Pierwsze zapowiedzi gry James Bond 007: Blood Stone napawały optymizmem. Twórcy bowiem chcieli ambitnie podejść do sprawy i zaserwować graczom wszystko to, co najlepsze z filmów o agencie MI6 w jednej produkcji. Poniekąd się to udało i muszę przyznać, że grało mi się naprawdę przyjemnie, ale nadal nie tak, jak gdybym sobie tego życzył. Czytaj dalej...
Portal SwiatGry.pl przypomina o trwającej rekrutacji na stanowiska newsmanów, wideorecenzentów oraz redaktorów, zarówno pecetowych, jak i konsolowych. Jest to ostatnie "ogłoszenie" tego typu podczas obecnej rekrutacji. Dla zainteresowanych, porcja informacji na powyższy temat: Wymagania na stanowisko Newsmana:
- posługiwanie się poprawną polszczyzną,
- zainteresowanie grami oraz tym, co się dzieje na rynku gier,
- umiejętność pracy w zespole,
- odpowiednia ilość wolnego czasu,
- mile widz
Bez dwóch zdań Hotline Miami stanowi jeden z najbardziej intrygujących, kontrowersyjnych, a zarazem najlepszych przykładów geniuszu twórców niezależnych w dobiegającym już końca 2012 roku. Mimo że produkcja autorstwa ledwie dwóch osób wydaje się być niepozorna i dla niektórych wręcz odpychająca swoim designem, nie pozwala oderwać się od ekranu komputera, choć grając w nią ma się czasem ochotę wyrzucić peceta za okno. W grze przenosimy się o dwadzieścia trzy lata wstecz do tytułowego Miami, gdzie
Dwa i pół roku temu rozpływałem się w zachwytach nad perełką produkcji niezależnych, stworzoną przez ledwie dwóch jegomościów z Dennaton Games. Hotline Miami okazało się niezwykłym doświadczeniem - surrealistycznym połączeniem brutalnej przemocy, energetycznej muzyki elektronicznej i niezwykle prostej w swych założeniach, acz wyjątkowo wymagającej w praktyce mechaniki rozgrywki. Z zapartym tchem oczekiwałem zatem godnego następcy, który wyniósłby i tak świetną już grę do statusu obiektu bezwzglę
Każdy kolejny rok przynosi ze sobą mniejsze bądź większe rozczarowania w świecie rozrywki elektronicznej, poprzedzane najczęściej głośnymi kampaniami marketingowymi i rzucanymi na lewo i prawo obietnicami producentów. W ich konsekwencji rosną oczekiwania rozochoconych graczy, którzy oczekują produktu dopracowanego, najlepiej też poniekąd innowacyjnego. Jeżeli jednak jakakolwiek gra przedstawia Stany Zjednoczone Ameryki, jako obszar znajdujący się pod czyjąś okupacją, musi być hitem, nie ma innej
Niestety, żyjemy w dobie gier komputerowych, które na normalnym poziomie trudności w większości przypadków nie stanowią większego wyzwania dla wprawionych w boju graczy. Spotykałem się wręcz z tak pejoratywnymi stwierdzeniami, że współczesne produkcje ?przechodzą się same, a my nie mamy żadnego wpływu na to, co dzieje się na ekranie?. Głoszącym tak brutalne hasła proponuję w następnym miesiącu sięgnąć po Hard Reset ? grę stuprocentowo nowoczesną, ale ogromnie czerpiącą z oldskulowości klasyków s
Po Hard Reset nie spodziewałem się rzeczy nadzwyczajnych ? liczyłem ?zaledwie? na kilka godzin przyjemnego eksterminowania wszystkiego, co się rusza, w akompaniamencie zgrabnej oprawy audiowizualnej. Zadowolony po dwukrotnym ukończeniu gry stwierdzam, że otrzymałem właśnie to, czego oczekiwałem.
Rozgrywka bowiem, zgodnie zresztą z przedpremierowymi zapowiedziami twórców, faktycznie nawiązuje charakterem i mechaniką do kultowego Painkillera, którego ubóstwiam i ubóstwiać będę po wsze czasy. W c
Nie zostanę Sherlockiem Holmesem jeśli stwierdzę, że seria Grand Theft Auto jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i zwyczajnie najlepiej sprzedających się marek w historii gier video. ?Trójka? przed dwunastoma laty zrewolucjonizowała rynek i ustaliła konkretny kierunek rozwoju produkcji z otwartym światem. Vice City, zdecydowanie moja ulubiona odsłona, urzekła wszystkich magicznym klimatem lat osiemdziesiątych i absolutnie fantastycznym soundtrackiem. San Andreas powaliło na kolana wielkością
Zdaje mi się, że niedługo popadnę w swego rodzaju depresję, i to wcale nie z powodów osobistych. Po prostu ostatnie produkcje, które mam wątpliwą przyjemność testować, stoją na tak niskim poziomie, że człowiek sam zadaje sobie pytania natury egzystencjalnej.
