Kącik Yody

  • wpisy
    145
  • komentarzy
    814
  • wyświetleń
    74297

O blogu

Blog dotyczy spraw okołogrowych. Najczęściej zamieszczam swoje felietony i przemyślenia. Poza tym pojawiają się rozmaite "mądrości" pisane o grach w książkach, na stronach internetowych itd.

 

Wpisy zamieszczone na blogu są pisane przeze mnie. W przypadku chęci skorzystania z fragmentu lub całości wpisu proszę o zaznaczenie źródła i informację na PW.

 

Zapraszam też do odwiedzania i polubienia strony bloga na Facebook'u.

 

Blog ma charakter rozrywkowy i nie ma na celu ośmieszenia lub obrażenia jakiejkolwiek osoby.

Wpisy w tym blogu

MajinYoda

Coś ma pecha jeden z moich wpisów – w zeszłym tygodniu go nie skończyłem, w tym wyszedł taki temat, że trudno byłoby mi go przemilczeć. Tak – znowu gry są winne tragedii i zapewne już domyślacie się, którą mam na myśli…

 

Od kilku dni tzw. „mainstreamowe” media żyją śmiercią dwuletniej dziewczynki. Do tragedii doszło w Pile i domniemanym sprawcą jest jej ojczym. Więc praktycznie każdy serwis podłapał temat i teraz każdy z nich wpisuje w tytułach te same hasła: nie szło mu w grze i zabił dziecko.

 

Ponadto, każdy serwis podkreśla, że ojczym „namiętnie grał w jedną z internetowych gier komputerowych typu RPG i zamieszczał w sieci filmiki z nią związane” (za http://www.tvn24.pl). Poszperałem trochę i bez trudu dotarłem do portali, na których ten domniemany morderca-gracz miał konta. Oczywisty był Twitch oraz Facebook. Nie chcę tu podawać adresów, ale gracze już wiedzą o kogo chodzi. Serio! „Życzenia” żeby „zdechł” są już dość powszechne na jego koncie na FB.

 

Zastanawiacie się pewnie co za szatańską grę streamował? Odpowiedź nie może być bardziej oczywista – chodzi o Tibię. No chyba nie spodziewalibyście się czegokolwiek innego, nie? Bo Tibia przewija się aż nazbyt często w tego typu tragediach, zaraz obok Counter-Strike’a…

 

Wracając do sprawy – media znów pokazują jak bardzo łatwo dokopać graczom. Bo tytuły, jak już wspomniałem, największą odpowiedzialność spychają na grę. Dopiero potem, pod koniec artykułu jest mowa o tym, ze rodzina miała przydzielonego asystenta z MOPS. Oraz, że matka dziewczynki nie zareagowała od razu (co jest bardzo dziwne), ale dopiero po trzech dniach. I ponoć to z jej zeznań wynikło, że winne są „przegrane” w grach przez jej męża. Oraz, że dziewczynka musiała być regularnie bita. Czy jednak przez gry, czy ojczym był zwykłym „drecholem”? Trudno określić i nie mnie (ani mediom) to osądzać – od tego, zgodnie z nazwą, jest sąd.

 

Już w zasadzie nie przejmuję się, ze media wciąż utrwalają stereotyp w stylu Barei „ to morderca! I gracz – bo każdy gracz to morderca!”. Szkoda tylko, ze najważniejsze informacje (choćby o tym, ze rodzina już wcześniej miała problemy) są spychane na koniec newsa, bo lepiej jest dokopać grom. Bo w końcu w dziennikarstwie nie chodzi o prawdę, nie?

 

Na zakończenie chciałbym dopisać coś jeszcze – tekst z profilu owego ojczyma, napisany wiele dni wcześniej:  „CO ROBISZ NA CODZIEŃ ? - Pracuję , spędzam czas z moją żoną i corką :)” – co o tym myśleć?

 

A Wy – co sądzicie o całej sprawie?

 

PS. Wybaczcie jakość tekstu, ale pisałem go wczoraj, na gorąco.

PS2. Zamiast obrazków będzie suchar – ilu spychologów potrzeba, by wymienić żarówkę?

Spoiler

Wystarczy jeden – napisze, że ciemność jest winą gier. A pozostali to od niego spiszą.

 

MajinYoda

Na początek muszę się Wam przyznać, że dzisiaj miał być inny wpis, ale jeszcze go nie skończyłem, więc postanowiłem wrzucić MSM-a. Jest on o tyle ciekawy, że przedstawia pewną sytuację, która już była omawiana w innym MSM-ie… Ale z pewnymi różnicami, bo czegóż innego można się spodziewać po spychologach? ;).

Jednak, do rzeczy – Joanna Szymańska i jej artykuł „Komputer jak narkotyk − część I” (część druga jest nudna, więc raczej nie będę jej opisywał), który został opublikowany w miesięczniku „Remedium" (nr 10, 2002), ale ja znalazłem go na stronie Instytutu Spychologii Psychologii Zdrowia  – link znajduje się, tradycyjnie, na końcu tekstu.

Będzie dość długo…

 

Cytuj

Entuzjazm towarzyszący pojawieniu się komputerów osobistych i rozbudowie sieci, z punktu widzenia czasu, okazał się przesadny. Zakładano bowiem, że użytkownicy będą wykorzystywali nowe narzędzie przede wszystkim dla własnego wszechstronnego rozwoju. Jednak medium informatyczne zostało bardzo szybko "zaśmiecone" pornografią i zagarnięte przez producentów różnego typu programów rozrywkowych. W badaniach amerykańskich stwierdzono, że tylko część użytkowników traktuje je jako użyteczne narzędzie w pracy zawodowej. Zdecydowana większość poszukuje raczej sensacji i rozrywki, co można było przewidzieć po latach doświadczeń z telewizją, w której programy edukacyjne nie cieszą się największą oglądalnością.

Powyższy akapit nie jest jakiś strasznie głupi, szczególnie w 2002 roku. Jakby tylko Autorka na tym zakończyła…

e93.png

 

Cytuj

(…) Popularność gier przekroczyła wszelkie oczekiwania i oceniana jest jako prawdziwy fenomen socjologiczny lub wręcz zjawisko kulturowe, a spowodowane przez nie efekty destrukcyjne stają się poważnym problemem społecznym i zdrowotnym.

Taki tekst pojawia się od wielu lat i nic. Czyżby spychologia była aż tak nierozwojową nauką, ze badają gry od X lat i wciąż wypisują to samo?

 

Cytuj

Do niedawna uzależnienie od komputera stanowiło w Polsce problem czysto teoretyczny, który interesował głównie specjalistów. W ciągu ostatnich dwóch lat występuje on już na tyle realnie, że trzeba się z nim zmierzyć.

I od 2000 roku jedyne, co zrobili spychologowie… to pisanie kolejnych mądrości – a raczej – przepisywanie i, od czasu do czasu, tworzenie nowych „potworków”.

 

Cytuj

Coraz młodsze dzieci uczą się obsługi komputera, który stanowi dla nich interesującą zabawkę. Zaczynają zwykle od najprostszych symulacyjnych gier sprawnościowych (odbijanie piłeczki, detonowanie min czy prowadzenie samochodu). Z czasem przechodzą do gier przygodowych czy bardziej skomplikowanych gier strategicznych wymagających umiejętności planowania. Zabawa okazuje się niezwykle wciągająca i łatwo prowadzi do uzależnienia się.

Już znacie ścieżkę uzależnienia od gier komputerowych – najpierw Pong, Saper i Need for Speed, potem Syberia i Age of Empires… I już dzieciak jest psychopatą :(.

 

Cytuj

Sprzedaż gier przynosi ogromne zyski, toteż producenci rzucają na rynek coraz więcej produktów i inwestują w rozwój techniki komputerowej.

Na tym to polega – to się nazywa EKONOMIA.

