Kouniwersum

  • wpisy
    4
  • komentarzy
    9
  • wyświetleń
    3882

Dwa - Pani Słowik, Pogromca Melonów

BlackMoon

114 wyświetleń

Bach!
Kij bejsbolowy uderzył w podrzucony owoc. Owoc - melon - poszybował naprzód, bezradny wobec nieuniknionego losu - śmierci od roztrzaskania się o zimną, betonową ścianę. 
Trzask!
Kto wie? Może ów melon miał dom, rodzinę, teściową? Nie wiem. I już, zapewne, nigdy się nie dowiem.
Roztrzaskana skorupa upadła na asfalt. Słodki sok spływał po ścianie. 
Siup! 
Obita w bezpalcową rękawiczkę ręka, zwinnym ruchem chwyciła kolejny owoc ze stosu. Podrzuciła go.
Bach!
Trzask!
Siup...
Ten cykl zdawał się nie mieć końca. Stos melonów malał z każdą chwilą, trzaski wrzynały się w uszy, ściana łapczywie spijała słodycz soku...
-Hmm?
Oprawca zamarł, z ręką wyciągniętą w stronę czekających na śmierć melonów. Nos poruszył się, badając obecne w powietrzu zapachy.
-Hmm.
Tej woni nie było tu wcześniej, ale oprawca znał ją doskonale. 
-Ech. 
Pełne dezaprobaty westchnienie.
-Możesz wyjść, Dante, gdziekolwiek się schowałeś. 
Toteż wyszedł. 
Skoczył, właściwie. Dach starej chatki zatrząsł się, gdy opuścił go wadzący mu ciężar. 
Szpieg wylądował zgrabnie tuż przed oprawcą. Był to młodzieniec, od którego wręcz biła radość z życia. Każdy element tego człowieka - fioletowe loki, biały garnitur, ręce wyciągnięte w powitalnym geście - wszystko to emanowało ogromną energią, zaraźliwym entuzjazmem. W istocie, entuzjazm Dantego był zaraźliwy. Nawet największy ponurak nie mógł się nie uśmiechnąć z żartów, którymi ten showman sypał jak z rękawa. 
Istniał jednak jeden, jedyny wyjątek od Prawa Dantego. Oprawca.
Miał on wiele imion i używał wszystkich, z wyjątkiem tego, które nadali mu rodzice. Czy też jej.
Bowiem Oprawca był kobietą. 
W przeciwieństwie do swojego gościa, od Oprawcy (Oprawczyni?) płynęła aura depresyjnego ponuractwa, która wszystkich odstraszała. Rude włosy spływały po ramionach, lekko rozczochrane za sprawą złośliwej bryzy morskiej. Krótka, biała sukienka eksponowała długie nogi. Złote oczy mierzyły niechętnie przybysza. 
Ale on się tym nie zraził.
-Aelin! - zawołał, próbując ją objąć. -Dawno Cię nie widziałem, kochanie!
Przytulił powietrze, bo 'Aelin' szybko odsunęła się na bok.
-Trzy zasady - warknęła, podnosząc kij. -Nie przytulaj mnie. Nie nazywaj mnie per 'kochanie'. NIE MÓW DO MNIE PO IMIENIU.
-Rozumiem! - Dante skłonił się ironicznie. -Proszę mi wybaczyć, zapomniałem kompletnie o tym!
-Nie zapomniałeś, po prostu próbowałeś mnie złamać.
-To prawda, 3-D!
3-D prychnęła.
-To imię jest tutaj niedostępne.
-Hę? - Dante wyprostował się, zaskoczony. -Dlaczego? 
Rudowłosa przewróciła oczami.
-Kou sobie umyśliła, że tutaj - wolną ręką pokazała na ich otoczenie - jestem Panią Słowik.
-Pasuje do Ciebie to miano, Słowiku.
-Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, a roztrzaskam cię o ścianę.
Podniosła wzrok, nie zwracając już uwagi na panicza o fioletowych włosach.
-Znowu coś wymyśliła - mruknęła pod nosem. -Mam niejasne wrażenie, że cała ta sytuacja to tylko kawałek tekstu, który właśnie ktoś czyta...


0


3 komentarze


Dnia 15.04.2017 o 13:54, DJUDEK napisał:

Nie czaję...

Z upływem czasu, ja też nie czaję. :) 
A tak na serio - czego dokładnie? Mogę wytłumaczyć, bo mam zaiste ogromny talent do pisania w niezrozumiały sposób. :( 

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
9 godzin temu, BlackMoon napisał:

A tak na serio - czego dokładnie? Mogę wytłumaczyć, bo mam zaiste ogromny talent do pisania w niezrozumiały sposób. :( 

Na razie podziękuję, ale będę pamiętał. :D XD

0

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz