Iselor

Forumowicze
  • Zawartość

    1260
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    2

1 obserwujący

O Iselor

  • Tytuł
    Skalny Troll
  • Urodziny 02.08.1986

Sposób kontaktu

  • AIM
    3534918
  • Strona WWW
    http://
  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Łódź
  • Zainteresowania
    Polityka, literatura, religioznawstwo

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    - Diablo + Hellfire + Diablo 2 + LOD - Heroes of Might and Magic III - Doom II: Hell on Earth - serie Heretic i Hexen - cykl Might and Magic (zwłaszcza Mandate of Heaven i For Blood and Honor) - C&C: Red Alert - Vampire - The Masquerade: Bloodlines
  • Ulubiony gatunek gier
    RPG

Ostatnie wizyty

11275 wyświetleń profilu
  1. DODATKOWA. Jeżeli coś jest dodatkowe to nie jest wymagane, konieczne. Trzeba zrobić rozróżnienie. Prawie wszystkie cRPG mają przeciętną FABUŁĘ nawet jeśli questy poboczne mają świetne.
  2. Moja nowa seria tekstów o przeczytanych książkach. Postanowiłem nie prowadzić dalej serii wpisów o książkach z zakresu tylko religioznawstwa i etnologii, a opisywać wszystko, bez względu na gatunek. W przypadku serii/cykli wiele książek będę traktował (zazwyczaj, acz nie zawsze) jako jeden tytuł. Normalnie będzie 5 tytułów na wpis, w tym, wyjątkowo, 6. Pieśń lodu i ognia (George R.R. Martin) – składająca się z Gry o Tron, Starcia królów, Nawałnicy Mieczy, Uczty dla Wron i Tańca ze Smokami, Pieśń Lodu i Ognia to obecnie najpopularniejszy cykl fantasy, także ze względu na chyba jeszcze popularniejszą ekranizację. Jako że tak o serialu jak i książkach napisano już i powiedziano wszystko, nie dodam wiele od siebie. Chociaż uważam PLiO za jeden z najwybitniejszych cykli fantasy, to jednak z każdym tomem było gorzej i gorzej (pierwszy tom Tańca ze Smokami najsłabszy z całego cyklu), zaś motyw Aryi w dziwnym zakonie w Braavos jest niemiłosiernie nudny i chyba Martinowi kończą się pomysły....Oby dwa ostatnie tomy zostały w końcu napisane i podniosły poziom serii. Tirukkural. Święta księga południowych Indii (Tiruwalluwar) – święta księga Tamilów, jest więc poważana szczególnie w południowych Indiach i na Sri Lance. Autor, w postaci wierszy omawia z filozoficznej perspektywy różne aspekty życia. Dla miłośników filozofii i literatury ogólnie pojętego Orientu. "Chłopaki z dzielnicy". Studium społeczno-pedagogiczne z perspektywy interakcyjnej (Anita Gulczyńska) – autorka, zamieszkująca centrum Łodzi – i to fragment uznawany za niezbyt bezpieczny – postanawia zbadać zachowania grupy nastoletnich chłopców tam także zamieszkujących. Nietrudno tam o rodziny niepełne, czasem patologiczne, bójki, problemy z alkoholem i narkotykami. Będąc tzw. pedagogiem ulicy autorka zaprzyjaźnia się z chłopcami, zdobywa ich zaufanie, poznaje ich życie, rozumie zasady panujące w grupie „wystających pod bramą chłopaków”, ich relacje między sobą, z innymi grupami, sąsiadami, policją, nauczycielami itd. Bardzo ciekawe studium, ale głównie dla pedagogów i socjologów, dla innych: opcjonalna ciekawostka. Dionizos. Mit i kult (Walter F. Otto) - Nie wiem czy książkę Otta można nazwać jedną "z najważniejszych książek w humanistyce XX wieku" jak napisał w przedmowie prof. Włodzimierz Lengauer, jednak z całą pewnością zaliczam ją do prac wybitnych. Otto, badacz greckich mitów, sam wierzący w greckich bogów, dokonuje znakomitej analizy kultu