Skocz do zawartości

Blog bez pomysłu

Zaloguj się, aby obserwować  
  • wpisy
    32
  • komentarzy
    10
  • wyświetleń
    1909

Wpisy w tym blogu

 

Zimna Wojna, chłodny PRL

Czy czekacie na Zimną Wojnę Pawła Pawlikowskiego? Dajcie znać w komentarzach! PS Jeśli chcesz, by odcinki podcastu były lepsze i ukazywały się częściej, wesprzyj mnie poprzez Patronite lub bezpośrednio wpłacając na konto PayPal.

Bednarski

Bednarski

Zapowiedziano remaster CoD World at War

30 kwietnia 1945 roku. Kiedy Reznov pierwszy raz mówił o Dmitriju, wspomniał o bohaterze, którego winniśmy wszyscy naśladować. Czasem widziałem, jak Dmitrij okazywał litość – w przeciwieństwie do pozostałych towarzyszy. Kompletnie go nie rozumiałem. Być może bohaterowie nie muszą kwestionować swoich czynów. Tak brzmi ostatni zapis w dzienniku szeregowego Czernowa – fikcyjnej postaci z gry Call of Duty: World at War. Gry, którą miałem przyjemność rok temu przejść. Satysfakcja z ukończenia tytułu oraz wtedy nadchodząca premiera nowej część o podtytule WWII – która wróciła do drugowojennych klimatów – skłoniły mnie do nagrania pierwszego w życiu podcastu, filmiku z moim głosem na Youtubie. Jednakże, jako że nie posiadałem wtedy dobrego, czy choćby znośnego sprzętu, to jakość audio pozostawiała wiele do życzenia... Z okazji rocznicy postanowiłem odświeżyć pierwszy odcinek  RKJZ (recenzje krótkie jak zwiastuny), czyli filmik z oceną Call of Duty: World at War właśnie. Zremasterowaną reckę możecie obejrzeć/odsłuchać wyżej. Kolejne stare-nowe recenzje ze zremasterowanym audio już wkrótce! Przypominam także o ofercie korektorskiej oraz subskrypcji mojego nowego kanału: https://bit.ly/2IU6tqQ  

Bednarski

Bednarski

 

Tylko ludzie prości wierzą w Wiadomości…

„Wszystko by nam się udało, gdyby nie ci wścibscy Grzesiek Ziemnik i jego kolega!”. Podcast można też odsłuchać na SoundCloudzie (kliknij tutaj).   Doceniasz moją twórczość? Chciałbyś, żeby była lepsza? Możesz mnie już wesprzeć na Patronite! Więcej szczegółów TUTAJ.

Bednarski

Bednarski

 

The Walking Dead oraz Twarz, czyli trochę o zgniliźnie

Czy uważacie, że zombie mogą być brane na poważnie? Moją i Bartka Kormaniaka opinię poznacie z najnowszego podcastu. Jak zawsze zapraszamy do słuchania i komentowania! A, no i oczywiście subskrypcji/śledzenia. https://soundcloud.com/bednarski-official/the-walking-dead-oraz-twarz-czyli-troche-o-zgniliznie PS Jest też wersja na YT i FB, która zawiera muzyczkę:  

Bednarski

Bednarski

 

The Room Runner 2049

IF A LOT OF ANDROIDS DREAM OF ELECTRIC SHEEP, THE WORLD WOULD BE A BETTER PLACE TO LIVE W hołdzie dla Tommy'ego Wiseau oraz serii Blade Runner, wykonałem tę oto tapetę na mobilne urządzenia: Więcej ciekawostek znajdziesz na www.bednarskiprzemyslaw.pl Komentarze polityczne (i nie tylko) śledź na moim Twitterze Inspiracja: Bryan James Dawson
Oryginalny fotos: https://www.facebook.com/TommyWiseau/photos/a.650498898487802.1073741828.648265928711099/710711432466548/?type=3&theater
Logo Blade Runnera 2049 zaczerpnięte od Paulo Alexandra Cubillos

Bednarski

Bednarski

TANIO SKÓRY NIE SPRZEDAM!