Wydawać by się mogło, że Ghostbusters: Sanctum of Slime nie może zostać skopane. Poprzedni tytuł na licencji popularnego filmu z lat 80. pozytywnie zaskoczył wielu graczy, zaś Sanctum of Slime miało być swego rodzaju przypomnieniem, że twó
Jeżeli podczas gry nie rozumiemy połowy fabuły i nie jesteśmy w stanie powtórzyć niektórych nazw, istnieje duża szansa, że mamy do czynienia z czymś bardzo orientalnego pochodzenia. Istotnie, Garshasp: The Monster Slayer macha do nas... z samego Iranu. Emigrant
Tytułem tym zainteresowany byłem od dawna, gdyż niezależna rąbanka pochodzenia azjatyckiego sama w sobie jest ciekawostką. Irańska myśl komputerowa dopiero raczkuje, a Garshasp miał być dobrym początkiem dla tamtejszego przemysłu. Prob
Jakkolwiek grzesznie by to nie brzmiało dla posiadaczy konsoli Microsoftu, nie miałem dotychczas styczności z serią Forza Motorsport, czego jednak szczerze mówiąc ani trochę nie żałuję. Powód jest bardzo prozaiczny ? niezbyt kręcą mnie symulacyjne gry wyścigowe, tym bardziej, jeśli pojedynki mają miejsce na specjalnie do tego przygotowanych torach rodem z Formuły 1. Zwyczajna nuda w moim mniemaniu. Horizon zabiera jednak markę Forza na dziką przejażdżkę po wirtualnym Kolorado i przyznać muszę, ż
Wszyscy możemy dostrzec ogromny progres i ogólną przemianę ustrojową wśród gier fabularnych. Tytuły pokroju Baldur?s Gate, Planescape: Torment czy choćby Fallout stanowią o klasyce gatunku, uważanego przez wielu graczy za prawdziwą perełkę rozgrywki komputerowej, aczkolwiek ostatnimi czasy powstają produkcje, które w sposób niezwykle luźny i niekonwencjonalny, ale zarazem przystępny i interesujący, prezentują nam wariację na temat RPG-ów. Jednym z owych jest na pewno Dark Messiah, którego miałem
Niewiele jest naprawdę dobrych horrorów w konwencji strzelaniny. Największe perełki gatunku miały tak naprawdę albo niewiele wspólnego z giwerami (Silent Hill, Condemned), albo ten element był najsłabszy (Undying, Call of Cthulhu). Doskonałym jednak przykładem zaprzeczenia mojej tezy jest seria F.E.A.R., zapoczątkowana ponad pięć lat temu. Twórcy, studio Monolith Productions, dokonali świetnego połączenia bardzo sycących wymian ognia z niepowtarzalnym klimatem i atmosferą grozy totalnej. Druga o
Z Dukiem jest taki problem, że przeciągająca się kilkanaście lat data premiery totalnie rozbuchała oczekiwania wściekłych w pewnym momencie już graczy, stąd też do bólu mierne opinie i średnia ocen zdecydowanie poniżej pożądanej. Nie da się jednak oprzeć wrażeniu, że Duke Nukem Forever w takiej postaci, jaką otrzymaliśmy, powstał na szybko i bez polotu. "Damn it, why do they always take the hot ones?"
Nie zamierzam wdawać się w szczegóły i brnąć przez kolejne perypetie Księcia na drodze do up
Przepis na zbezczeszczenie czegoś kultowego? Odsprzedanie praw do produktu komuś zupełnie obcemu i nieobytemu w temacie. Niestety, taki smutny los spotkał nasz pierwszy eksportowy hit na skalę światową ? Painkillera. Czescy programiści z Mindware Studios, wydając Overdose?a, zapoczątkowali sezon na totalne kaszanki z ?Bólobójem? w nazwie. I nie da się ukryć, że Dreamkiller to także gra bliźniacza do serii oldskulowych FPS-ów, o czym świadczy już chociażby podobny charakter tytułu. Niestety, nie
Moje prośby zawarte w recenzji DeathSpank zostały wysłuchane i oto także posiadacze pecetów mogą zaznajomić się z bezpośrednią kontynuacją przygód walecznego, choć nie do końca poważnego rycerza. Nosząca podtytuł Thongs of Virtue gra niezmiennie bawi swoim absurdalnym humorem, zaś mechanika rozgrywki, o dziwo, choć jedynie po minimalnych zmianach kosmetycznych, nie zaczyna nużyć po kilku godzinach, jak w pierwowzorze. Czyżbyśmy mieli zatem do czynienia z sequelem doskonałym?
