Jump to content
  • entries
    7
  • comments
    13
  • views
    2,208

Debiutanckie opowiadanie 14 - latka


Killim

937 views

 Share

Więc dowiedzcie się, jak pisze następca Kinga :P

Prolog

Las.

Najbliższa mu miejscowość znajduje się jakieś 60 kilometrów dalej. Po bliższych są najwyżej ślady. Nic więcej. Niezależnie od czasów ludzie nie zbliżali się do niego. W sumie to kilku się kiedyś zbliżyło, ale nie wyszło. Nic dziwnego, że budził przerażenie. Splecione, martwe konary przypominały raczej wygięte zwłoki niż resztki drzew. Dziury w nich wyglądały jak twarze zamarłe w agonii. Zwierząt w nim właściwie nie było. Przynajmniej prawdziwych.

Zajmował wiele miejsca, był chyba największym lasem w kraju. Nikt nie umieszczał go jednak na mapach. Co najwyżej Słowianie mówili o nim jako przeklętym. Mieli w tym dużo racji.

Jednak las stawał się bestią dopiero po zmroku, gdy cienie ożywały, a ludzie, jeśli te istoty da się tak jeszcze nazwać, którzy to zginęli wyruszali na łowy, by dopełnić swego grona kolejnymi głupcami, którzy weszli do lasu. Tacy znajdowali się rzadko, ale co jakiś czas pojawiali się nowi mieszkańcy. Jak tego wieczora...

Las.

Ofiara

Młody mężczyzna wygrzebał się z auta. Chwilę dochodził do siebie. Przejrzał się w lusterku przewróconego pojazdu. Twarz nieco poobijana, ale dalej przypominał niebieskookiego rudzielca z dowodu. Nie pamiętał chwili wypadku. Jedynym, o czym pamiętał był fakt, że zwolnił się wcześniej z pracy. Miał przyjechać do Elżbiety, zabrać ją na kolację, a po niej się oświadczyć.

?Miałem dziś przeżyć cudowny dzień, a siedzę na jakimś odludziu z zepsutym samochodem? - pomyślał z irytacją.

Wyciągnął komórkę. Nie działała. Zdenerwowany cisnął ją przed siebie. Po chwili wyciągnął paczkę papierosów i zapalił. Po wypaleniu trzech sprawdził swoje dokumenty. Były na miejscu. Po chwili usiadł na ziemi i pomyślał ?Jacku Kwarkowski, tak oto wygląda dzień twoich prawie ? oświadczyn!?. Po chwili spojrzał w kierunku lasu.

Ten wydawał się dziwnie duży. Młody informatyk, jakim był poszkodowany w wypadku nie chciałby do niego wejść. A już szczególnie w nocy, która powoli się zbliżała... Na zegarku wyświetlała się godzina dwudziesta.

Zrezygnowany i zmęczony przez chwilę wędrował po okolicy. Nie spotkał żadnego śladu cywilizacji. Solidnie wkurzony wrócił do auta. Wyciągnął śpiwór z bagażnika i położył się spać. Wątpił w możliwość zaśnięcia, ale wolał podjąć jakąkolwiek decyzję rankiem.

Las cieszył się, ponieważ sprowadził do siebie kolejną ofiarę. Na dodatek będącą słabą... Nie wykazywała ona szczególnej woli walki, chęci przeżycia. Nie miała szans nawiązać nawet starcia z lasem. Mogła jedynie błagać o szybką śmierć. Oczywiście i tak by jej nie dostała. Las musiał mieć zabawę.

Jacek zbudził się. Zegarek wskazywał dwudziestą trzecią. Nie pamiętał dokładnie snu. Widział w nim jedynie koszmarnie wykrzywione twarze krzyczące :

-Witaj wśród nas!

Najgorszy był fakt, że nie był w stanie się wybudzić z koszmaru. Istoty powoli go zjadały i zjadały... Powrót na jawę powitał więc z ulgą.

Wstał i wypalił kolejnego papierosa. ?A pomyśleć, że próbuję rzucić od miesiąca? - zaśmiał się ironicznie w duchu. Nagle poczuł silny podmuch wiatru, który porwał śpiwór zakupiony tego samego dnia. Uwagę mężczyzny przykuła jednak postać na skraju lasu. Zawołał:

-Hej! Gdzie jestem?

Odpowiedziała mu jednak jedynie cisza. Podszedł w kierunku ludzkiej sylwetki. Zaczynał widzieć ją coraz lepiej. Była to mała dziewczynka. Dziecko jednak odwróciło się na pięcie i uciekło. Kwarkowski pobiegł za nim.

Po chwili biegu w lesie zorientował się, że nie wie, gdzie jest ścigana. Nie wiedział też gdzie się znajduje. Wzbudziło to w nim strach. Jednak był on niczym w porównaniu do tego, co go miało spotkać...

Las

Po kilku krokach potknął się. Próbował wstać, ale nagle korzeń chwycił go za nogę. Wrzasnął. Nagle poczuł, że nic go za kończynę nie trzyma. Przestraszony rozejrzał się. Wszędzie widział drzewa, żadnych zwierząt. Wyciągnął kolejnego papierosa, ale po kilku sekundach poczuł mocne szarpnięcie za rękę. Zobaczył tylko zarys ptaka z paczką. Stłumił przekleństwo i zaczął wołać:

-Pomocy!