dionizyjskiego, znaczeń świata roślinnego i zwierzęcego w kulcie, roli kobiet, roli Ariadny czy związków z Apollinem/Apollem. Dla wszystkich zainteresowanych religią grecką, zarówno w ujęciu starożytnym jak i współczesnego hellenizmu, jest to pozycja obowiązkowa. Mam tylko zastrzeżenie do wydania polskiego. Tam gdzie Otto wprowadza bądź cytuje słowa greckie są one zapisane w oryginale i mamy zero przypisów "u dołu strony" z tłumaczeniem. Tłumaczenie jest i owszem, na końcu książki, jednak Czytelnik nie za bardzo wie są takowe są. Uważam że o wiele lepiej byłoby w ramach tekstu od razu wstawić przetłumaczone na polski teksty z greckiego, czy to w cudzysłowie, czy kursywą. Tak byłoby dla Czytelnika prościej. No ale trudno, jest jak jest. I tak przeczytać warto. Ona (Henry R. Haggard) - Haggard jest znany głównie z "Kopalni króla Salomona" i innych powieści w klimacie fantastyczno-przygodowym a la Indiana Jones Nie inaczej jest z powieścią "Ona". To w głównej mierze powieść przygodowa o podróży profesora i jego podopiecznego do serca Afryki, gdzie w tajemniczym, starożytnym królestwie przebywa tajemnicza Ona - wg legend wiecznie żyjąca władczyni królestwa... Powieść, choć posiada typowe cechy powieści przygodowej jak podróż, walka, barbarzyńscy tubylcy, okraszona jest zarówno wątkiem fantastycznym jak i, co ciekawe, sporą ilością mądrych dialogów o charakterze filozoficznym i religijnym. Na Haggardzie, co warto zauważyć, wychowało się wielu pisarzy klasycznego fantasy jak np. Tolkien czy Lewis. Absolutny klasyk i rzecz obowiązkowa. Wampir. Biografia symboliczna (Maria Janion) - Książka Marii Janion ma jedną zasadniczą wadę: autorka jest historykiem literatury, nie etnologiem, więc w swojej, ciekawej przecież, książce, analizuje mit wampira opierając się głównie na dziełach literackich a i to z najpóźniej lat 90, źródła zaś etnograficzne traktując jako dodatek. Książka bardzo na tym traci, gdyż mit wampira mamy tu opisany z tego mniej istotnego - literackiego - "punktu widzenia". Autorka czasem pisze stylem bardzo nużącym, czasem "leje wodę" i pisząc o wampirach podaje przykłady morderców typu Kuby Rozpruwacza czy polskiego "Wampira z Zagłębia" analizując motyw wampira pod kątem psychologicznym, ignorując - a przecież książka jest o wampirze w kulturze! - wampiry w RPG czy grach komputerowych. Ok, może nie mieć o tym pojęcia, ale może warto by poprosić kogoś obeznanego w tych dziedzinach o pomoc ? Przydałoby się nowe wydanie z analizą nowszych tekstów literackich, np. "Zmierzch" (wiem, to wielki chłam, ale jednak pewnego rodzaju fenomen warty analizy). Książka jednak zawiera sporo ciekawych informacji o krwiopijcach, jest bogato (ale bez przesady) ilustrowana. Jednak ma inną wielką zaletę. Ponad połowa książki to....fragmenty klasyki wampirycznej literatury grozy (np. "Wij" Gogola") a także pełne utwory, w tym "Narzeczona z Koryntu Goethe'go, znakomita "Rodzina Wilkołaka" Tołstoja czy arcydzieło gotyckie czyli "Carmilla" Le Fanu. I także dlatego warto mieć tą księgę na półce.
  3. Ponieważ fabuła, wątek główny, jest niezbędna do ukończenia gry. Vampire the Masquarade Bloodlines ma przeciętny (słaby?) wątek główny ale świetne questy poboczne. Nie oznacza to że ma dobrą fabułę bo nie ma. Questy poboczne (które możesz olać, nie odkryć, nie potrafić wykonać, etc.) - tak, ma świetne, wątek główny, czyli fabułę - nie.
  4. Gralnia #11: Lords of Xulima

