God of War III - moje wrażenia
Stała się rzecz nieunikniona - tydzień temu zostałem szczęśliwym posiadaczem nowego Playstation 3. Gdyby nie jeden fakt, pewnie nawet nie zastanawiałbym się nad takim zakupem, ale... no właśnie- zbliżała się premiera gry należącej moim zdaniem do jednej z najlepszych istniejących serii EVER. Dlatego też rozbiłem skarbonkę i oszczędności pooooszły...
Ktoś może powiedzieć- co za świr, przecież to tylko jedna gra, nie warto, i w ogóle do licha z nim. Pewnie tak, ale ja mam na ten temat nieco inne zdanie. Moim zdaniem są gry, dla których warto kupić konsolę. Mimo iż jeszcze go nie przeszedłem, God of War III w pełni zasługuje na taki tytuł. W tym wpisie chciałbym podzielić się moimi dotychczasowymi wrażeniami, które postaram się opisać tak szczegółowo, jak to tylko możliwe. Jako że przeszedłem wszystkie poprzednie części Boga Wojny (i to nie raz...), myślę, że mam odpowiednie kompetencje do tego, aby dogłębnie przeanalizować ostatni rozdział przygów Kratosa.

Wiedziałem, że będzie dobrze, jak tylko umieściłem płytkę w napędzie: w menu PS3 ukazała mi się gniewna twarz Kratosa, a z głośników rozległy się dudniące, ponure dźwięki. Pomyślałem "tak, to jest to" i trzymając drżącymi rękami pada nadusiłem przycisk start. Już po chwili przywitało mnie fantastycznie przygotowane intro, przywodzące na myśl napisy końcowe z filmowych "300". Za pomocą prostych, stylizowanych plansz i kształtów przypomniało mi, w dużym skrócie naturalnie, wszystkie dotychczasowe zdarzenia. Nagle płynne przejście w menu gry, które tradycyjnie przedstawia prawą połowę twarzy głównego bohatera ^^. Przejrzałem menu, żywiąc szczery szacunek do wydawcy za pełne spolszczenie gry jednakowoż zmieniłem dubbing na oryginalny, po czym zaczęło się. Jak zwykle gra wystartowała natychmiast- nic się nie ładowało, nic nie musiało się instalować. Uwielbiam to.
Teraz pragnę wszystkich o wzmożoną uwagę, ale też zdrowy rozsądek wobec następujących zdań, gdyż pisze je osoba, która łatwo wpada w zachwyt (myślę jednak, że w tym zachwycie nie jestem sam). Cała początkowa sekwencja gry, czyli ukazanie wspinaczki tytanów po zboczu góry Olimp oraz walka z pierwszym bossem ABSOLUTNIE URYWA GŁOWĘ. Co prawda seria słynie z Niezwykle epickich i mocnych wejść, ale to co zobaczyłem na początku "trójki" wcisnęło mnie głęboko w fotel, roztopiło twarz (oczywiście głowa tkwiła wtedy gdzieś w kącie pokoju, zmieciona siłą uderzenia) i w ogóle rozbiło na drobne kawałki. Musiałem zapauzować i pozbierać się do kupy, zanim byłem gotów dalej grać. Mam wrażenie, że projektując ten pierwszy etap twórcy po prostu całkowicie puścili wodze fantazji i stwierdzili: "dobra, to już nie PS2, ograniczeń prawie nie ma, jedziemy z tym koksem, wymyślmy początkowego bossa o jakim świat nie słyszał! Pomysły?". "Może Poseidon zamknięty w wielkim jak góra kolosie z wody i kamienia, a jego rydwan krabo-wierzchowce ciągnąć będą?" rzekł ktoś. "Genialne, robimy!". Naprawdę, to, co się dzieje na początku, jest po prostu, że tak powiem, "out of control". To trzeba przeżyć i zobaczyć na własne oczy.
No właśnie- A jak to wszystko wygląda? Powiem tak: do tej pory nie widziałem tak fantastycznie wyglądającej gry. Może jakiś tam Uncharted 2 dorównuje GoW'owi grafiką (nie zweryfikowałem tego jeszcze), ale God of War wręcz onieśmiela wykonaniem. Miejscami wygląda to już jak wysokiej klasy film wykonany w technice komputerowej. Naprawdę zadziwiające jest to, że wszystko to działa niezwykle płynnie, właściwie bez zaciachów czy widocznych zwolnień animacji (a ponoć PS3 ma już spore ograniczenia pod tym względem). Co prawda widać, że niektóre postaci zostały zaprojektowane z większą dbałością o szczegóły niż inne, tym niemniej wszystko trzyma i tak monstrualnie wysoki poziom. Postać samego Kratosa natomiast po prostu wygląda jak żywa. Brzydkie obiekty czy tekstury nie istnieją. W przypadku tej gry perfekcja w dziedzinie grafiki została osiągnięta.