Co prawda, nie mam zamiaru "sprzedawać skóry" jak słynny Mariusz "Pudzian" Pudzianowski, ale równie co innego - i to tanio, za niską cenę. Poważnie! Bo już wkrótce mnie - i Ciebie być może też - czeka obrony pracy dyplomowej (magisterskiej dokładnie). Jeżeli gubisz się przy tworzeniu przypisów - i nie tylko - mogę dla Ciebie sprawdzić, czy wszystko stoi na miejscu. Na moim blogu dowiesz się, ile Cię to będzie kosztować (bardzo tanio - już uprzedzam!) oraz parę innych rzeczy. Gwarantuję szybką i profesjonalną realizację zamówienia.

Bednarski

Bednarski

 

Szast, prast, cast!

Próba mikrofonu. Raz, dwa. Nic… Ponowne testowanie – i znowu niepowodzenie. W głowie BK już pojawia się myśl, że przyjechał nadaremno… Na szczęście komputer w końcu zaczął zgrywać dźwięk rejestrowany mikrofonem. Efekt około godzinnej rozmowy z Bartkiem, kolegą z katowickich studiów, możecie podziwiać poniżej. Kim jest w ogóle Bartek? Czemu nie znosi Gwiezdnych Wojen jak Anakin Skywalker ognia? I dlaczego wmawia Bednarskiemu wyższość Monty Pytona nad Bennym Hillem? Tego wszystkiego dowiecie się z poniższego podcastu – otwierającego nową serię audiologów o roboczej nazwie "Szast Cast", w której co tydzień będziemy komentować bieżące sytuacje oraz dyskutować o szeroko pojętej kulturze. Zapraszamy od odsłuchania i komentowania! Podcast na chwilę obecną znajduje się tylko na moim oficjalnym kanale na YouTube'ie; niemniej pojawi się pewnie także na innych portalach – takich jak FB, Sound Cloud czy inne.

Bednarski

Bednarski

 

Sobotnia Noc u Vegi

Co nas czeka w środku? https://soundcloud.com/bednarski-official/sobotnia-noc-u-vegi <iframe width="100%" height="600" scrolling="no" frameborder="no" allow="autoplay" src="https://w.soundcloud.com/player/?url=https%3A//api.soundcloud.com/tracks/422718654&color=%23ff5500&auto_play=true&hide_related=false&show_comments=true&show_user=true&show_reposts=false&show_teaser=true&visual=true"></iframe> A jeśli nie przesłuchaliście do końca, to życzę wszystkim blogerowiczom u CD spokojnych, wesołych świąt wielkanocnych!

Bednarski

Bednarski

 

Od teraz będzie zalew Januszów biznesu

Czy od dawna marzyłeś o działalności gospodarczej i zawsze chciałeś założyć firmę – niekoniecznie będąc w roli "Janusza biznesu" – lecz przerażała cię biurokracja? To teraz będzie jeszcze tylko… lepiej! Wszystko wyjaśniam w tym wpisie. A, i naprawdę nie był pisany na zlecenie!

Bednarski

Bednarski

Nie zdałem PO RAZ DRUGI (?)

Ja, oraz mój kolega Przemek Krawiec, mamy przyjemność zaprezentować już gotowy reportaż o lekkim zabarwieniu fabularnym na temat matury, życia oraz Papieża. Serio. Jeśli spodobało Wam się, proszę łapkę w górę przy filmie. Możecie także: dać suba na moim kanale polubić mój fanpejdż na fejsie (i ewentualnie także włączyć powiadomienia od postów) śledzić postępy projektu na insta i tłitterze wesprzeć mnie pieniężnie na Patronite (lub także niefinansowo - więcej szczegółów tutaj na moim blogu) Dajcie znać, co się podobało, a co nie! Trzymajcie się!

