. Kopcą fajki przy każdej możliwej okazji.

Nie rozumiem takich ludzi i nawet nie chcę mi się już im opowiadać co ze sobą robią...

Powiedzieć mogę tyle, że ciekaw jestem z iloma z nich za 40 lat będę mógł porozmawiać...

Link to comment

A ja powiem tak zacząłem palić fajki w wieku 15 lat ponieważ chciałem udawać kogoś kim nie jestem.

Po jakimś okresie znaczy się po 5 miesiącach zmądrzałem i rzuciłem to [beeep].

Cieszę się z tego, że już nie palę, ale cieszę się też, że dzięki temu, że kiedyś paliłem mam pewność, że nie będę nigdy już palił gdyż teraz fajki cuchną i nie potrafię znieść tego zapachu.

Gdy widzę że ktoś pali oddalam się od tej osoby jak najdalej.Można powiedzieć że uciekam.

Link to comment

A fani metalu to brudni, żałośni i niedomyci śmierdziele. W dodatku nie znający się na muzyce i na pewno narkomani.

Wszyscy zasługują na śmierć w męczarniach ponieważ zarażają wszystkich swoją paranoją.

Autor bloga to potwierdza.

Niech palacze zdychają w męczarniach?

Jest granica pomiędzy prowokacją a zwykłym skórwysyństwem i Ty ja właśnie przekroczyłeś.

Napisz coś śmiesznego o mojej wypowiedzi bo tylko to potrafisz, wyśmiewać wszystko i wszystkich.

A tak naprawdę jesteś tępym, wyszczekanym dzieciakiem.

Link to comment
Widzę, że twoi nie przykładali się do pracy.

Widze, ze wlasciwie ocenilem poziom twojej "doroslosci". Darujmy sobie kopanie sie po kostkach jak w zerowce i teksty "a nie, bo twoi nie przylozyli sie bardziej".

Link to comment
Zawsze, kiedy idę ze znajomymi na miasto, zmuszony jestem siedzieć w smrodzie czyjegoś dymu, otoczony stadem bałwanów odpalających nowego papierosa od niedopałka poprzedniego.

A kto cię na siłę wpycha do tych lokali gdzie nie ma zakazu palenia? Jakiś przymus jest?

Są lokale dla niepalących lub z wydzielonymi miejscami. Że mało? Wolny rynek mamy. Może większość ludzi toleruje dym papierosowy w zamian za możliwość wspólnej zabawy z przyjaciółmi palaczami?

Tak ci to przeszkadza to zapoczątkuj akcję na rzecz pubów i lokali bez papierosa, a nie popierasz faszystowskie ustawy zakazujące właścicielowi decydować czy w jego prywatnym lokalu można palić czy nie!

A tak w ogóle kwestia palenia w wielu miejscach to kwestia kultury człowieka. Jak sam piszesz niewychowany burak zapali nawet w windzie, mimo widocznego zakazu! Na powietrzu kulturalny palacz może zapalić w odpowiedniej odległości od innych ludzi, tak że im nie będzie przeszkadzać. Ale dobre maniery to nie tylko palenie, to też higiena osobista. A nieumyci od tygodnia współpasażerowie komunikacji publicznej wielu osobom bardziej przeszkadzają niż palacze. Czy dla tego mamy wprowadzać ustawowy nakaz mycia minimum raz dziennie? Z obowiązkową kontrolą przez policjanta przy wchodzeniu do miejsc publicznych? Nie tędy droga...

Link to comment
A kto cię na siłę wpycha do tych lokali gdzie nie ma zakazu palenia? Jakiś przymus jest?

Przymusu nie stwierdzilem. I lokali z zakazem palenia jakos tez nie. Jesli chce sie napic drinka z przyjaciolmi, raczej nie pojde do biblioteki...

Link to comment

Moim skromnym zdaniem wprowadzenie całkowitego zakazu palenia to przesada.

Było by to jawne ograniczenie swobód obywatelskich. Rząd nie powinien zajmować się tak błahymi sprawami. Przecież ograniczając palaczom swobodę podnoszą rękę na olbrzymie dochody, chociaż by z akcyzy, którą trzeba płacić za tą wątpliwą przyjemność. A czego będą chcieli zakazać później? Morze produkcji i sprzedaży samochodów. Przecież za ich sprawą co roku giną na drogach tysiące ludzi. Niech wprowadzą zakaz sprzedaży nie zdrowych produktów, które powodują miażdżycę i choroby serca. Przed wczoraj podano w wiadomościach informację jakoby miała powstać ustawa nakazująca aby w programach kulinarnych ograniczyć pokazywanie niezdrowych potraw.