 

Cytuj

Pojawiają się propozycje coraz bardziej wyrafinowane i skomplikowane, ale też dostarczające silniejszych wrażeń. Należą do nich gry typu "odgrywanie ról", w których gracz decyduje o losach bohaterów, oraz gry typu "wirtualna rzeczywistość", które po założeniu odpowiednich okularów i rękawic pozwalają odbierać doznania sensoryczne i stwarzają iluzję rzeczywistego uczestnictwa w fikcyjnych wydarzeniach.

Czyli od AoE przeszliśmy do Baldur’s Gate i Oculusa… ciekawe, ciekawe…

 

Cytuj

Wielu psychologów zauważa, iż doświadczenia przeżywane w wirtualnej rzeczywistości, przypominają niekiedy stany "odlotu" po zażyciu środków halucynogennych. Częste przebywanie w niej może spowodować poważne zmiany osobowości.

Już wiecie czym grozi korzystanie z VR i dlaczego tak ochoczo gracze kupują taki sprzęt – przecież każdy z nas, graczy, ma w domu Oculus Rift czy inny sprzęt służący do „odlotów” :).

 

Cytuj

Mary Pipher stwierdza, że media elektroniczne, a zwłaszcza gry nowej generacji, są ogromnie niebezpieczne dla dzieci i młodzieży. Dzieci nie mają jeszcze wyraźnie zakreślonych granic własnego ja i granic realnego świata. Cechuje je również mały krytycyzm. Często przebywają w świecie fantazji i łatwo zaciera się im granica między fikcją a rzeczywistością. Łatwo też identyfikują się z bohaterami medialnymi, którzy stanowią dla nich atrakcyjny model zachowań. Efektem częstych zabaw z komputerem może być zupełna utrata kontaktu z rzeczywistością i wystąpienie zaburzeń nawet o charakterze psychotycznym.

 

Stwierdzenie na miarę Nobla. To znaczy - wynalazku Alfreda Nobla. Najwyraźniej pani Pipher zapomniała o istnieniu takich dziwnych istot… jak się one nazywały… hmm… wyleciało mi z głowy :(… no wiecie – takie „cosie”, które są odpowiedzialne za wychowanie swoich dzieci… pomóżcie :(!

52119287.jpg

 

Cytuj

(…) Media elektroniczne wprost "ociekają" agresją i przemocą, co powoduje zaburzenie procesu socjalizacji i znaczące podniesienie się poziomu agresji u młodych odbiorców. W wielu grach celem jest unicestwienie przeciwników, nieraz bardzo wyrafinowanymi metodami.

Właściwie nie jest to jakoś straszne głupie – ot, tendencyjny tekst, który już nieraz pojawił się w MSM-ach. Oczywiście, rzucony z wyczuwalną nieomylnością badacza i poparte badaniami innych spychologów.

 

Cytuj

Wciągu {sic!} kilku ostatnich miesięcy, nauczyciele i psychologowie poradni oświatowych sygnalizują występowanie opisanych objawów i niepokojących zaburzeń zachowania u niektórych dzieci z młodszych klas szkoły podstawowej.

Nie wiem co wciągali nauczyciele i psychologowie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Ktoś ma jakiś pomysł :)?

 

Cytuj

Według pedagogów dzieci te zachowują się dziwnie, bardziej jak roboty lub UFO-ludki niż zwykli ludzie. Wykonują jakieś automatyczne czynności, bywają zupełnie wyłączone lub nadmiernie pobudzone. Nie reagują na polecenia i trudno z nimi nawiązać kontakt. Często konfabulują, opowiadając zupełnie nieprawdopodobne historie, reagują agresją fizyczną wobec kolegów i nauczycieli. Z powodu swoich zachowań są odrzucane przez grupę, co potęguje nieprawidłowe reakcje.

Czy Autorka nadal pisze o graczach? Bo ten tekst chyba jest przepisywany (z drobnymi zmianami) mniej-więcej od czasów, kiedy pierwsze osoby zaczynały „jarać się” malunkami na ścianach.

 

Cytuj

Dramatyczny przypadek zgłosiła jedna z warszawskich poradni:

Weźcie głęboki wdech – tylko nie za głęboki… nie poduście się ;).

