kisiel231

Urodzinowi Zwycięzcy
  • Zawartość

    758
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O kisiel231

  • Tytuł
    Elf
  • Urodziny 02.11.1997

Sposób kontaktu

  • AIM
    35708586

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Kraków

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    RPG
  • Wyróżnienia Smugglerkowe
    [2017] Urodzinowy Zwycięzca

Ostatnie wizyty

5773 wyświetleń profilu
  1. Rozumiem Cię. Zawsze możesz spróbować na G2A. Konta tam się nie opłaca zakładać (powody są wymienione w temacie, który kiedyś założyłem, a który rozrósł się niemiłosiernie), ale nie jest ono obowiązkowe do zakupów. Tam średnio po 35 złotych jest jeden i drugi tytuł, a mody mozna instalować. EDIT: prosz, wstawiam link:
  2. Nie ma wiekszego sensu brać gier TES niebędących na Steama. Cenega dodała swoje zabezpieczenie antypirackie, przez które instalacja modyfikacji jest prawie niemożliwa. A TES żyje modami. Te dwie lepiej ze Steama kupić.
  3. Naprawdę, za dużo klawiszy do obsługi? To aż ciekaw jestem, czy w ściganki grasz dwoma rękami na strzałkach i też narzekasz (nie no, nie obrażaj się, tak się droczę ). Na padzie sytuacja lepiej się prezentuje, choć czasami miałem problem z eliksirami. O ile na klawiaturze każdy z nich miał oddzielny klawisz, tak na padzie sobie musisz zmieniać i nie zawsze wiadomo co w tym momencie masz wybrane.
  4. W Romka dobrze się gra, ale dopiero jak się doinstaluje mody na SI przeciwnika. Głównym problemem jest, wg. mnie, nadmierna niechęć SI do zawierania umów handlowych. Nawet kiedy moje stosunki z dowolną frakcją wynosiły 100, one i tak nie chciały żadnego traktatu.
  5. Cytaty na kartach są obecne w klasyku. Ja muszę się wybrać do sklepu kiedyś, gdy będą przeceny, aby nabyć dodatki z taliami, zanim wycofają to ze sprzedaży (a kiedyś to zrobią). Te karty są zbyt genialne, żeby je ot tak zostawić. Karcianka jest genialna na komputerze (wciąż mowa o klasyku), a z żywym graczem jeszcze lepsza.
  6. @up, wyczerpująca wypowiedź Chyba niechcący przyczyniłem się do ukucia terminu Klasyczny Gwint. Planeta Gracza wzięła moje pytanie z oficjalnego forum, a konkretnie z wątku z pytaniami do twórców. Zapytałem czy mają w planach dodanie klasyka do samodzielnej wersji. Supcio, czuję się wyróżniony. I z dobrych (przynajmniej dla mnie) wieści to, na razie, tyle. Odpowiedzieli, że nie mają tego w planach, a szkoda, bo gra była świetna. Teraz się okazuje, że chcą dorzucać co jakiś czas, kolejne 20 kart. Czyli mamy nowe Heartstone. Brawo CDP. Gorzej się nie dało.
  7. W mojej opinii, książki powinny być przeczytane wszystkie, w kolejności wydawania ich. czyli najpierw opowiadania (zresztą w nich zaczyna się wątek Ciri...), potem saga, a na końcu Sezon Burz. Sezon oddzielnie, bo jak dla mnie, Pan Andrzej za mocno się zainspirował - świadomie lub nie - innymi dziełami fantastycznymi, przez co nagromadzenie bełkotu pseudo-naukowego spod znaku magii, wypada paskudnie. Zbyt mocno kontrastuje z poprzednimi książkami, gdzie świat był przedstawiony z perspektywy wiedźmina - kolesia, który z magią ma do czynienia tyle co nic (bo rzucanie znaków w porównaniu do zaklęć ma się jak odpalanie petardy do tworzenia mieszanek, do granatów uderzeniowych). Jak cos było mocno skomplikowane, to w Sadze i opowiadaniach zostawało skwitowane słowami w stylu: "i tak nie pojmiesz, więc wytłumaczę ci efekt i ewentualne odczucia w trakcie". A Sezon Burz? Może i nie zostało to wszystko jakoś konkretnie opisane, ale zostało "unaukowione", by wydawało się przystępniejsze dla nowych czytelników. Moim zdaniem, zabiło to oryginalny charakter Wiedźmina. W sumie... G. Lucas zrobił to samo z Mocą w Mrocznym Widmie. Też sobie unaukowił.