Oczywiście, że palenie jest nie zdrowe, lecz to czy palimy i gdzie palimy nie powinno być regulowane prawnie. Każdy restaurator ma przecież prawo zakazać palenia w swoim lokalu.

Nie popadajmy też w paranoję, że my niepalący zewsząd otoczeni jesteśmy chamskimi i nie liczącymi się z nikim palaczami. Jeszcze nie zdarzyło mi się żeby któryś na prośbę zgaszenia papierosa odmówił. A to, że niektórym brak ogłady i nie liczą się z innymi to nie wina tego, że palą, chamstwa i totalnej głupoty nie da się niestety wyplenić.

Link to comment

Nikt nie chce zakazać palenia, tylko zatruwania innych. Nie życzę sobie, by co chwilę leciała na mnie chmura smrodu i trujących substancji, nie wiadomo skąd. Co do samochodu, to nie powinno zabronić się sprzedaży, tylko np. jazdy po alkoholu, rozmawianie przez komórkę (udowodniono, że nawet z zestawem słuchawkowym, jest podwojona szansa na wypadek) czy... No.. głupoty nie zabronisz...

Ps. Może i morze jest szerokie i głębokie, ale nie słyszałem o Morzu Produkcji.

Pss. Nikt nie ma autokorekty? Czy wszyscy się spieszą?

Link to comment

A niech zakazują, jestem zdecydowanie za. Akurat tak się złożyło że też mnie naszło na palące refleksje :] Mieszkając na 12 piętrze i codziennie musząc wdychać smród papierosów w windzie, po kolejnej takiej przejażdżce zdecydowałem się w końcu napisać, co mi lezy na żołądku. I jak widze, nie ja jeden.

Niestety, palących jest zbyt duzo, żeby takie coś przeszło. A ja nigdy nie pojmę jak państwo moze uznawać za legalne podtruwanie się obywateli...

Link to comment
Zawsze, kiedy idę ze znajomymi na miasto, zmuszony jestem siedzieć w smrodzie czyjegoś dymu, otoczony stadem bałwanów odpalających nowego papierosa od niedopałka poprzedniego.

A kto cię na siłę wpycha do tych lokali gdzie nie ma zakazu palenia? Jakiś przymus jest?

Są lokale dla niepalących lub z wydzielonymi miejscami. Że mało? Wolny rynek mamy. Może większość ludzi toleruje dym papierosowy w zamian za możliwość wspólnej zabawy z przyjaciółmi palaczami?

Tak ci to przeszkadza to zapoczątkuj akcję na rzecz pubów i lokali bez papierosa, a nie popierasz faszystowskie ustawy zakazujące właścicielowi decydować czy w jego prywatnym lokalu można palić czy nie!

A tak w ogóle kwestia palenia w wielu miejscach to kwestia kultury człowieka. Jak sam piszesz niewychowany burak zapali nawet w windzie, mimo widocznego zakazu! Na powietrzu kulturalny palacz może zapalić w odpowiedniej odległości od innych ludzi, tak że im nie będzie przeszkadzać. Ale dobre maniery to nie tylko palenie, to też higiena osobista. A nieumyci od tygodnia współpasażerowie komunikacji publicznej wielu osobom bardziej przeszkadzają niż palacze. Czy dla tego mamy wprowadzać ustawowy nakaz mycia minimum raz dziennie? Z obowiązkową kontrolą przez policjanta przy wchodzeniu do miejsc publicznych? Nie tędy droga...

Ta ustawa niby jest faszystowska? A co powiesz o ustawie zakazującej brania narkotyków? Dlaczego właściciel np. dyskoteki w której ja pracuję nie może powiesić na wejściu karteczki o treści "Tu wolno ćpać" (albo chociażby "Tu wolno gwałcić")? Dlatego, że narkotyki są nielegalne? Narkotyki jako takie są mniej szkodliwe dla ogółu społeczeństwa niż papierosy - jak ktoś obok mnie będzie sobie wbijał igłę z jakimś syfem, to co najwyżej zemdleję (no co, nie lubię zastrzyków...), ale nie będę się truł na jego życzenie tym samym kałem. Wszyscy palacze ciągle pie_rdolą (nie zamierzam używać tu zwrotu "za przeproszeniem", bo pie_rdolą strasznie) o ich wolności (paradoksalnie człowiek będący nałogowym palaczem nie jest wolny, ale musiałby na to wpaść), ale jakoś nigdy nie myślą o wolności osób, które znajdują się obok i które być może nie życzą sobie umierać na raka. Równie dobrze można by zalegalizować gwałty, bo gwałciciel ma na nie ochotę i jest człowiekiem wolnym, natomiast zdanie gwałconej nikogo przecież nie obchodzi. Tak samo nikogo nie obchodzą protesty niepalących.