 

Cytuj

Psycholog został wezwany w trybie pilnym do szkoły, w której nauczyciele nie mogli sobie poradzić z bardzo pobudzonym ośmiolatkiem. Chłopiec od kilku miesięcy prezentował zachowania opisane powyżej. Nie reagował na własne imię i nazwisko twierdząc, że nazywa się Wielki Mandorf. Mówił do siebie, nie brał udziału w lekcjach. Przyczynę takich zachowań szybko zidentyfikowano, ponieważ dziecko mówiło ciągle o swoim komputerze, a uczniowie ze starszych klas poinformowali pedagoga, iż mały przyjął imię bohatera jednej z gier. Koledzy wyśmiewali się z niego, co powodowało gwałtowne reakcje agresywne. 

Wychowawczyni rozmawiała z rodzicami sugerując wizytę u psychologa i ograniczenie dziecku dostępu do komputera. Rodzice z oburzeniem odrzucili jej rady. Pewnego dnia chłopiec rzucił na podłogę zeszyt i kazał go podnieść koledze, którego nazwał swoim sługą. Po odmowie wykonania polecenia i drwinach klasy, groził wszystkim torturami i śmiercią, wreszcie z furią zaatakował osoby bliżej stojące. Był tak pobudzony, że czworo {!} nauczycieli {!!} z trudem {!!!} zaniosło {!!!!} go do gabinetu dyrektora. Wezwany psycholog długo nie mógł nawiązać z nim kontaktu. Po dwóch godzinach zaczął rozmawiać, lecz odnosiło się wrażenie, iż przebywa w zupełnie innej rzeczywistości. W domu opowiedział, że w szkole był wymyślnie torturowany, co skłoniło rodziców do zawiadomienia policji i złożenia skargi do kuratorium oświaty.

Jest to bardzo ciekawy przypadek, nie sądzicie? Nie ze względu na to, jak Autorka go opisała, bo dzieciak był zdrowo rypnięty, skoro zrobił coś takiego. Choć mam dziwne wrażenie, ze „Wielki Mandorf” jest tylko… tworem czyjejś wyobraźni. Dlaczego? Bo już kiedyś na tym blogu, inny spycholog opisywał przypadek dzieciaka, który „mówił” na siebie tak samo, ale różniły się szczegóły. W dodatku – nadal nie wiem kim na Innosa (:P) jest ten cały Wielki Mandorf! Po wpisaniu tej frazy w Google pojawiają mi się tylko linki do stron, na których bezmyślnie spisano ten przypadek... oraz wioska gdzieś w Austrii... Hmm... Austria sugeruje pewnego człowieka… ;). Przypadek? Nie sądzę!

ed63f48e450950f4d0ccccce6b244d1a7e92a93d

 

Tak swoją drogą – ten Wielki Mandorf musiał być, skubany, silny od tych gier komputerowych, skoro potrzeba było aż czwórki dorosłych osób, by zanieść go (ośmiolatka!) do gabinetu dyrektora! Można to skomentować tylko jednym obrazkiem:

1llh10.jpg

Kurde, czemu nas jeszcze masowo do wojska nie biorą :D?

 

Cytuj

Jest to niewątpliwie przypadek wymagający konsultacji psychiatrycznej i pracy z rodzicami. Można się spodziewać liczebnego wzrostu podobnych zaburzeń, co wymaga przygotowania nauczycieli do ich rozpoznawania, a psychologów do odpowiedniej interwencji.

Jestem ciekaw, ile takich „Wielkich Mandorfów” objawiło się w szkołach w ciągu tych 15 lat. Nie wiem, ale ja tam w gimnazjum – w grupie najbardziej zaufanych osób, ma się rozumieć – miałem tytuł „dona”. Taki byłem uzależniony od Ojca chrzestnego – filmów i książki ;).

 

Na koniec – obiecany link.