Bednarski

Bednarski

NIE ZDAŁEM egzaminu dojrzałości

TO ZDERZENIE Z RZECZYWISTOŚCIĄ JEDNAK JEST BRUTALNE Mam przyjemność po raz kolejny zaprezentować trailer – tym razem krótszy od pierwszego – nadchodzącego projektu mojego autorstwa – reportażu o lekkim zabarwieniu fabularnym. Jeśli jesteście ciekawi, co z tego wyjdzie, możecie: dać suba na moim kanale polubić mój fanpejdż na fejsie (i ewentualnie także włączyć powiadomienia od postów) śledzić postępy projektu na insta i tłitterze wesprzeć mnie pieniężnie na Patronite (lub także niefinansowo - więcej szczegółów tutaj na moim blogu)

Bednarski

Bednarski

 

Moja (nie)Przyjazna Komunikacja

Grill na Ligocie w Katowicach należał do udanych. Po skończonej imprezie, spiesząc się do domu, biegłem na ostatni tramwaj. Jacyś ludzie na przystanku – chyba zdążyłem. Za... je... biście, nie? Otóż nie. Przez awarię jednego tramwaju w innej dzielnicy, musiałem czekać blisko dwadzieścia minut na zastępczy autobus. I całe wydarzenie miało miejsce nie w stolicy Górnego Śląska, lecz w Częstochowie. Jechałem czerwonym tramwajem…
Wczorajszy skromny incydent nie został przywołany bez powodu. Kilka dni temu częstochowskie MPK ogłosiło przetarg na zakup dziesięciu nowych tramwajów. Wróciła też przy okazji dyskusja o powstaniu kolejnej linii tramwajowej. Nowe torowisko, ciągnące się od ul. Dekabrystów do szpitala na Parkitce, mierzyłoby niecałe 3 kilometry. Największymi orędownikami tego pomysłu są radni Platformy Obywatelskiej oraz Częstochowski Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej. Jeszcze pięć lat temu Częstochowa mogła się "poszczycić" de facto tylko jedną linią, którą kursowały bimbaje. Fajnie więc, że rozbudowa sieci nadal trwa. Szkoda tylko, że rządzące elity oraz miejski przewoźnik zapominają o obecnych problemach – nękających całą komunikację, a nie tylko pojazdy szynowe. A lista grzechów jest dłuższa niż łączna długość tras tramwajowych.
fot. Aneta Kaczmarek (Dziennik Zachodni) Ja wysiadam!
Zdecydowanie największą bolączką są opóźnienia pojazdów (a zwłaszcza tramwajów) – nieraz sięgające ponad pięć minut! I to nie tak, że autobus się spóźnia z powodu jakiegoś wypadku czy klęski żywiołowej. Problemy z dojazdem na czas zdarzają się niemal codziennie! (Co najzabawniejsze, w Krakowie czy Katowicach wraz z sąsiednimi gminami – a więc miastach znacznie większych od Częstochowy – opóźnienia zdarzają się bardzo rzadko). Jedną z przyczyn niewzorowej punktualności jest zacofanie technologiczne, a dokładniej brak automatów biletowych w pojazdach (za wyjątkiem najnowszych Solarisów). Biedny kierowca/motorniczy musi nieraz obsłużyć blisko tuzin pasażerów pod rząd, przez co czas podróży się wydłuża. Tak więc za każdym razem człowieka szlag trafia, gdy banda idiotów nie może wcześniej kupić biletów w kiosku. Zastój technologiczny mocniej jeszcze uderza w sytuacji jakiejś awarii – ludzie na przystankach zazwyczaj dowiadują się o usterce oczekiwanego pojazdu od innych osób na ulicy. Elektroniczne tablice informacyjne, ustawione na przystankach, rozwiązałyby problem, jakim jest zniecierpliwienie pasażerów.
To wstyd, że dopiero w zeszłym roku częstochowskie MPK odkryło coś takiego jak biletomaty! A jak już taki tramwaj czy autobus w końcu przyjedzie, nieraz okazuje się, że zamiast ładnego, niskopodłogowego pojazdu – jak było napisane w rozkładzie – zawitał stary gruchot. Lub na odwrót. Zresztą, nowoczesny tabor nie zawsze jest gwarantem komfortowej jazdy. Zawracanie pojazdów do zajezdni i podmiana na inny, zapasowy model, występują chyba za często. A klimatyzacja nie zawsze działa prawidłowo – najlepiej jest zwłaszcza podczas trzydziestostopniowych upałów. Ba, pasażerowie od czasu do czasu mogą się rozgrzać dzięki nie słońcu i duchocie, a wybuchowemu napędowi autobusu! Bombowo wręcz.
Gdyby Święty Mikołaj poruszał się częstochowską komunikacją, na pewno by nie rozesłał wszystkich prezentów na czas! Tramwaj zwany rozczarowaniem
Jasnogórskie miasto jest ostatnią polską miejscowością, w której ruszyły bimbaje. Oraz miastem, w którym najbardziej lekceważy się komunikację miejską. Bo uruchomienie linii tramwajowej na Wrzosowiaku i Błesznie – co jest uważane za jeden z największych politycznych sukcesów Matyjaszczyka – wydaje się błahe przy tak licznych problemach, jakimi są nagminne opóźnienia, wadliwość nowego taboru oraz dyskryminacja mieszkańców Starego Rakowa, którzy nadal muszą podróżować peerelowskimi Konstalami. A doprowadzenie linii tramwajowej na Parkitkę może stanowić dla działaczy i polityków popierających ten pomysł kartę przetargową przy następnych wyborach samorządowych. Dlatego: sorry, panowie! – ale dopóki MPK nie weźmie się w garść i nie rozwiąże obecnych problemów – z wami na Parkitkę nie jadę. [WPIS DO PRZECZYTANIA RÓWNIEŻ NA BLOGU ZEWNĘTRZNYM]