I tak, i nie. Pie
Kiedy dowiedziałem się, że DeathSpank jednak zadebiutuje na pecetach, wpadłem niemalże w podniecenie. Jaka mogła być przecież reakcja na grę, za którą stoi sam Ron Gilbert, twórca kultowej serii Monkey Island? I to w dodatku hack?n?slasha zbierającego niezwykle pozytywne oceny na konsolach? Dokładnie taka, jak powyżej. Czytaj dalej...
Zombie stały się już integralną częścią gier komputerowych ? pojawiają się w nich coraz liczniej i niezmiennie mają wielką ochotę dobrać się do mózgów głównych bohaterów. Niedługo także polski Techland będzie miał zauważalny wkład w ?uniwersum żywych trupów?, jako że wielkimi krokami zbliża się premiera Dead Island.
O samym projekcie wrocławskiego studia było wiadomo już od ładnych paru lat, jednak brak jakichkolwiek dalszych informacji na jego temat oraz produkcja innych gier spowodowały, że
Myślałem, że widziałem już wiele w przeciągu tych kilkunastu lat spędzonych przed ekranem swojego peceta, jednak w momencie rozpoczęcia rozgrywki w Czarnobyl Terrorist Attack brutalnie przekonałem się na własnej skórze, że są jeszcze na świecie rzeczy, które nawet fizjologom się nie śniły. Silden, why!?
Jestem w stanie zrozumieć fakt, że motyw katastrofy czarnobylskiej na większą skalę został przedstawiony jedynie w ukraińskiej serii gier S.T.A.L.K.E.R., zapewne więc dlatego utalentowane inac
Każdy wie, jaką grą okazał się pierwszy Crysis, wydany w 2007 roku. Mało kto nie narzekał na wybitną umiejętność zakatowania każdej konfiguracji dostępnej w tamtym okresie, jednakże to, co zaprezentowało nam studio Crytek, zachwyciło niemal każdego gracza spragnionego naprawdę dopracowanego shootera. Abstrahując już od dodatku Warhead powiem, że nadchodzący wielkimi krokami Crysis 2 przebije pierwowzór pod każdym względem i jestem o tym w stu procentach przekonany. Dlaczego? Zaprezentowane dotąd
Jako miłośnik gier studiów niezależnych niechętnie przechodzę obok ich niestety coraz rzadszych premier. Tym bardziej, jeśli mam do czynienia z odprężającą, zręcznościową platformówką, w której nic mnie nie goni i wcale nie mam powodów do pośpiechu. Solowa kooperacja? CreaVures to niepowtarzalna okazja, by spróbować swoich sił w solowej kooperacji. Gracz ma szansę kierować w danym momencie dwoma zwierzakami (chyba trochę zmutowanymi) spośród puli pięciu przygotowanych przez studio Muse Games.
Do tej pory strategia wydawnicza polskiego studia programistycznego City Interactive była niezwykle prosta ? tworzyć banalne, niewymagające strzelaniny dla szerokiej rzeszy graczy. Problem w tym, że niemalże wszystkie próby kończyły się strasznym fiaskiem i zmieszaniem z błotem w magazynach poświęconych gamingowi. Z ostatnich doniesień prasowych dowiedzieliśmy się, iż City Interactive zamierza pracować więcej i intensywniej nad swoimi kolejnymi tworami z gatunku shooterów. Pierwszym owocem ich w
Marka Call of Duty zyskała sobie niezwykłą popularność na przestrzeni ostatnich lat. Ogromny sukces marketingowy czwartej części, a pierwszej, której tematyka traktowała o współczesnym konflikcie, spowodował jedynie to, że ciągle powstają kolejne części Poczucia Obowiązku. Niestety, obecnie większość graczy zapomina o niezliczonych zasługach prekursora tejże serii, pierwszej części Call of Duty, która w roku 2003 zrewolucjonizowała rynek i wprowadziła nową jakość i świeżość, w gatunek strzelanin
Howard Phillips Lovecraft był istnym mistrzem gatunku pisanych horrorów z rodzaju weird fiction. Jego opowiadania osiągały status kultowych jeszcze za życia, które niestety zakończyło się dość szybko i w przykrych okolicznościach. Tworząc mitologię Cthulhu, prawdopodobnie najbardziej fantastyczny i obszerny świat literacki w historii, Lovercraft nie wiedział, w jakim stopniu jego twórczość zrewolucjonizuje gatunek science-fiction. Przez dziesiątki lat powstawały kolejne dzieła, których tematyka
Kolejne po absolutnie genialnym Painkillerze i całkiem niezłej konwersji Gears of War na pecety dzieło szanowanego w świecie studia People Can Fly, a mowa o Bulletstorm, zadebiutowało ponad rok temu. Mimo że wersję na blaszaki miałem przyjemność ukończyć niedługo po premierze, dopiero przed kilkoma dniami, w śmiesznej cenie kilkunastu złotych, zaopatrzyłem się w edycję konsolową. W paruset słowach przypominamy zatem jeden z najoryginalniejszych i najbardziej satysfakcjonujących FPS-ów ostatnich