v00d00

Forumowicze
  • Zawartość

    37
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O v00d00

  • Tytuł
    Goblin
  • Urodziny 06.09.1989

Sposób kontaktu

  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Stąd

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Przygodówki

Ostatnie wizyty

921 wyświetleń profilu
  1. Mam kłopot z zalogowaniem się na swoje konto kody.cdaction.pl Z jakiegoś powodu wyskakuje mi okienko, że nie potwierdziłem swojego konta e-mailowo (mimo że mam je już od ponad roku zarejestrowane i już wielokrotnie było używane). Żaden mail u mnie w historii nie został przesłany ani w skrzynce odbiorczej, ani w skrytce SPAMu. Błąd pojawił się dziś i nie mogę zalogować się na konto gdzie mam kody do wielu gier z Waszego pisma. What should I do?
  2. A to już czepianie się Mam znajomą polkę, która ma na imię Helga i z apostrofem do niej nie wyskakuje
  3. Tutaj wkradł się babol z walutą. Od razu poprawiłem, dzięki za wyłapanie błędu:)
  4. Nie mam zamiaru się droczyć ale w tym przypadku jeżeli użyłem słowa "Goofy" to muszę dodać apostrof Goffy'ego. Inaczej bez apostrofu musiałbym napisać Goffiego.
  5. Wyrazy, a przede wszystkim nazwy nienależące do kanonu języka polskiego zawsze oddziela się apostrofem
  6. Ofiara #3 : Loadout

    Gry Free to Play stają się czymś normalnym w dzisiejszych czasach. Produkcje są jednak różne, począwszy od totalnych niewypałów, a skończywszy na unikatowych perełkach nad którymi twórcy przesiedzieli setki godzin aby ich produkt wyróżniał się spośród reszty. Loadout znajduje się gdzieś mniej więcej po środku moich porównań, a gdyby programiści posiedzieli nad paroma względami ciut dłużej to z pewnością byłby to kandydat na jedną z lepszych gier roku. Zacznijmy jednak od początku. Loadout jest to darmowa do pobrania gra (via Steam) typu third-person shooter. Możliwość modyfikowania broni daje olbrzymie pole do popisu dla graczy, a za wykupione przez prawdziwe pieniądze złote Spacebuxy mamy możliwość kupienia odzienia dla naszego bohatera i niczym w popularnych Simsach modyfikować jego wygląd na wiele różnych sposobów. Na początku wybieramy jedną spośród czterech odmiennych broni : strzelby, wyrzutni rakiet, broni pulsacyjnej i laserowej. Po tym zaczyna się cała zabawa. Zdobywając po każdej bitwie punkty wykorzystujemy do zakupu odmiennych kolb, celowników, luf, spustów, urządzeń chłodniczych i rodzajów naboi. Możliwości jest naprawdę od groma, na moim przykładzie nazwałem swoją laserową broń "Umad?" i wpakowałem punkty w aluminiową kolbę, która zwiększyła celność w ruchu kosztem gorszego tłumienia odrzutu podczas stania w miejscu, dodałem bioskaner do celownika abym widział ile życia mają moi sojusznicy jak i wrogowie, a jako amunicję użyłem samozapalających się naboi. Granaty z ładunkiem Tesli bądź napalmem? Nie ma problemu. Frajda co nie miara, wyborów tutaj mamy otóż tysiące. Kolejną rzeczą jaką warto wspomnieć jest zyskiwanie punktów doświadczenia, które awansują naszą postać z biegiem czasu na coraz to wyższe poziomy. Jednak każdy kij ma dwa końce. Dlatego też aby dodać nową umiejętność do swojego drzewka rozwoju postaci musimy ponownie wykorzystywać zdobyte na polu