Bednarski

Bednarski

 

Lista dziesięciu gier, w których odczujesz prawdziwy mróz [+ KONKURS]

Tęsknicie za śniegiem i temperaturą pod kreską, które zniknęły kilkanaście dni temu? Ja również! Z tej okazji napisałem artykuł, w którym wymieniam dziesięć gier wideo, w których czuć porządną zimę (dostępny pod tym linkiem). Ale to nie wszystko! Od kilku dni jest organizowany konkurs (nie przeze mnie bezpośrednio), w którym można zgarnąć parę fajnych gierek na GOG.com. Co trzeba zrobić? Uważnie czytać wpisy na przytoczonej przeze mnie stronie... Mój wpis również bierze udział! Wszystkiego dowiecie się, klikając w powyższy link. Powodzenia - niech wygra najlepszy!   PS Mile widziane jest także polajkowanie mojego fanpage'a oraz śledzenie bloga. Trzymajcie się.

Bednarski

Bednarski

 

Kozacki wywiad

„Nigdy media nie wypromują muzyki, nad którą trzeba się zastanowić – bo inaczej się nie sprzeda. Jeśli ktoś się sugeruje, że media wypuszczają muzykę najlepszą dla człowieka, to jest absolutnie w błędzie”. "Rozpoznanie świadomości marki oraz oceny marek" – takim to tematem kierowaliśmy się podczas wykonywania projektu na Marketing i Reklamę. Domyślnym przedmiotem badań miała być branża wydawnictw książkowych lub telefonów komórkowych; jednak Adam – szef naszego zespołu – zaproponował przeanalizowanie internetowych mediów muzycznych pod kątem popularności wśród konsumentów. To był strzał w dziesiątkę! Dzięki jego pomysłowi, miałem przyjemność porozmawiać z Norbertem Kozakiem (na zdjęciu niżej), młodym muzykiem z Częstochowy, na temat mediów poświęconych muzyce.   Norbert Kozak @Facebook Zapis dialogu, który odbył się niemal miesiąc temu, musiał zostać gruntownie zredagowany. Było to jednak spowodowane nie najlepszymi warunkami wtedy panującymi, jakimi była głośna muzyka. Niemniej – ponad dwadzieścia minut rozmowy były dobrze spędzonym czasem… Ale bez zbędnego przedłużania: Przemysław Bednarski: Swego czasu grałeś dla zespołu Antaba, ale zawiesiliście działalność. W jaki sposób się reklamowaliście – oprócz, wiadomo, grania koncertów – przez cały okres działalności?
Norbert Kozak: Jeśli chodzi o reklamę naszego zespołu, to, w sumie, takim głównym motorem napędowym, żeby zyskać chociaż odrobinkę rozgłosu, była stronka fejsbukowa, na której umieszczaliśmy aktualności z naszego życia zespołowego. Udostępnialiśmy tam zdjęcia, próbowaliśmy jakoś przyciągnąć, przykuć uwagę ludzi – nie tylko naszych znajomych, ale żeby gdzieś też dalej to troszkę wypłynęło. Wiadomo, ciężko jest z muzyką, która nie jest popularna. Powiązaliśmy to też z kontem na YouTube'ie – "Antaba Official". Tam mogliśmy udostępniać nasze nagrania studyjne. Nie mieliśmy jednak za dużych funduszy na to, żeby nagrać…
Pełnego albumu?
Pełnego albumu też. Taki pewien rodzaj epki chcieliśmy wypuścić na początek; bardziej nie w celu, żeby to sprzedawać, tylko żeby osoba, która miała nam udostępnić daną lokalizację na event, miała pewien jakiś pogląd na to, co gramy dokładnie. Muzyka progresywna nie jest ściśle określona, może mieć tysiąc różnych charakterów, albo nawet jeszcze więcej, gdzie każdy utwór może być inny.