-My udzielimy ci pomocy... - usłyszał tubalnie zza siebie.

Odwrócił się. Ujrzał stojącą do niego tyłem dziewczynkę. Położył dłoń na jej ramieniu. Ta powoli się odwróciła. Ujrzał gnijącą twarz. Na resztkach zakończeń nerwowych wisiały oczy, nos odpadł. Usta wykrzywiały się w szyderczym, bezzębnym uśmiechu.

Jacek odepchnął ją od siebie i pobiegł. Po chwili zobaczył przed sobą młodego mężczyznę. Rudego, niebieskookiego...Samego siebie właściwie, tylko ze zgniłą twarzą. Usłyszał pytanie:

-Przed czym uciekasz? Za niedługo taki będziesz, na to nie ma rady.

Ciut przegniła wersja Kwarkowskiego ruszyła w jego stronę machając łapami. Za sobą ofiara Lasu usłyszała tupot. Ryzykując potężnym sierpem zdzieliła widmo przed sobą. To z wyraźnym zdziwieniem na twarzy znikło. Jacek rzucił się przed siebie...

Las cieszył się ze swej nowej zabawki. Nie zabił jej na początku, ponieważ chciał odrobiny rozrywki. Jego nowy nabytek walczył jednak dzielnie. Miał silną wolę życia, której Las nie podejrzewał.

Po długim biegu i uważnym rozglądaniu za siebie Jacek przystopował. Ciężko dyszał. Pomyślał:

?Coraz weselej, miałem wypadek, wszedłem do lasu, w którym korzenie podcinają, a zombie biegają za mną.? Jego jakże ambitne rozmyślania przerwał szelest. Rozejrzał się uważnie. Nic. Usłyszał go bliżej. Nic. W końcu usłyszał go za sobą. Rzucił się do przodu, po czym obejrzał się za siebie. Nic. Coraz bardziej przerażony oparł się o pień jakiegoś wiekowego drzewa. Po kilku sekundach poczuł, że oparcia nie ma. Przewrócił się z cichym okrzykiem.

Usłyszał kolejny szelest. Próbował wstać, gdy wilk wskoczył mu na klatkę piersiową. Bydlę było wielkie i wyliniałe. W oczodołach jarzyły się głęboko osadzone, czerwone ślepia. Hipnotyzowały one Jacka. Nagle zwierzę spróbowało mu się wgryźć w twarz. Mężczyzna cudem zrobił unik i chwycił bestię za szyję. Ta przejechała pazurem po jego klatce piersiowej i odskoczyła. Kwarkowski wrzasnął z bólu.

-Ty! - wrzasnął, po czym rzucił się no wilka.

Z całej siły kopnął go w głowę. Zwierz skulił się. Niemalże od razu jednak spróbował wbić się w nogę człowieka. Ten odskoczył i kopnął po raz kolejny. Usłyszał jednak powarkiwania zewsząd. Rozejrzał się. W tym czasie wilk wgryzł się w jego rękę i na niej zawisł. Jacek w akcie desperacji trzepnął nim o drzewo, a potem wyciągnął zapalniczkę i podpalił ogon zwierzęcia. To po kilku sekundach zniknęło.

?A może boją się tu ognia?? pomyślał Kwarkowski, po czym z powodu upływu krwi zemdlał...

Tak kolejny dołączył do ofiar Lasu.

Proszę skomentować i wytknąć błędy.

 Share

6 Comments


Recommended Comments

Za słabe żeby sie zachwycać ale też nie tak złe żeby wrzucić je do Na Luzie. Ogółlnie spoko. Zacytuje tylko " a potem wyciągnął zapalniczkę i podpalił ogon zwierzęcia.". A czemu nie wyrwał mu całego futra po jednym włosku żeby biedny zwierzak po pięciu godzinach zdechł z wychłodzenia? Mógł też upolować królika poddusić go na wolnym ogniu dodać tłuczonego szkła dać wilkowi do jedzenia. Chodzi mi o to że jeśli mi wilk właśnie odgryzał rękę nie pałowałbym się podpalaniem go zapalniczką tylko łup kamieniem między oczy. Poza tym jeszcze parę głupotek typu palenie paczek papierosów (żeby coś takiego utrzymać w ustach trzeba być hardkorem) itp. Ogólnie jednak fajne opowiadanie i z przyjemnością przeczytam następne.

Link to comment

Nie widzę żadnych błędów, wszystko jest dobrze skomponowane i ma sens, choć mi się jakoś nie podoba. Trzymaj tak dalej, a zdobędziesz czytelników - może i mnie.

Link to comment

Całkiem niezłe. Jednak mam zastrzeżenia. Powinieneś najpierw opisać fragment życia tego gościa, żeby nie pojawił się tak znikąd. I Jacek z tego co wyczytałem uważa zombie za całkiem normalny element przyrody. Ale pisz dalej. Może uda ci się stworzyć jakąś fajną historię

Link to comment
Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...