MajinYoda

Jak większość z Was zapewne zauważyła, obśmiewani przeze mnie w MSM-ach Prof. S. Jonaliści twierdzą, że gry powodują odwrażliwienie (desensytyzację) graczy. Istnieje także pogląd, który twierdzi coś wręcz przeciwnego – czyli teoria katharsis , która wywodzi się z przekonania, że człowiek odreagowuje w grach swoje wewnętrzne napięcia (Feibel, 2006) – który osobiście popieram.

 

Jednakże, do dziś pamiętam pewną grę, jedyną, przy której miałem kaca moralnego. Wspominałem już o tym kilka razy w komentarzach na tym blogu, ale czas opisać to nieco dokładniej. Oczywiste jest, że postacie w grach są dla mnie jedynie zlepkiem pikseli i wielokątów, zbiorem zer i jedynek. Naziści? Dajcie mi snajperkę. Policja? Koktajle mołotowa i karabin. Templariusze lub asasyni? Gdzie moje ostrze… Elfy, orkowie, krasnoludy, nilfgardczycy czy redanie? Łuk, miecz, topór lub kula ognia. Buntownicy…

guns-dont-kill-o1d4w5.jpg

No właśnie, ta frakcja w Gothic 3 stała się w swoim czasie powodem mojej niechęci do tej gry. Kiedy wyszła byłem nią zafascynowany (zresztą do dziś jestem) – nie ze względów fabularnych (bo, nie oszukujmy się, scenariusz był bardzo słaby), ale ze względu na konflikt trawiący Myrtane, Varant i Nordmar. Konflikt, przez którego pryzmat patrzyłem początkowo na wojnę domową w Skyrim. Wojna trzech bogów odzwierciedlona zmaganiami śmiertelników – to przykuło mnie to monitora w tej grze…

442d914432_gothic_jedna_gra.jpg

Oczywiście, na samym początku obrałem drogę rojalistów, uznając ją za jedyną słuszną. Wyzwalanie miast spod okupacji orków i ich kolaborantów i przekazywanie ich w ręce tych, którzy pozostali wierni królowi powtarzałem wielokrotnie. Za każdym razem przez pierwszy rok nawet na krok nie zboczyłem ze ścieżki Pogromcy Orków…

0b3621fbc31e31a6fcf72c9e46004158f534c046

Aż nadszedł moment, który zna każdy fan RPG, czyli opowiedzenie się po stronie „tych drugich”. Więc zacząłem grę z myślą o zgnieceniu pod swoim butem wszelkiej rebelii i zaprowadzeniu jedynych słusznych rządów nowych panów – orków!

Wszystko szło dobrze aż do zadania zniszczenia kryjówki buntowników – Reddock. Jako, ze grałem na god mode to wpadłem tam i wyrżnąłem w pień tych… tych, z którymi jeszcze niedawno współpracowałem, pomagałem im odzyskać ich ziemię. U mych bezimiennych stóp leżeli ludzie, którzy wierzyli w Innosa.

 

Wyłączyłem grę, pamiętam, że nawet nie zapisywałem. Przez tydzień nie mogłem patrzeć na Gothica 3 – odpalałem go i stwierdzałem „nieee…”. Po tych siedmiu dniach wreszcie go włączyłem. By wczytać zapis i skierować swoje ostrze przeciw najeźdźcom!

Do dziś jednak pamiętam, że to jedyna gra, przez którą miałem kaca moralnego. A Wy – mieliście/macie taką grę, gdzie nie umiecie zagrać „inaczej”/macie wyrzuty sumienia, że zagraliście tak a nie inaczej?

PS. Po kilku latach i tak przeszedłem G3 ścieżką orków :).

 

 

 

 

 

 

 

MajinYoda
Cytuj

„Kto ty jesteś? Polak mały.

Jaki sprzęt twój? Pecet mały.

Kto idolem? Rajden elektryczny.

Twoje hobby? Śmierć i gwałt fizyczny”.