Co do muzyki z pograniczna rocka i metalu progresywnego – którą właśnie graliście – czy można spotkać na rynku, również internetowym, jakieś tytuły prasowe, które są poświęcone tylko tego typu muzyce?
Jest ogólnie czasopismo – ale ono nie jest w Polsce wydawane – nazywa się Prog. Tam są wszelkie aktualności, jeśli chodzi o muzykę progresywną, o rock progresywny. Jeszcze są takie strony fejsbukowe, np. Progressive Music Planet. Tam też na okrągło są wrzucane nowości. Wiadomo, jest to powiązane z jakimiś stronami instagramowymi, fejsbukowymi. W zasadzie to z Facebooka się dowiedziałem o tych stronach. Czasami jest to też pisane o tym na stronach ogólnorockowych, np. Rolling Stone. Tam też można usłyszeć np. o nowych albumach, choćby zespołu Dream Theater, którym się najwięcej inspirowałem i jest to w zasadzie jedna z moich ulubionych grup metalowoprogresywnych. Również strona Eagle Rock, gdzie mają po prostu wszelkie koncertówki – wszelkich zespołów! – nie tylko rocka; ale nawet pop, rap itd. Jednakże można tam też znaleźć takie perełki właśnie z rocka progresywnego. I jeszcze taka jedna wytwórnia płytowa: Inside Out Music, która się zajmuje nagrywaniem troszkę bardziej niszowych zespołów – takich jak Haken czy Leprous. To są takie grupy, które już zaczynają powoli współpracować nawet z osobami, które już miały jakieś tam wtyki w grupie Dream Theater, która, jak wiadomo, jest ikoną metalu progresywnego.
Tak więc w internecie trudno znaleźć wortale poświęcone samemu rockowi czy metalowi progresywnemu…
No, w sumie tak. Bo rock progresywny zahacza o każdy gatunek innego rocka, a nawet innej muzyki niż rock. Bo ciężko po prostu to sprecyzować w jedną ramę. Nie da się tego, tak jakby, "zamknąć w jednym pudełku".
Uważasz, że media muzyczne – zwłaszcza w internecie – potrafią wpływać na gust muzyczny, na to, kogo się później słucha w przyszłości; ewentualnie jaką muzykę się gra?
Mnie się wydaje, że najwięcej ma tutaj do czynienia okres dorastania. Bo jak wiadomo: kiedy człowiek już jest dorosły, to słucha w zasadzie tego, co mu tam gdzieś w ucho wpadnie – jeśli nie potrafi znaleźć, tak jakby, swojego zdania, swojej drogi w trakcie dorastania. U mnie akurat było tak, że od pokoleń wszyscy muzykowali; przede wszystkim od strony taty, no bo tata muzykuje – i dziadek też muzykował, świętej pamięci. I tata woli dobrą muzykę – właśnie też raczej rockową; rocka progresywnego też lubi posłuchać; i jak puszczam w domu, to wcale nie neguje, wręcz przeciwnie. Ogólnie też dużo edukacja muzyczna daje. Chociaż wcale nie musi "naprawiać" czyjegoś gustu. Bo wiadomo, gust może być różny. I prawie każdy gatunek muzyczny może wnosić naprawdę pozytywne wartości. Ale jeśli chodzi o media, to nigdy media nie wypromują muzyki, nad którą trzeba się zastanowić – bo inaczej się nie sprzeda. Jeśli ktoś się sugeruje, że media wypuszczają muzykę najlepszą dla człowieka, to jest absolutnie w błędzie. Po prostu powinien szukać czegoś swojego… Nie można słuchać tak jakby tego, co ktoś ci narzuci; tylko trzeba troszkę myśleć sercem i mieć swoje zdanie na ten temat. Najlepiej się trochę zainteresować z warsztatowego punktu widzenia, jak w ogóle powstaje muzyka. Bo tworzenie muzyki nie jest wcale prostą sprawą.
Co dokładnie umieszczaliście na swoim zespołowym kanale na YouTube'ie?
To była w zasadzie tylko nasza twórczość. Akurat na koncie na YouTube'ie wrzucaliśmy tylko nagrania studyjne; a na naszym jeszcze koncie na Facebooku udostępnialiśmy linki z YouTube'a. Udostępnialiśmy również nagrania z koncertów naszych. Nie była to jakaś super jakość – no ale, wiadomo… Jak wypuszczaliśmy nagrania studyjne, one nie miały teledysków, bo wiadomo, budżet musiałby być kolosalny. Człowiek ogólnie, jeśli wchodzi na jakieś portale i chce posłuchać muzyki – on nie tylko słucha tej muzyki, on chce też ją oglądać. Dlatego lyric video oraz teledyski najbardziej przykuwają uwagę. Z tym że trzeba się liczyć z tym, że jeśli ktoś już zainwestuje w coś takiego, to musi mieć pewność, że mu się to zwróci albo będzie mu się to opłacało.
A na innych portalach streamingowych – jak Bandcamp czy SoundCloud – też udostępnialiście muzykę?
Nie; po prostu uderzaliśmy w to, na czym najwięcej tak naprawdę można uzyskać wyświetleń, rozgłosu. Liczyliśmy też na to, że przynajmniej w naszym rejonie, przynajmniej tutaj w naszym mieście, coś zyskamy. Ale, no, niestety życie prywatne nas musiało rozdzielić. Może kiedyś powrócimy. Ciężko powiedzieć…
Czy ta wszechstronność i uniwersalność YouTube'a sprawia, że jego aspekt muzyczny jest uboższy w porównaniu do innych mediów streamingowych? I czy ma to jakikolwiek wpływ na popularność różnych artystów czy konkretnych utworów wśród fanów?
Jeśli chodzi o porównanie YouTube'a do innych streamingowych stron, to trzeba tutaj wyraźnie zaznaczyć, że im ktoś jest popularniejszy, tym staje się bardziej jeszcze popularny przez to, że ma dużo wyświetleń. I te filmy, ta muzyka, która ma najwięcej wyświetleń, będzie wypychana zawsze jeszcze bardziej na wierzch, tak jakby przytłaczając do dna wszelkie bardziej niszowe zespoły i kanały. Porównując YouTube'a do np. Spotify, no to w Spotify jest taka opcja, że da się dopasować do gustu muzycznego i znajduje jakieś propozycje. A np. słuchając YouTube'a – no to już niekoniecznie. Już będą zawracać tyłek jakimiś gatunkami, które mają miliony wyświetleń, a niekoniecznie mogą spełniać czyjeś kryteria, jeśli chodzi o wartości muzyczne. Np. dla mnie, jeżeli wyskoczy jakieś disco polo, to tego nie kliknę, bo po prostu za tym nie przepadam.
Czyli z jednej strony YouTube jest fajny, bo jest jednak najpopularniejszym medium streamingowym, a z drugiej strony może być nieatrakcyjny dla pewnych muzyków?