Podobnie mają się sprawy z oprawą dźwiękową- orkiestra symfoniczna jak zwykle fantastycznie buduje klimat. Co ważne, jest także niezwykle zróżnicowana i rzadko kiedy zdarza się aby jakiś motyw powtarzał się dwa razy. Oczywiście wiele kawałków ze ścieżki dźwiękowej słyszeliśmy już w poprzednich częściach, ale tutaj są wspaniale dobrane do sytuacji i słuchając ich, nie miałem ochoty powiedzieć: "ejże, dlaczego dali znów tę samą muzykę?". Natomiast dynamiczne i niepokojące utwory podczas starć bossami to już prawdziwe mistrzostwo świata. Wszelkim odgłosom nie mam nic do zarzucenia, podobnie jak jakości dubbingu. Gram po angielsku, a więc nie mogę jeszcze ocenić polskiej wersji, ale dla mnie po prostu Kratos to T.C. Carson i tylko jako on brzmi wiarygodnie i dobrze. Chociaż, kto wie, może zmienię zdanie przy kolejnym przechodzeniu gry, tym razem słuchając głosu Bogusława Lindy...
Odniosłem wrażenie, że całość oprawy technicznej ma tym razem bardziej mroczny charakter, jakby zwiastujący nadchodzącą apokalipsę, co zasadniczo jak najbardziej pasuje do koncepcji gry. W każdym razie: chyba ciężko o lepiej wyglądającą i brzmiącą grę, przynajmniej ja się z taką nie zetknąłem.
Mimo że akcja pędzi naprzód już od pierwszych sekund gry, nie czułem się zagubiony, gdy na początku szarżowało na mnie dziesięciu umarlaków. Sterowanie jest dokładnie takie samo jak w poprzednich częściach, Kratos reaguje na przyciski chyba jeszcze lepiej niż poprzednio. Generalnie od pierwszej chwili czułem się jak w domu. Może wielu zmian w gameplayu faktycznie nie ma, ale po pierwsze nie było za bardzo czego ulepszać, a po drugie wprowadzone zmiany czynią sterowanie teraz już bardziej niż doskonałym. Kratosem kieruje się jakoś bardziej swobodnie, stał się bardziej mobilny. Bardzo spodobało mi się to, że z reguły walczymy z niemałą ilością wrogów, przy tym ani na chwilę nie tracąc kontroli nad tym, co sie dzieje. Dzięki temu każde starcie jest bardziej epickie, widowiskowe, a jednocześnie nie frustruje.

Nowe przedmioty różnej maści zdobywamy często, każdy jest w jakiś sposób użyteczny i pozwala na zróżnicowany styl gry. Tutaj kolejna rzecz, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła: wreszcie wszystkie rodzaje oręża, jakie zdobywamy podczas gry, są faktycznie użyteczne i można grać praktycznie nie zmieniając swojej ulubionej zabawki na inną . Jednocześnie każda broń działa inaczej, mimo że zasadniczo wszystkie są wariacją na temat podstawowych ostrzy. Osobiście całą grę używałem niesamowitych Ostrzy (Haków?) Hadesa i nie czułem, że gra się nimi ciężej, czy są jakkolwiek mniej skuteczne. Przypisanie poszczególnych czarów do broni to też trafiony pomysł, podobnie jak dodanie nowego paska energii, który sam się regeneruje i umożliwia w sumie nieograniczone używanie przedmiotów. Bez tego pewnie wymagałyby many (łuk...).
Kurczę, naprawdę muszę to napisać. Wydawałoby się, że tak obiektywnie patrząc, pomijając nawet oprawę i sterowanie, to znowu ta sama gra oparta na prostych zasadach. Po prostu idziemy i mordujemy potwory. Niektóre rozwiązania wydają się w dobie dzisiejszych gier przestarzałe (pasek życia i many w grze akcji?! Trzeba jakiś klawisz nacisnąć żeby skoczyć?!), a cała formuła jest oldschoolowa. Dla mnie jednak takie gry jak ta stanowią pewnego rodzaju kanon, wzór. Przechodzimy poziom, pokonujemy wrogów, rozwiązujemy zagadki, w końcu czeka nas boss- w tego typu grze dla mnie jest to spełnienie oczekiwań. Na takich grach się wychowałem taka rozgrywka nadal mnie uszczęśliwia i bawi, co więcej- mam ochotę grać na wyższych poziomach trudności. Zwykle tego nie robię, szczególnie że teraz niektóre gry nawet nie pozwalają na wybór, ale God of War jakoś zawsze mnie motywował. Chciałem pokonać tych skurczybyków, dawało mi to satysfakcję. Metodą prób i błędów, wciąż się doskonaląc, mieć w końcu nielichą radość z ukończenia gry na przykład na "hardzie", czy w tym wypadku na "titan". God of War III jeszcze bardziej zachęca do tego- mimo iż na tytanie jest wymagający i trudny, nie jest wkurzająco trudny, jak to bywało chociażby w przypadku "dwójki" (Tezeusz na najwyższym poziomie trudności!!!). Do tego otrzymuję ciekawą fabułę, świetnie wykreowaną postać głównego bohatera i mitologiczny świat wciągający od pierwszej chwili. Co prawda, jak wcześniej napisałem, jeszcze nie ukończyłem gry, ale naprawdę nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak ostatecznie zakończy się epopeja Kratosa, ponoć definitywnie. Jako że jednak gram na hardzie, może to jeszcze troche potrwać
.
Podsumowując, nie widzę możliwości, aby gracz, który wcześniej ukończył chociażby jednego God of Wara i polubił go, nie dobrał się do trzeciej i ostatniej części. Ja już wiem, że jest to gra, do której będę wracał i od czasu do czasu męczył palce przechodząc na najwyższym poziomie trudności
. Gra ze wszechmiar fantastyczna pod każdym względem. Nie wiem jednak, czy pomimo oczywistej przewagi lepsza od doskonałej części drugiej, ale jednak jest to godne zwieńczenie miejmy nadzieję zamkniętej już trylogii. Absolutnie polecam, a jeżeli ktoś zastanawiał się nad zakupem PS3, to teraz ma już powód. Jedna z najlepszych gier w ogóle, po prostu, pieczołowicie i z sercem przygotowana, aby nie zawieść fanów serii. Dla mnie cudo. Kupujta.
PS. Dla God of War: Chains of Olympus kupiłem PSP, a dla dwóch pierwszych części PS2. Tak wiem, jestem maniakiem.
PS2. Proszę o niespoilowanie dopóki nie przejdę do końca ![]()

6 komentarzy
Rekomendowane komentarze