walki punkty. Tutaj również mamy szeroką gamę wyborów. Używając ciągle tej samej spluwy zdobywamy z czasem wymagane doświadczenie aby później wymienić je na dodatkowe umiejętności związane z daną bronią. Za każde zabicie, asystę bądź pomoc w przeniesieniu młota (o tym zaraz) automatycznie dostajemy punkty, które wyświetlają nam się na ekranie i informują nas jaki mamy wpływ na daną rozgrywkę. Kolejną rzeczą wartą uwagi jest stworzenie swojej własnej unikatowej postaci. Do wyboru mamy trzy różne wcielenia : Axl'a (rambo podobny mięśniak), T-Bone'a (parodia mr.T z drużyny A) oraz Helgi (urodziwej kobiety rozmiarów XXXL). Żeby zmienić ich odzienie, błyskotki na szyi, buty, spodnie bądź cygaro w ustach musimy użyć spacebuxów, prawdziwej waluty w grze więc osoby, które nie chcą wydać ani grosza przy tej produkcji nie będą miały możliwości do pełnej customizacji. Kiedy już wszystko dobrze przejrzymy w menu głównym czas będzie na wyszukanie gry i rozpoczęcie zabawy. I tutaj zaczynają się problemy. Można się domyślić, że odpalenie produkcji free to play ma swój udział w tym babolu. Jeżeli chcecie pograć musicie uzbroić się w olbrzymią cierpliwość podczas wyczekiwania w kolejce do wolnych serwerów. "Czas średni", jaki ustalili twórcy, 2 minutowy to pic na wodę. Wyszukiwanie gry może potrwać nawet 20-30 minut. Jednak można przymknąć na to oko bo już firma Edge of Reality, która odpowiada za ten tytuł dwoi się i troi aby ustąpiły problemy w mozolnym długim oczekiwaniu na rozgrywkę. Kiedy już uda nam się dołączyć do lobby, gracze głosują, na której mapie chcieliby zagrać. Póki co mamy do wyboru cztery : Fissure - kopalnie w kanionach, Four Points - futurystycznie wyglądająe hangary kopalni, The Brewery oraz Trailer Park. Nie oceniajcie jednak pochopnie mówiąc, że jest to mało. Każda mapa jest bowiem skonstruowana w taki sposób aby móc na niej odegrać cztery różne rodzaje gier. I tak mamy ponownie do wyboru : Blitz - losowo na mapie pojawia się punkt, który trzeba przejąć. Extraction - jeden członek drużyny jest tzw. zbieraczem, jego zadaniem jest pozbieranie rozsypanych na mapie kryształów i przetransportowanie ich do maszyn. Reszta drużyny go ochrania. Jackhammer - Typowy capture the flag. Tylko w tym przypadku zamiast flagi kradniemy przeciwnikowi olbrzymi młot, który trzeba donieść do swojej bazy. Młot może być użyty jako broń. Death Snatch - Jak sama nazwa wskazuje, deathmatch. Unikatową rzeczą w tym trybie jest to, że po zabiciu przeciwnika musimy podnieść czerwone fiolki aby zdobyć punkty. Gdy przeciwnik pierwszy to zrobi, nasza drużyna nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia. Pierwsze co przychodzi na myśl włączając Loadout jest porównanie grafiki do znanej gry Team Fortress 2. Wszystko jest tutaj osadzone w kreskówkowym świecie. Ilość czarnego humoru aż wylewa się z monitora, a doskonałą optymalizacja pozwala na grę osobom ze słabym komputerem. Świetnie odwzorowano również obrażenia jakie zadamy przeciwnikom lub jakich sami doświadczymy. Dostałeś w nogę? Odpadnie z niej mięso, będzie mocno krwawić i na wierzchu będzie widoczna kość. Ktoś zagwarantował Ci headshota? Będziesz biegać z mózgiem (!) na wierzchu i zwisającym