YouTube po prostu ogranicza. Jeśli ktoś chce, ma jakąś taką wenę na to, że: “O! Poszukam jakiejś muzyki, której nie znajdę na wierzchu, na lustrze wody; tylko gdzieś tam zanurzę tą rękę” – no to w YouTube'ie tak łatwo nie zanurzy tej ręki! Już lepiej właśnie np. na takiego Spotifya wejść, poszukać tej muzyki, która w swoim gatunku jest jeszcze najbardziej popularna – np. rocka progresywnego posłuchać: Dream Theater albo jakichś tam starszych, jak np. Emerson, Lake & Palmer albo Pink Floydów. I słuchając na okrągło tych albumów, myślę, że da się po prostu dokopać do tych coraz dalszych zakątków właśnie akurat tego gatunku.
Jeśli chodzi o samego Ciebie, na jakich stronach głównie słuchasz muzyki w internecie?
Jedynie z YouTube'a korzystam; ale tylko dlatego, że się dowiem np. o jakimś albumie albo o jakimś zespole z mediów internetowych i czasopism, które mają powiązania z Facebookiem. Oni udostępniają jakiś zespół – no i w ten sposób mam jakiś tam odnośnik; wtedy mogę wpisać sobie nazwę takiego zespołu właśnie na YouTube'ie, no i wtedy słucham. Ale raczej jestem zwolennikiem tego, żeby pobierać muzykę z Internetu. Już nawet nie mówię o jakichś piratach czy torrentach – chociaż też się to zdarza, jak każdemu. Ale jestem też fanem dobrego brzmienia – i jeśli słucham na YouTub'ie, ja mogę tam nie słyszeć tego, tak jakbym chciał! Wolę pobrać to na własny dysk, wrzucić na program taki, jaki mi się podoba, z equalizerem, ustawić sobie brzmienie takie, jakie mi odpowiada, i dopiero słuchać muzyki w takiej jakości, jaka mi pasuje.
A oprócz kompresji dźwięku, coś Ci przeszkadza w tych mediach streamingowych?
Co mi tam może przeszkadzać… Propozycje jakiegoś dziadostwa, za którym nie przepadam… I ewentualnie reklamy. Też są wkurzające. Ja lubię płynność po prostu. Chociaż niby się mówi, że ktoś się sprzedaje – bo ma reklamy – ale też musi z tego mieć jakiś pieniądz, no bo jednak ten pieniądz w to włożył.
Czyli raczej słuchasz danych wykonawców całymi albumami? Czy zdarza Ci się jednak odsłuchiwać same pojedyncze utwory? A może też słuchasz losowo piosenek?
Kiedyś bywało bardziej losowo. Ale odkąd właśnie zacząłem już tak nałogowo słuchać muzyki progresywnej, to zawsze czekam na konkretny album; przesłuchuję go od początku do końca, nawet kilka razy. No, to jest muzyka, która od razu się nie spodoba; tak jak w muzyce popularnej, która łatwo jest przyswajalna, ale szybko się też nudzi. Z muzyką progresywną jest zupełnie na odwrót. Na początku człowiek się nie może przekonać, ale potem odkrywa coraz więcej i coraz bardziej się podoba. Dlatego najlepiej jest słuchać w sumie całymi albumami, odkrywać jak najwięcej takich ciekawostek i niespodzianek, które twórcy zawarli w danym albumie. Zawsze każdy album wnosi coś nowego! I dobrze jest słuchać całymi, właśnie, albumami. Bo pojedyncze utwory czasami nic nie znaczą. W ogóle odkąd uświadomiłem sobie, że może być album, w którym każdy utwór, każdy numer po kolei, tak jakby, jest osobnym członem jednej całej historii, to właśnie słucham całych albumów.
Czy są organizowane festiwale muzyczne poświęcone również muzyce progresywnej? Chodzi mi głównie o Polskę.