  8. Otóż to! Że też sam na to nie wpadłem. Jesli idzie o rozgrywkę w klasyku - szpiegami rucało się tylko w talii Nilfgaardu albo, jeśli miało się szczęście i dobrało dużo manekinów, przeciw niemu. gra Scoiatel, Królestwami Północy albo Potworami lub przeciw ww. opierała się na myśleniu, nie na kartach. Co z tego, że samemu miało się silne karty, jak można było wszystko przeorać przez to, że przeciwnik zagrał Pożogę? Na pierwszy rzut oka, gra tylko do pewnego momentu skomplikowana, a później prosta. Tylko pozornie. Sam Gwintem zainteresowałem się zbyt późno by zagrać w klasyka w rozgrywce wielosobowej. Czytałem jednak wypowiedzi pod niektórymi z wersji online (mam na myśli sekcję komentarzy) i podobno gra była znacznie przyjemniejsza. Ba! Sam grałem w klasyka, ale fizycznie (w realu) z kumplem. Gra z SI nie ma startu do tej z żywym przeciwnikiem. SI mialo utarte schematy, wystarczyło je poznać, by z nim wygrać (np. wypsztykanie się z połowy kart, na ręce, w talii Potworów, co pozwalalo wygrać walkowerem w trzeciej rundzie).
  9. Pograłem trochę i muszę przyznać, że jestem zawiedziony. Zamiast wymyślić choć trochę autorski system (ablo po prostu skopiować ten z gry i dodać opcje gry wieloosobowej, ewentualnie sklep zostawić) to zrobili kalkę z Heartstone. Niby zdolnosci art są w większości takie same jak w W3, ale jednak zastosowanie jest, często, takie samo, jak w Heartstone. Różnica taka, że wciąż trzeba zbierać punkty, ale bije się też karty - jak u Blizzarda. Nakombinowali z kartami. Tzn. dali tyle różnych umiejętności, kart specjalnych, koligacji, korelacji, przyczynowości, że wygrać rundę można dopiero z zeszytem, z notatkami. No chyba, że gra się tylko w Gwinta - wtedy się to, po prostu, pamięta. Zawiodłem się okropnie. Mam szczerą nadzieję, że z jakiejś okazji dodadzą odmianę klasyczną, gdzie faktycznie liczyło się myślenie i, tylko trochę, talia. Teraz liczy się tylko talia.
  10. Nie wnikam w to kiedy i w jakich okolicznościach wyrzekła się magii - choć to co napisałeś jest 100% poprawne. Wiem, że jakimś cudem jej się to udało, a wszystko co robiła później było "na czuja", na podstawie Genu Lary Dolen (teraz pamiętam jak to się nazywało, wcześniej źle pisałem). Nie używała magii świadomie, a jeśli mnie pamięć nie myli, to jej zdolności też były jakoś inaczej skategoryzowane (taka niby magia, ale że wcześniej tego za bardzo zbadać nie mogli to nazwali to Źródłem i się tym zachwycali). Pod koniec żadne moce do niej nie powróciły tylko dopiero się pojawiły. Uciekła wtedy Bonhartowi i Skellenowi (nie mam pewności, że na pewno jemu) przenosząc się w przestrzeni - czyli skompresowała sobie przestrzeń. Dziwili się jak udało jej się tak szybko uciec, że wyprzedzała ich o, średnio, trzy dni drogi. Ona sama o tym nie wiedziała, bo emocje jej to przeszkodziły. Chyba, dopiero Vyzygota z Corvo nieco jej rozjaśnił sytuację.
  11. Tak, stąd moje twierdzenie. Objawił się jej dar, ale nie była to magia. Mogła kompresować czas. EDIT: Nie wiem czy na pewno nie była to magia, ale pewny jestem, że nie mogła rzucać zaklęć. Przenosiła się i kompresowała "na czuja".
  12. Magia nigdy nie powróciła, czego ona później żałowała, gdy już z Yen i Geraltem wracali na północ, przez Toussaint. Wspomniała o tym, bodajże kiedy paliła arenę w jakimś miasteczku.
  13. @mishiu, ona sie wyrzekła magii, która miała jej pomóc opanować Gen Itliny. W dodatku starała się zerwać z dotychczasowym życiem, gdy poznała Mistle - lepiej jej było być grasantką, niźli potężną maginią. @aliven, mowa o Radzie Czarodziejów, która została wycięta lub rozbita na Thanned, podczas zjazdu czarodziejów. Próbowano ją odtworzyć co zostało pokazane w W2, z wiadomym skutkiem.
  14. Ach, w takim razie, drogi mishiu, przyznaję ci całkowitą rację. Faktycznie, natężenie odzywek do Geralta jest drażniące. Co więcej - często miałem sytuacje, że jadąc po Novigradzie, już w oddali słyszałem jakieś rozmowy i widziałem wyświetlone kwestie, ale z ciekawości podjeżdżałem bliżej, by dobrze się skupić. A to niespodzianka! Postaci przerywają rozmowę i nadają do mnie durne, powtarzalne teksty, a ja muszę czekać, aż powrócą do swojej rozmowy (oczywiście musiałem się odpowiednio odsunąć - na tyle by słyszeć i widzieć, ale też nie na tyle, by znów ich rozproszyć).