okiem. Nie jest to produkcja dla osób niepełnoletnich. Swój humor gra oddaje również w dźwiękach. Gdy przez przypadek wpadłem w przepaść z moich głośników dobiegł głos sławnego krzyku Wilhelm'a oraz Goofy'ego z Disney'a. Takie smaczki dodają sporo radochy podczas gry. Ostatnią rzeczą, którą chciałem wypomnieć jest polonizacja. A raczej nazwałbym to "wrzućmy wszystko do google-translatora i miejmy nadzieję, że jakoś to wszystko będzie składnie wyglądać". Jeżeli macie możliwość absolutnie nie włączajcie polskiego języka bo zgłupiejecie. Przykłady zobaczycie na podanych przeze mnie screenach. Całe szczęście nasi rodacy (w tym i ja) pomagamy Edge of Reality w poprawianiu baboli ale zanim wszystkich się pozbędziemy to trochę wody w Wiśle jeszcze upłynie. Podsumowując, gra Loadout jest to świetna wciągająca i darmowa produkcja, na której warto zawiesić oko. Jeżeli szybko problemy z serwerami zostaną rozwiązane to z ręką na sercu mogę przyznać jako kandydata na grę roku w dziedzinie F2P. Plusy : + Za darmo! + Świetna grafika i muzyka + Wciąga cholernie + Setki możliwości craftingu + Drzewko rozwoju postaci + Pójdzie nawet i na słabszych sprzętach Minusy : - Polonizacja to kpina - Długie wyszukiwanie gier Ocena : 4 / 5 Oficjalna strona : http://www.loadout.com/ Platformy : PC Dostępne : Steam TUTAJ! Shaggy
  7. Nostalgia #1 - Grim Fandango

    To miał być kolejny nudny dzień w pracy Manny'ego Calavery. Bycie kostuchą to przecież robota jak każda inna. Klientami są otóż osoby, które już zakończyły swój byt w świecie żywych. Z takimi właśnie główny bohater Grim Fandango ma do czynienia. Przegląda ich całe życie, podsumowuje wzloty i upadki, grzechy oraz dobre uczynki i to właśnie od niego zależy czy poślę daną duszę do raju, czyśćca czy też wyśle ekspresem do piekła. Biorąc w swoje kościste dłonie kolejną sprawę wpada przypadkiem na olbrzymi spisek handlowania duszami klientów. I właśnie w tym momencie zaczyna się wielka podróż w poszukiwaniu sprawiedliwości, a przede wszystkim pięknej kobiety w której zakochał się do nieprzytomności Manny. Firma LucasArts w swoich latać świetności zasypywał swoich fanów znakomitymi grami przygodowymi od Full Throttle zaczynając, po Day of the Tentacle i serii Monkey Island kończąc. Grim Fandango była ich pierwszą produkcją gdzie przy pomocy silnika GrimE stworzono tła w 2D natomiast postacie i obiekty w grze zaprojektowano w 3D. Produkcji tej towarzyszy wiele dziwnych paradoksów. Otóż rozeszła się ona w 95 000 kopii na całym świecie nie włączając w to kopii sprzedanych online, otrzymała prestiżową nagrodę Gry Roku 1998 GameSpotu wyprzedzając przy tym takich gigantów jak Half-Life, The Legend of Zelda: Ocarina of Time czy też StarCraft. Efekt końcowy? Jedna z najbardziej niedocenionych gier w historii. Zbierająca najwyższe możliwe oceny wśród recenzentów bardzo szybko została zapomniana przez publikę i odeszła w niepamięć. Została też uznana za najmniej popularną grę przygodową w historii LucasArts. Być może wiele nagród w branży to nie wystarcza aby konkurować z innymi kasowymi hitami, które wyszły również w tym samym roku. Przygoda Manny'ego Calavery rozłożona jest na cztery akty (lata). Intryga i niesamowicie