Słyszałem kiedyś o jednym jakimś festiwalu muzyki progresywnej; ale nie pamiętam nazwy tej miejscowości. I tam się zdarzają takie festiwale; chyba co rok – albo rzadziej… Ale to był jedyny polski festiwal progresywny, o jakim w ogóle słyszałem. I się o nim dowiedziałem tylko dlatego, że sam się chciałem dowiedzieć, czy w ogóle taki istnieje. Wpisałem po prostu w Google i mi wyskoczyło coś takiego – i to była jedyna rzecz. Gdybym się nie zainteresował, to samo by mi to nie wpadło w zasięg wzroku.
Jaka jest Twoja recepta na sukces ewentualnego wortalu nt. muzyki wyłącznie progresywnej?
Ja myślę, że na to nie ma za bardzo recepty. Słuchacze muszą tego chcieć, żeby posłuchać tej muzyki; oni muszą być odpowiednio przygotowani. Ja przez kupę lat dojrzewałem do tego, żeby dojrzeć do takiej muzyki, żeby ją w ogóle rozumieć. Bo to jest muzyka, którą trzeba rozumieć – i nie ma tak naprawdę na to recepty. Albo człowiek chce tego słuchać, albo kompletnie się na tym nie zna i uznaje, że jest to beznadziejne. Tak mi się wydaje.
Czyli wystarczy sama inicjatywa wydawcy danego tytułu oraz odpowiednia reklama, by odbiorcy usłyszeli o takiej stronie; a potem to już z górki – dobrze zrozumiałem?
Tak naprawdę nie wiem, ile wystarczy, bo nigdy nie osiągnąłem w tym temacie żadnego większego sukcesu.
Ale tak z perspektywy konsumenta, zwykłego czytelnika takich mediów – co na takim progresywnym wortalu powinno się znaleźć? Lub się nie znaleźć, jak np. nachalne reklamy, o których wspomniałeś wcześniej – jak sądzisz?
Co z tego, że nie byłoby reklam, jeśli by tam nikt nie wchodził? Ale ja, jako konsument, mam inne wymagania niż większość ludzi, którzy mają pogląd na muzykę, można powiedzieć, taki komercyjny – taki, jak im wszyscy narzucą. Ja mam większe wymagania trochę; dlatego ja mogę znaleźć taki wortal i to docenić. Ale ja, jako jeden jedyny, niestety nie przyniosę im zysku żadnego. Jednak jak się zakłada taki wortal, to człowiek jest nastawiony na to, że “A, chciałbym trochę jakiś tam osiągnąć sukces w tym temacie”.
Dziękuję bardzo serdecznie za rozmowę.
Dziękuję! Norbert Kozak (ur. 1995) – częstochowski klawiszowiec. Absolwent Państwowej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II Stopnia z Zespołu Szkół Muzycznych im. M.J. Żebrowskiego. Obecnie student energetyki na Politechnice Częstochowskiej.   [WYWIAD PIERWOTNIE UKAZAŁ SIĘ NA AUTORSKIM BLOGU]

Bednarski

Bednarski

Czy polska drużyna sobie zasłużyła?

To był piękny gol, w pięćdziesiątej dziewiątej minucie. Szkoda tylko, że piłka trafiła nie do tej bramki co powinna. No właśnie... A powinna? Z jednej strony mam żal do naszych piłkarzy, że nic z siebie nie dali w fazie grupowej. Z drugiej, śmieszą mnie te hejty, że Lewy, Błaszczyk i TurboGrosik grają tylko dobrze w reklamach. Wszystko wyjaśniam w najnowszym wpisie na moim blogu: http://www.bednarskiprzemyslaw.pl/blog/polacy-na-nie-zasluzyli/   Zapraszam oczywiście do czytania. Zachęcam także do skorzystania z moich usług (redaguję teksty za atrakcyjną cenę) lub - jeśli podoba Ci się to, co robię - możesz mnie wesprzeć na różne sposoby, nawet &nbsp;bez obciążania portfela! Trzymajcie się.

Bednarski

Bednarski

Zaloguj się, aby obserwować  
×