    Lords of Xulima to tytuł bardzo specyficzny. Już przy początkowym kontakcie z grą widać że czerpie garściami z takich tytułów Ultima, Albion czy Might and Magic. Akcję obserwujemy z góry jak w dwóch pierwszych tytułach, podczas walki, gra przechodzi w klasyczny tryb FPP z turowym systemem podczas tejże. Widać także duże inspiracje serią Heroes of Might & Magic. Musimy bowiem dokładnie przeszukiwać plansze, zbieramy skarby a także....jedzenie. Tego musimy pilnować. To także jeden z powodów dla którego gra jest trudna, ale nie jedyny. Walki są długie i ciężkie. Często trzeba unikać wrogów (są też losowe spotkania) i wracać do nich gdy zdobędziemy wyższy poziom. Czasem napotkamy także chochliki zadające zagadki, na które odpowiedzi trzeba wpisać, a jeśli odpowiemy poprawnie to dostaniemy skarb. Poziom trudności, nawet jeśli ustawimy Normalny (a jest jeszcze Weteran i Hardcore, jeśli mnie pamięć nie myli) to dla współczesnego gracza pseudoRPG od Bioware może być coś nie do przejścia.Nie wspomniałem nic o fabule bo tutaj mamy sztampę o Wybrańcu, ale w grach tego typu nie fabuła jest najważniejsza. W każdym bądź razie, nasz Wybraniec o imieniu Gaulen nie podróżuje sam: tworzymy oprócz niego pięciu bohaterów, którym przydzielamy jedną z 9 klas więc jest ok. Rozwój postaci, tj. statystyki i i inne atrybuty zadowolą erpegowych wyjadaczy.Początkowy zachwyt nad grą powoli ustępuje jednak irytacji. Sam jeszcze gry nie skończyłem i podziwiam tych, którzy skończyli ją „jednym ciągiem”. W pewnym momencie gra jest po prostu monotonna i ciągłe łażenie po podobnych planszach i bicie tych samych monstrów, strasznie nuży. Tą grę trzeba dawkować ale sam nie wiem czy ją skończę. O ile muzyka jest ładna, o tyle brakuje mi tu tego klimatu, tej tajemniczości jaka cechuje choćby najlepsze części Might and Magic. Czy polecam? W sumie tak, bo gra ma jednak więcej zalet niż wad, jednak lepiej kupić w jakiejś promocji. Przygotujcie się na ciekawą przygodę nawiązującą do prawdziwego kanonu gatunku, jednak bądźcie świadomi jej wady w postaci powtarzalności i monotonii. Ode mnie, na tą chwilę, 7/10 z dobroci serca.
  5. przemyślenia