wciągająca historia rodem z meksyańskiego folkloru sprawi, że ciężko będzie nam zapisać stan gry i pójść wreszcie spać, bo już ptaszki ćwierkają z rana za oknem. Co może bardziej zachęcić fana gier przygodowych? Blisko 7000 linii dialogowych Nad grą czuwał Tim Schafer - twórca hitów Full Throttle i Day of the Tentacle Znakomite połączenie grafiki 2D i 3D 55 postaci z którymi można prowadzić bardzo długie i przezabawne dialogi Znakomita ścieżka dźwiękowa utrzymująca klimat meksykańsko-jazzowy Inną równie ważna rzeczą, która wyróżnia Grim Fandango jest karuzela nastroju na jakiej będziemy się kręcić od pierwszego uruchomienia gry aż po napisy końcowe. Mimo przezabawnych scenek wypełnionych humorem doświadczymy również dramatów ludzkich (ekhm, kościstych), niespełnionych miłości czy też olbrzymią rewolucję i walkę o swoje prawa. Projektanci gry stworzyli idealną huśtawkę nastroju dla gracza. Są momenty kiedy parsknie się śmiechem i są też takie gdzie odczuwalny jest smutek i żal. A takie umiejętne granie na emocjach graczy jest na prawdę wielkim wyzwaniem. Jest to również produkcja skierowana jedynie dla osób, które język angielski znają w stopniu zaawansowanym. Mimo wydania tej gry w Polsce przez LEM, nikt się nie postarał chociażby o przetłumaczenie napisów na język ojczysty. Panowie pokwapili się jedynie o przetłumaczenie małej instrukcji zawartej w środku pudełka. Nawet standardowe informacje o grze na jej odwrocie są w języku angielskim. Być może między innymi przez to Grim Fandango jest w Polsce dosyć mało znaną produkcją. Muszę przyznać że właśnie ta gra spowodowała u mnie olbrzymią miłość jaką kieruję do gier przygodowych. Jest to produkcja niesamowicie grywalna, której historię pamiętam do dziś i nie przeszkadza mi to w ponownym jej przechodzeniu. Ciągle się śmieję z tych samych zawartych w niej żartów, a od lat ta historia za każdym razem mnie tak samo fascynuje. Osoba uznająca się za fana gier przygodowych po prostu musi znać tę produkcję. W innym wypadku jest to wstyd nie mieć nic do czynienia z Grim Fandango. Według mnie najbardziej niedocenioną grą w całej historii branży komputerowej. Shaggy
  8. @up Co prawda wiele gier robi szum nie wiadomo o co... jednak The Wolf Among Us im się udał mimo tego, że wypuścili zaledwie pierwszy krótki epizod. Klimat aż z monitora się wylewa, a muzyka cudeńko
  9. Jest taka firma, która ma swoją siedzibę na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Głęboko w stanie Kalifornia w mieście San Rafael swoją siedzibę ma Telltale Games. I jeżeli tej firmy nie znacie to albo oszukujecie albo internet dostaliście pod choinkę w ostatnie święta. Nowy gigant w świecie gier komputerowych rośnie włączając najwyższy możliwy bieg. Wypija ze swoich pucharów same pozytywy i miłość od fanów. Ale czy przypadkiem od tego tempa nie dostanie czkawki? Zacznijmy wpierw od małego porównania gier, które firma już stworzyła i produkcji tych, które mają zamiar się pojawić w niedalekiej (aachhhha) przyszłości. Telltale Texas Hold'em (2005) - ukończone Bone: Wygnaniec z Kosteczkowa (2005) - ukończone CSI: 3 Wymiary Zbrodni (2006) - ukończone Bone: Wielki Wyścig Krów (2006) - ukończone Sam & Max Sezon 1 (2006-2007) - ukończone CSI: Kryminalne Zagadki Las Vegas (2007) - ukończone Sam & Max Sezon 2 (2007-2008) - ukończone Tales of Monkey Island (2009) - ukończone Sam & Max Sezon 3 (2010) - ukończone Powrót do Przyszłości (2010-2011) - ukończone Jurassic Park (2011) - ukończone The Walking Dead Sezon 1 (2012) - ukończone Poker Night 2 (2013) - ukończone The Walking Dead: 400 Days (2013) - ukończone The Wolf Among Us Sezon 1 (2013-2014) - seria wystartowała The Walking Dead Sezon 2 (2013-2014) - seria wystartowała Tales from the Borderlands (2014) - w produkcji Game of Thrones (2014) - w produkcji Robi wrażenie, prawda? Dodając fakt, że nie wymieniłem wszystkich produkcji. Nie zdziwię się też jak niektórzy z Was dopiero teraz dowiedzieli się o istnieniu niektórych gier. Ja przy pisaniu tego artykułu dowiedziałem się o Jurassic Park, które właśnie zakupiłem i mam zamiar zagrać po skończeniu pisania tego artykułu. Gdzie jednak są moje obawy? Telltale Games rozpędziło się otóż do takiego stopnia ze swoimi grami, że po woli nie wyrabiają się z czasem. Wzięli na swoje barki olbrzymie brzemię jakim jest The Walking Dead oraz The Wolf Among Us.Te dwie produkcje oparte na fikcyjnych opowieściach w komiksach (The Walking Dead i Fables) są pozycjami bardzo znanymi za oceanem. Producenci muszą stawać na głowie aby nie zawieść swoich fanów i póki co robią to wspaniale. Zbierają niemalże wszystkie możliwe nagrody na różnego rodzaju imprezach. Nie jest to chyba dla nikogo zdziwieniem, pomysłów mają od groma i nie ma dla nich praktycznie żadnego tematu, który mogliby nazwać 'tabu'. Problem zaczął się pojawiać przy wydawaniu kolejnych epizodów serii. Otóż przygoda Bigby (głównego bohatera The Wolf Among Us) już zaliczyła dużą obsuwę. Twórcy tłumaczą "dopieszczaniem" serii ale użytkownicy nie są aż tak głupi na jakich się wydają. Większy otóż hype na The Walking Dead spowodował pełne skupienie się na premierze pierwszego epizodu zamiast wydaniu drugiego Fables, które miało mieć miejsce jeszcze w tamtym roku. Gracze zaczynają się irytować, Telltale uspokaja. Przeniesienie premiery drugiego epizodu z Bigby'm naczele miała mieć miejsce na początku stycznia. Nadal cisza. Czy jest to dobry manewr? A być może producenci łapczywie za dużo rzeczy chcą zrobić na raz. I tutaj przechodzę właśnie do sedna sprawy. Co prawda Telltale Games na swoim koncie ma już kilka przyzwoitych gier ale jeszcze nigdy do tej pory nie brali tylu istotnych marek na raz. Gra o Tron bijąca rekordy oglądalności na całym świecie, Borderlands z olbrzymią rzeszą fanów? Dodajmy do tego kolejne epizody TWD i TWAU? Czkawka gwarantowana. Uwielbiam produkcje tej firmy ale zaczynam się poważnie obawiać czy zbyt duża ilość nie wpłynie na jakość ich gier. A być może jest to po prostu zaklepanie sobie firmowych marek aby konkurencja nie zabrała im sprzed nosa tak łakomych kąsków? Obawiam się i to bardzo. Zaczyna to wyglądać na zasadzie - Dam Ci palec, a Ty złapiesz całą rękę. Wylewam swoje zmartwienia właśnie tutaj aby się dowiedzieć jakie jest Wasze stanowisko w tej sprawie? Wierzycie, że podołają naszym olbrzymim nadziejom? Czekają nas kolejne obsuwy w epizodach, a moja przepowiednia się sprawdzi? Shaggy