Takim „wierszykiem” zaczyna się artykuł „Niebezpieczne gry komputerowe” autorstwa Sebastiana Taboła, opublikowany na łamach „Kultury i Edukacji” w 2006 roku (tekst znalazłem w Sieci - link znajduje się na końcu). I już wiecie, że będzie ostro. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałem w artykule naukowym. Może ktoś się odważy dopisać kolejne zwrotki? :)

221760_1325700035_520f_p.jpeg

 

Cytuj

Na rynku pojawiają się coraz bardziej wymyślne gry komputerowe, w których niestety często chodzi tylko o jedno – zniszczyć i zabić. Są też i takie gry, w których główna fabuła wcale nie oscyluje wokół wątku śmierci.

Fajnie, że Autor dostrzega, że istnieją gry pozbawione takich motywów. Choć brzmi to mniej-więcej tak: „Wszyscy psychologowie piszący o grach komputerowych są głupi. Choć są też tacy naukowcy, którzy są mądrzy.”

 

Cytuj

Coraz głośniej mówi się o niebezpiecznych grach komputerowych, jednak producenci gier wcale tymi ostrzeżeniami się nie przejmują, przygotowując kolejne, w których należy stosować wymyślne techniki zabijania i likwidowania przeciwnika: karabinem, miotaczem ognia, piłą tarczową i łańcuchową, siekierą, mieczem itd. Nie chcę tu uogólniać, że wszystkie gry komputerowe są złe, bo to nieprawda.

Ostatnie zdanie mnie zbiło z tropu – serio! Przecież ono nie ma większego sensu w kontekście reszty tekstu! Może to zwykły chochlik drukarski?

 

Cytuj

Jednym z podstawowych argumentów przeciwko niektórym grom jest zbytnie gloryfikowanie w nich agresji i przemocy. Nikogo nie trzeba w związku z tym przekonywać, że jeśli nasze dziecko będzie się wychowywać w takim środowisku, łatwo przewidzieć skutki. Po prostu dziecko przebywające wiele godzin w towarzystwie komputerowych zabijaków samo stanie się agresywne. Jest to podstawowy argument przeciwko tym grom, które są agresywne.

Eee… Czyli argumentem przeciwko grom jest przemoc w nich zawarta, która jest argumentem przeciwko grom, w których jest przemoc? Ten akapit to już nawet nie jest masło maślane. Nie wspominając o wpisaniu tu dziecka między te dwa zdania. Spytam zatem (po raz kolejny na tym blogu…) ile powinienem mieć już ofiar na koncie?

 

Cytuj

Od ponad dwóch lat śledzę pojawiające się gry komputerowe i muszę powiedzieć, że twórcy gier przechodzą samych siebie, aby umożliwić graczowi jak najefektowniejsze zabicie swojego przeciwnika. Przeanalizowałem około 60 gier, w których producenci preferują, aby wiek gracza wahał się między 16 a 18 roku życia i muszę stwierdzić, że wszystkie w swej treści zachęcały gracza do zabijania, przerzynania piłą, strzelania.

Do tych „ponad dwóch lat” zaraz przejdę, wraz z Autorem. Zastanawia mnie jednak czemu Autor wziął się za gry z założenia dla dorosłych i karci je za bycie… skierowanymi do dorosłych. Nigdy tego nie zrozumiem – to tak jakby oglądać filmy np. Tarantino i czepiać się, że „tam się w kółko mordujo i dziatwę deprawujo”.

 

Cytuj

Jedna z gier, pominę jej nazwę, zachęca gracza do zachowywania się jak pospolity przestępca. Zadaniem gracza są kradzieże samochodów, autobusów i dokonywanie największej liczby rozbojów. Im częściej łamane jest prawo, tym więcej punktów. Kiedy gracz jeździ skradzionym środkiem lokomocji, aby otrzymać dodatkowe punkty, musi przejeżdżać przechodniów lub najeżdżać na każdy samochód, który spotka na swej drodze.