    To wszystko zależy od gry. W grach gdzie jest duży nacisk na fabułę i rozmowy gram faciem (Arcanum, Siege of Avalon, Mass Effect), ostatnio skończyłem pierwsze Neverwinter Nights grając łuczniczką choć wcześniej bez powodzenia zawsze grałem faciem Divine Divinity skończyłem łuczniczką/czarodziejką. W erpegach drużynowych mam zawsze misz masz, ale często przywódcą ekipy jest kobieta, ale to zależy jaką tworzę drużynę. W TESy zawsze grałem faciem, ale ostatnio myślałem czy nie zagrać babką.
  6. Chrzanisz bzdury. Łotr jest lepszy od prawie wszystkich dotychczasowych SW.
  7. Wg mnie trzecie najlepsze SW w historii, zaraz po IK i NN. Dobre wojenne kino w konwencji sf/SW. 9/10 z serduszkiem na filmłebie.
  8. A może se kupie dla FarCrya
  9. Lords of Xulima Lords of Xulima to tytuł bardzo specyficzny. Już przy początkowym kontakcie z grą widać że czerpie garściami z takich tytułów Ultima, Albion czy Might and Magic. Akcję obserwujemy z góry jak w dwóch pierwszych tytułach, podczas walki, gra przechodzi w klasyczny tryb FPP z turowym systemem podczas tejże. Widać także duże inspiracje serią Heroes of Might & Magic. Musimy bowiem dokładnie przeszukiwać plansze, zbieramy skarby a także....jedzenie. Tego musimy pilnować. To także jeden z powodów dla którego gra jest trudna, ale nie jedyny. Walki są długie i ciężkie. Często trzeba unikać wrogów (są też losowe spotkania) i wracać do nich gdy zdobędziemy wyższy poziom. Czasem napotkamy także chochliki zadające zagadki, na które odpowiedzi trzeba wpisać, a jeśli odpowiemy poprawnie to dostaniemy skarb. Poziom trudności, nawet jeśli ustawimy Normalny (a jest jeszcze Weteran i Hardcore, jeśli mnie pamięć nie myli) to dla współczesnego gracza pseudoRPG od Bioware może być coś nie do przejścia. Nie wspomniałem nic o fabule bo tutaj mamy sztampę o Wybrańcu, ale w grach tego typu nie fabuła jest najważniejsza. W każdym bądź razie, nasz Wybraniec o imieniu Gaulen nie podróżuje sam: tworzymy oprócz niego pięciu bohaterów, którym przydzielamy jedną z 9 klas więc jest ok. Rozwój postaci, tj. statystyki i i inne atrybuty zadowolą erpegowych wyjadaczy. Początkowy zachwyt nad grą powoli ustępuje jednak irytacji. Sam jeszcze gry nie skończyłem i podziwiam tych, którzy skończyli ją „jednym ciągiem”. W pewnym momencie gra jest po prostu monotonna i ciągłe łażenie po podobnych planszach i bicie tych samych monstrów, strasznie nuży. Tą grę trzeba dawkować ale sam nie wiem czy ją skończę. O ile muzyka jest ładna, o tyle brakuje mi tu tego klimatu, tej tajemniczości jaka cechuje choćby najlepsze części Might and Magic. Czy polecam? W sumie tak, bo gra ma jednak więcej zalet niż wad, jednak lepiej kupić w jakiejś promocji. Przygotujcie się na ciekawą przygodę nawiązującą do prawdziwego kanonu gatunku, jednak bądźcie świadomi jej wady w postaci powtarzalności i monotonii. Ode mnie, na tą chwilę, 7/10 z dobroci serca.
  10. Orientuje się ktoś jaką ocenę w CDA otrzymało Lords of Xulima ?
  11. Hehe, pełniaki nie tyle słabe co nie w moim typie. Nawet gdyby były DRMFree to bym je olał, bo to nie moje gatunki. Ale numer wyjątkowo kupię dla plakatu ze Star Wars. Resztę oddam bratu.
  12. Dwa dni intensywnej pracy przy komputerze i udało się! Przygotowałem Wam nowe forum o ogólnie pojętym RPG (cRPG, jRPG, hack and slash, strategie z elementami, itp.). Nie ukrywam że planowałem coś takiego od jakiegoś czasu. Forum Insimilionu miało ulec zmianie, ale póki co od jakiegoś roku nie chce się pojawić, zaś Facebook mnie nie zadowala w kwestii dyskusji i możliwości powrotu do starych tematów. A mi się marzył polski odpowiednik RPG Codex. Zapraszam wszystkich do pisania i zakładania tematów. Jeśli jakimś cudem nie widzicie "swojej" gry, oczywiście załóżcie wątek jej poświęcony. To się będzie tyczyć zwłaszcza jRPG - ja w te gry nie gram i nie mam o nich pojęcia, ale jeśli znajdzie sie ktoś kto zechce się tymi grami zająć - droga wolna. Zapraszam: http://www.wrotarpg.fora.pl/
  13. UP