  10. Pozycjonowanie wyciągnięte wprost z Dooma. klik
  11. Przeróbką czy nie, według mnie o wiele lepszą.
  12. "Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma, a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa." - Tak śpiewały kiedyś Fasolki. O gustach, religii oraz polityce rzecz jasna się nie dyskutuje ale prowadzenie własnego bloga zobowiązuje do wypowiadania się na tematy różne - z mniej lub bardziej - przychylną stroną na dane kwestie. Dziś prezentuję Wam mój własny TOP 10 soundtracków gier z dzieciństwa. Jeżeli temat się przyjmie to w kolejnych rozmowach (nie)kontrolowanych przedstawię inne moje pewniaki. P.S. Przesłuchanie poniższych utworów może powodować niebezpieczny wzrost nostalgii we krwi! P.SS. Ze względu na dużą ilość dołączonych do wpisu odnośników, jedynie miejsca 3, 2 i 1 będą tutaj wstawione. P.SSS. OST - Orginal SoundTrack 10. First Samurai - Platformówka między innymi wydana na Amigę 500. Miłość do piosenki z intra nastąpiła niczym spojrzenie na piękną niewiastę - od pierwszego wejrzenia - a w tym przypadku, usłyszenia. Świetny motyw "rozcierających" o siebie szabli dodaje jaj do całego utworu. 9. Turrican 3 - Miłośnicy Turrican'a mogą mieć za złe, że w tym zestawieniu nie znajdą żadnego utworu z drugiej części nomen omen najlepszej ze wszystkich pod względem grywalności. Dla mnie najlepszy kawałek ze wszystkich innych (równie wyśmienitych). 8. Chuck Rock - Jeden z najlepszych kawałków rockowych z Amigi 500. Już na samym wstępie po odpaleniu tej niesamowitej gry możemy usłyszeć ten genialny utwór. Kto by pomyślał że sołowka na gitarze w wersji A500 może brzmieć tak dobrze? 7. Settlers I - Jest to jedna z tych piosenek, którą nuciłem bardzo długo po zakończeniu rozgrywki w "Osadników". Długi sześciominutowy utwór rozpieszczał mnie nadzwyczajną różnorodnością i absolutnym brakiem monotonii. 6. Little Big Adventure 1 (LBA) - Niesamowita gra przygodowa stworzona przez francuską firmę Adeline Software International. Setki godzin spędzone przy tej jakże niedocenionej produkcji utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten oto utwór zasługuje w pełni na mocne szóste miejsce w moim zestawieniu. 5. Leander - Nie oszukujmy się, lata 90 były obfite w świetnie zaprojektowane gry platformowe i głównie na nich producenci zarabiali grubą kasę. Wspomniany jednak tytuł pochodził z niszy i łatwo jest pomijany w zestawieniach najlepszych soundtrack'ów bądź gameplay'ów. Zarówno muzyka jak i gra - majstersztyk. 4. Cannon Fodder - Może być to zaskoczeniem dla wielu wyjadaczy tej świetnej produkcji. War has never been so much fun pod tym linkiem nie znajdziecie. W moim zestawieniu wybieram po jednym utworze z każdej produkcji. Utwór ten - wkomponowany podczas rekrutacji nowych żołnierzy idących ku służbie gdzie na tle obserwowaliśmy olbrzymie cmentarzysko poległych - bezcenny. 3. SuperFrog - Przezabawna (kolejna) gra platformowa. Z wybraniem najlepszego utworu miałem duży problem. Otóż wszystkie są niesamowite. Jednak najwięcej czasu spędziłem właśnie w piramidach co było przechyliło szalę zwycięstwa właśnie na ten kawałek. Gra cholernie trudna i tylko dla ludzi ze stoickim spokojem. 2. Yo!Joe! - Według mnie najlepsza ze wszystkich gier platformowych jakie miałem zaszczyt grać - A było ich bardzo dużo. Wciągająca jak diabli, możliwość gry co-op (jak na tamte czasy było to olbrzymie wydarzenie). Świetnie zaprojektowane poziomy no i przede wszystkim ta muzyka. Palce lizać i o dokładkę prosić. 1. Lotus Turbo Challenge 2 - Bez zbędnego owijania w bawełnę. Perełka wśród perełek. Do dziś słucham tego utworu jadąc do pracy moim mobilem. Takiego basu mogą pozazdrościć nawet największe hity ostatnich lat. Absolutny 'must hear' w dziedzinie muzyki z Amigi. Shaggy
  13. Czat twitcha zawsze zawsze był tragiczny. A jak uważasz najmroczniejsze zakątki 9gaga za coś bardzo złego to widocznie nie przeglądałeś hugelol'a ewentualnie 4chana btw. Właśnie przekroczyli 100K $. Niesamowita inicjatywa.