Przyznam szczerze – szkoda, że Autor pominął nazwę tej gry, bo ten opis pasuje do kilku rożnych produkcji – m.in. GTA (szczególnie „dwójki”, ale przecież nie mieści się w ramach czasowych…), Carmageddona itp. razem wziętych. Ale to nie koniec:

 

Cytuj

Kiedyś zapytałem moich studentów: Jaką osobę w grze, którą teraz „prezentuję”, gracz musi przejechać, aby otrzymać największą liczbę punktów? Studenci odpowiadali, że na pewno taką osobą musi być i kolejno wyliczali: policjant, ksiądz, nauczyciel. Niestety nikt nie zgadł, ponieważ największą liczbę punktów gracz otrzyma wtedy, gdy przejedzie… kobietę w ciąży! I czy teraz jest to zabawne?

Cóż... przez 18 lat grania nigdy nie słyszałem (poza, naturalnie, "książkami naukowymi") o grze, w której rozjeżdża się kobiety w ciąży. Ba, nawet nie wiem skąd wziął się w tym zestawieniu nauczyciel ;). Ktoś-coś?

 

Cytuj

Jakie konsekwencje ponoszą gracze, grający w gry przesycone agresją, oprócz tego, że wcześniej czy później będą agresywni? Gracze tacy charakteryzują się nadmiernym pobudzeniem, podwyższonym ciśnieniem krwi.

Tutaj się nie wypowiem – może Autor przeprowadził wnikliwe badania graczy? Trudno określić, bo moje ciśnienie jest w normie (mierzyłem przed czytaniem tych „mądrości”).

Przejdźmy jednak dalej:

 

Cytuj

Na podstawie gier komputerowych można by stworzyć listę morderców, dla których zabijanie przychodzi tak łatwo, jak zabranie dziecku lizaka.

Pamiętam odcinek „Pogromców mitów”, który obalił stereotyp łatwego odbierania dzieciom lizaków. No, chyba, że Autor powołuje się na swoje doświadczenia :).

 

Cytuj

Pierwszym, który otworzyłby listę morderców komputerowych, jest TOBIAS REIPER. Tego „bohatera” można spotkać w takich grach, jak „Hitman” i wszystkich odmianach tej gry. Jak wspomniało pewne czasopismo komputerowe, „jest wirtuozem kryminalistyki, zabijając w najbardziej subtelny sposób (…) zawsze minimalizując straty w imię perfekcji sztuki uśmiercania”.

Autor tak dokładnie analizował te gry, że przekręcił nazwisko głównego bohatera (powinno być Rieper). Nie wiem jednak jakie w 2006 roku mogły być odmiany gry „Hitman”? Zabawne też, że Autor zacytował tekst, który odrobinę podkopuje jego tezę – celem Agenta 47 nie jest mordowanie wszystkiego, co się rusza. A, żaden cytat w tym tekście nie pochodzi z CDA ;).

 

Cytuj

Inny morderca to RICHARD RIDDICK, którego możemy znaleźć {zgubił się?} w takich grach, jak: „The Chronicles of Riddick”, „Escape from Butchers Bay”. Jak podają opisy gier, jest to osobnik agresywny i socjopata, gotowy eksplodować nawet z bardzo błahego powodu. Dowiadujemy się, że obce mu są zasady moralne, ponieważ gotów jest zrobić wszystko, co jest zgodne z jego interesem. (…) W opisie tej gry czytamy, że „Riddick zna wiele ciosów, kontroluje i blokuje uderzenia przeciwników, a jeśli wciskamy klawisz ataku w odpowiedniej chwili, płynnym ruchem zabija rywala wyrwaną mu bronią”, „Gdy trzymamy pałkę, Riddick albo dusi nią przeciwnika, albo podcina go ciosem pod kolano, a następnym rozbija mu głowę”, (…) „W grze jest poziom rodem z horroru, podczas którego spieszymy się z wykańczaniem hord wrogów”, „Na dodatek efekt ciosu jest świetny: trafiony przeciwnik zatacza się i zaczyna krwawić z podbitego oka czy rozciętego policzka”, „Nareszcie wolny! No, prawie wolny. Gdy mamy karabin w garści, życie Riddicka jest znacznie prostsze, a strażników – krótsze. Wpadając na gości w ciężkich zbrojach, staramy się strzelać im w plecy” (nie wiem, co na to kodeks honorowy {to nie Roland a Riddick!}), „Riddick sprawnie obsługuje potężną bojową zbroję, dziurawiąc dziesiątki przeciwników ze sprzężonych karabinów maszynowych. Ten poziom jest genialny!”