  14. Druga część moich tekstów o literaturze religioznawczej i etnograficznej. Kolejność w jakiej czytałem. Jak zawsze, najpierw tytuł, w nawiasie autor, potem krótki opis. Traktat o historii religii (Mircea Eliade) – na pierwszy rzut oka może się wydawać że to taka „Historia wierzeń i idei religijnych” w pigułce. Jednak po pierwsze stanowi dobry wstęp do pozostałych książek Eliadego, po drugie jest znakomitym (obok „Potęgi mitu” Campbella) wprowadzeniem do religioznawstwa dla kompletnych laików, po trzecie zaś, stanowi dosyć szczegółową analizę rozwoju (ewolucji) poszczególnych typów bóstw (solarnych, lunarnych, akwatycznych, chtonicznych – Matki Ziemi itd.). I mówi o czymś zupełnie innym niż „Historia wierzeń i idei religijnych” (o tym niżej). W każdym bądź razie jest to pozycja absolutnie kanoniczna w dziedzinie religioznawstwa, którą powinno się wprowadzić jako lekturę obowiązkową w liceach, albo chociaż na wszelkich studiach humanistycznych. Bohater o tysiącu twarzy (Joseph Campbell) – chociaż napisana przed „Potęgą mitu”, stanowi niejako jej rozwinięcie. To już nie luźna pogawędka o religii jak ww. ale typowe, naukowe dzieło mitoznawcze. Rozwija i dokładnie analizuje wszystkie tematy poruszone w „Potędze...” i oczywiście porusza wiele innych. Nie mówię że czyta się lekko, ale to znakomita lektura. Mała uwaga: „Potęga mitu” ma już nakład wyczerpany i obecnie ceny są dosyć zaporowe. W takim wypadku czytanie od razu „Bohatera...” jest jak najbardziej wskazane. Historia wierzeń i idei religijnych (Mircea Eliade) – najważniejsze dzieło Eliadego i prawdopodobnie najważniejsze z zakresu religioznawstwa. W trzech tomach Eliade poddaje opisowi początki, ewolucję i – czasami – upadek religii świata. Mamy więc poddane analizie nie tylko cztery największe religie świata współczesnego: buddyzm, chrześcijaństwo, hinduizm i islam, ale także judaizm, zoroastryzm, taoizm, konfucjanizm, dżinizm, religie starożytnej Grecji, Rzymu, Egiptu, Celtów, Mezopotamii, hetyckiej Anatolii, turecko – mongolskiego tengryzmu, religie Bałtów i Słowian, czy Tybetu. Niestety, Eliade zmarł zanim zdążył dokończyć swoje dzieło; w ostatnim tomie miały być opisane m.in. religie Ameryk, Australii, Afryki czy japońskie shinto. No ale trudno, musi wystarczyć to co jest. „Historia wierzeń i idei religijnych” to dzieło olbrzymich rozmiarów i dosyć drogie, jednak warte poświęconego mu czasu i ceny, gdyż jest to nieoceniona skarbnica wiedzy religioznawczej. Kupować i czytać, albo chociaż tylko czytać – koniecznie! Religijne korzenie Europy (Kamil M. Kaczmarek) – książka Kamila Kaczmarka jest jedną z najważniejszych pozycji jakie pojawiły się w ostatnim czasie w polskim religioznawstwie i najważniejszą z punktu widzenia polskich pogan a zwłaszcza nurtu hellenistycznego. Autor nie ukrywa swoich poglądów religijnych i stawia tezę (przez pewnie wielu zostanie uznana za kontrowersyjną), że religijne korzenie Europy to grecko – rzymski hellenizm i że jedynym ratunkiem dla Europy przed postępującą laicyzacją z jednej strony a islamizacją z drugiej jest powrót Europejczyków do wierzeń Greków i Rzymian (Grecy i Rzymianie wyznawali ostatecznie tę samą religię tylko imiona bogów mieli inne) lub chociaż do krajowych odpowiedników (np. rodzimowierstwo słowiańskie czy skandynawskie Asatru). Książka pojawiła się w odpowiednim czasie, ale niestety w nieodpowiednim miejscu. W Polsce ruch pogański nigdy nie był silny i nie wiem czy kiedyś będzie. Książka powinna doczekać się wydań zachodnich, zwłaszcza greckich i włoskich lub ogólnie angielskiego. Wtedy zyskała by większy rozgłos i może lepszy skutek. Jednak wszystkim, którzy interesują się tematyką religioznawczą czy po prostu hellenistyczną (pogańską) książkę szczerze polecam. Julian Apostata (Aleksander Krawczuk) – znakomita książka przedstawiająca dzieje Juliana Apostaty, ostatniego cesarza Imperium Rzymskiego, który był wierny bogom. Filozof, pisarz, władca, poganin. I mój ulubiony cesarz Rzymu. Choć rządził krótko (jego niespełna dwuletnie rządy przerwała pechowa, przypadkowa śmierć na polu walki) zrobił wiele dla Imperium, zreformował gospodarkę, edukację i religię helleńską. Uważał – słusznie poniekąd – że chrześcijaństwo nie pasuje do cywilizacji greko – rzymskiej i jako takie jest kłamstwem i należy je osłabić co skutecznie czynił. Książkę naprawdę warto przeczytać, bo to nie tylko znakomite źródło wiedzy o tym wielkim władcy, ale też opis wydarzeń, które stanowiły tło w życiu cesarza (choćby konflikty społeczne, religijne czy konflikty zbrojne). Dla wszystkich miłośników antyku i religii greko-rzymskiej. Julian Apostata to człowiek, który do dziś budzi ogromny szacunek (lub nienawiść np. u duchownych i innych fanatyków z np. Frondy) i który do dziś może być wzorem do naśladowania. Teogonia (Hezjod) – epos kosmogoniczny, będący podstawą teologii helleńskiej. Opisuje powstanie świata, bogów, etc. Rzecz obowiązkowa dla greko-rzymskich politeistów, dla pozostałych – opcjonalna ciekawostka Mitologia ludów Syberii (Maria Magdalena Kośko) – ta niewielka rozmiarami książeczka jest ostattnim tomem z cyklu „Mitologie świata” Wydawnictw Artystycznych i Filmowych. Autorka pokrótce przedstawia najciekawsze mity ludów Syberii, rolę szamana, opis światów, bogów itd. Jeśli ktoś nie jest wielce zainteresowany tematem, a ogólnie mitami i religioznawstwem może tą książkę traktować jako wystarczające źródło w temacie, jeśli zaś temat szamanizmu kogoś pasjonuje, radzę uznać książeczkę Kośko za wstęp i zabrać się za książkę opisaną poniżej. Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy (Mircea Eliade) – obok „Traktatu o historii religii” i „Historii wierzeń i idei religijnych” jest to najważniejsze dzieło Eliadego. Będące pierwszym i od kilkudziesięciu lat najlepszym opracowaniem tematyki ogólnie pojętego szamanizmu. Eliade opisuje i analizuje rolę i miejsce szamanizmu we współczesnym jak i (głównie) dawnym świecie religii, rolę szamana, jego atrybutów (strój, bęben szamański, itd.), mitologie, rytuały, obrzędy itd. Skupia się głównie na najbardziej znanym i fascynującym człowieka Zachodu szamanizmie syberyjskim, jednak sporo miejsca poświęca także na szamanizm innych ludów: Indian, Eskimosów, ludów Afryki, Oceanii czy australijskich Aborygenów, bardzo często zestawiając i porównując je ze sobą. Ze względu na rozmiary książki (ponad 400 stron drobnym drukiem) i niestety częste powtórzenia tych samych informacji, książki nie czyta się zbyt dobrze, więc jeśli ktoś szamanizmem specjalnie zainteresowany nie jest może sobie lekturę odpuścić lub skupić się na najciekawszych fragmentach/tematach. W takim wypadku lektura ww. książki Kośko wystarczy. Jednak ci, którzy interesują się szamanizmem książki Eliadego przeoczyć nie mogą, podobnie jak wszyscy obecni i przyszli religioznawcy. Sacrum a profanum (Mircea Eliade) – ta niewielka objętościowo książeczka może stanowić albo wstęp do zapoznawania się z dziełami religioznawczymi albo jako wspaniałe uzupełnienie wiedzy. Eliade skupia się tu na różnych aspektach ludzkiego życia: stosunku do przyrody, kosmosu śmierci, narodzin itp. porównując sposoby w jakie odbierał je „człowiek religijny” (głównie człowiek żyjący w starożytności i średniowieczu, ale też np. współcześni rolnicy czy głęboko wierzący i praktykujący mieszczanie, choć to wyjątki) od „człowieka niereligijnego” czy też „areligijnego”, który żyje we współczesnym zdesakralizowanym świecie, gdzie mit, obrzęd, rytuał, a także bogowie czy też Bóg straciły na znaczeniu. Wspaniała lektura. Religie świata. Encyklopedia PWN – hasła, jak to w encyklopedii, ułożone alfabetycznie Dotyczą, co oczywiste, ogólnie pojętych religii, bogów, świętych, miejsc kultu, sekt, odłamów, kościołów, pojęć religijnych, nurtów itd. W przypadku największych religii świata zastosowano większe, obszerniejsze, kilkustronicowe opisy. Książka jest obszernym kompendium wiedzy nt. religii i jako taka powinna się znaleźć na półce współczesnego humanisty.
  15. UP