Że można sobie zabronić palenia we własnym lokalu? Można. Ale nikt tego nie zrobi, bo jak napisałeś jest wolny rynek. Nie ma opcji, aby któryś właściciel pubu bądź dyskoteki (przykład - mój szef, który też ma awersję do fajek) zabronił tego osobiście, bo najdalej za miesiąc może zwijać interes. Niestety w każdej grupie znajomych znajduje się kilku palaczy i oni, oczywiście święcie oburzeni tym, że nie mogą sami (czyt. nałóg nie może) decydować o tym gdzie wolno zapalić, wymuszą na całej ekipie pójście w miejsce, w którym ich "swobody" są należycie tolerowane. Tylko i wyłącznie odgórna ustawa zakazująca palenia we WSZYSTKICH lokalach ma tu rację bytu.

Ktoś w jakimś komentarzu pisał, że nie powinno się zakazywać palenia, bo państwo zarabia na akcyzie. Jeden z głupszych argumentów, jaki widziałem. Zalegalizujmy narkotyki - nałoży się podatek i niech dzieciaki zdychają ze strzykawką w ręce, ważne, że państwo zarobi. Idąc dalej, zalegalizujmy pedofilię - płacisz okrągłą sumkę i możesz sobie wybrać dziecko - skarb państwa bardzo się ucieszy, pedofil też, dziecko pewnie mniej, ale to nic, kasa jest najważniejsza...

Ostatnio jadąc pociągiem uświadomiłem jednemu staremu bucowi, że w tym wagonie jest zakaz palenia. Co usłyszałem? "To się przesiądź". Złamałem mu papierosa i zgasiłem "moją" końcówkę. Przez następne kilka minut wysłuchiwałem kąśliwych uwag na temat tego, że jestem bezczelny i chamski, że jestem gówniarzem i "że kiedyś to było nie do pomyślenia". I owszem - jakby kiedyś jakiś stary dziad postanowił mieć w dupie jakiś zakaz, to sympatyczni panowie z MO, ZOMO czy co tam jeszcze było, konkretnie spraliby go pałami, co by następnym razem zakazy widział. Czasem się zastanawiam, czy takie praktyki nie powinny zostać przywrócone. Że to niehumitarne? A palenie wśród niepalących jest humanitarne? Że narusza to ich nietykalność osobistą? Dym narusza nietykalność osobistą moich płuc.

PS. Cormac - dzięki za batonika xD

Link to comment

Masz rację CormaC, mnie też palenie bardzo przeszkadza. Naszczęście u mnie w domu nikt nie pali. Ale dalsza rodzina TAK... A u Ciebie ktoś w domu pali? A może masz rodzinę palaczów tylko ty wyjątek?

Link to comment
"ktoś w jakimś komentarzu pisał, że nie powinno się zakazywać palenia, bo państwo zarabia na akcyzie. Jeden z głupszych argumentów, jaki widziałem. Zalegalizujmy narkotyki - nałoży się podatek i niech dzieciaki zdychają ze strzykawką w ręce, ważne, że państwo zarobi. Idąc dalej, zalegalizujmy pedofilię - płacisz okrągłą sumkę i możesz sobie wybrać dziecko - skarb państwa bardzo się ucieszy, pedofil też, dziecko pewnie mniej, ale to nic, kasa jest najważniejsza...

Nie sądzisz, że narkomaństwo i palenie jako nałogi nie mają ze sobą zbyt dużo wspólnego. Nałóg nikotynowy nie zmusza ludzi do kradzieży, nie powoduje, że nie wiesz co się z tobą dzieje, nie powoduje zerwania kontaktów z rodziną , myśli samobójczych, aktów przemocy. Słyszałeś o tym, żeby ktoś zabił człowieka i okradł by mieć na paczkę fajek?

Zanim zaczniesz pisać podobne bzdury zastanów się trochę.

Ty się lepiej zastanów, zanim zaczniesz twierdzić, że ktoś bzdury pisze. Mało to było, jest i będzie histori, w których to przechodzień dostaje w mordę, bo nie poczęstował fajką? Przypadki śmiertelne też się zdażają.
Link to comment
może zamiast zakazu palenia wprowadzić pozwolenie na palnięcie śmierdziela z sierpowego w miejscu publicznym?

To spróbuj i zobaczysz ja k na tym wyjdziesz wyszczekany pseudo-twardzielu.

Link to comment

Cieszę się, że ktoś w końcu mówi o tym głośno i dobitnie. Ja nie będę zrzędzić o mojej chorobie (astma) spowodowanej paleniem ojca tylko podpiszę się pod tymi słowami wielkimi literami NIE PALĘ. Ileż razy zostałem obdarzony śmiesznym komentarzem bo nie palę/nie miałem fajki w ustach/nie chcę palić. Skończmy to.

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...