Fragment długi, z żalem musiałem go nieco poskracać. Niestety, postać Riddicka jest mi obca (tzn. nigdy mnie przesadnie nie interesowała), ale poczytałem sobie trochę o nim. Fakt, jest określany jako psychopata, ale wszystko, co Autor opisał bohater robi, by… przeżyć. Ponadto, jak podaje opis tej postaci „posiada pewien stopień moralności. . Nie zabija osób, które mu nie zagrażają”. Więc, jak większość podobnych postaci pojawiających się w kulturze, nie jest to postać w pełni zła. Taki „chaotycznie neutralny”.

 

Cytuj

Wśród największych morderców znajduje się także RAYNE, którą możemy spotkać w grach „Blood Rayne” oraz „Blood Rayne 2”. (…) Jest to osoba nietypowa, określana w opisach gry mianem dhampirem {ta składnia…}, tzn. osobą w połowie człowiekiem a w połowie wampirem. (…) W scenach tej gry {???} gracz może obcinać wrogom głowy, przebijać ich na wylot (dowcipnie autor nadał temu fragmentowi gry taki opis „Tylko kobieta może naprawdę poznać wnętrze innej kobiety”). Jak bardzo gra ta może okazać się edukacyjna dla młodzieży, niech świadczy kolejny przytoczony przeze mnie fragment opisu tej gry: „Dużo przydatniejsze są mordercze taktyki wykorzystujące otoczenie, np. zjazd po poręczy schodów z wysuniętymi na boki ostrzami. Po takiej »przejażdżce« stopnie są aż śliskie od krwi”. Na koniec, aby przypieczętować głupotę recenzenta, zacytuję ostatni fragment opisu tej gry – „ta absurdalna ultraprzemoc to jeden z najsilniejszych atutów gry!”

Noo, tego też jeszcze nie było w artykułach naukowych – Autor, jak widać, lubi atakować innych za głupotę, choć sam pisze niezłe bzdury. Choć, akurat, rozbawił mnie tą zgryźliwością o „edukacyjności” BloodRayne.

Dobra, to już jest nudne – doczytacie sobie resztę :). Czas przejść dalej:

Cytuj

W 2001 roku przeprowadziłem badania wśród uczniów klas I–III szkoły podstawowej. W ankiecie prosiłem uczniów grających na komputerze, aby podali nazwę swojej ulubionej gry komputerowej. Najczęściej wymieniane gry, w które ci uczniowie grali, to: „Quake”, „Chasm” oraz „Dark Colony”. Postarałem się poszukać opisów tych gier, aby dowiedzieć się, jakie są ich zasady. Wyniki tych poszukiwań mocno mnie zaskoczyły.

No, przynajmniej jeden naukowiec się postarał. Brawa dla Autora za poświęcenie.

brawo.gif

Cytuj

Jedną z najbardziej znanych wtedy na rynku gier komputerowych była gra „Quake”. Zasadniczym celem tej gry jest zdobycie czterech magicznych kluczy-symboli. Aby je zdobyć, należy przejść labirynt i zabić wszelkie postacie, które pojawiają się w zasięgu wzroku grającego. To, co w grze jest szokujące z punktu widzenia przemocy, to możliwość dokonywania aktów wandalizmu. Oprócz samego zabijania, można na przykład zbić witraż. Narzędzia do dyspozycji gracza to: nóż, siekiera, gwoździe, porażanie prądem, dubeltówka.

Poszperałem i wygląda na to, że Autor opisał… pierwszą część! Tę z 1996 roku! Nie wiem czy uczniowie  klas I-III w 2001 roku znali tę część – raczej zakładam, że chodziło o Quake III Arena. Choć nie wiem… A – widzę, że rozbijanie witraży urosło do zbrodni równej mordowaniu :).

 

Cytuj

W grze „Chasm” na ścianach można zauważyć wiszące zmasakrowane ciała ludzkie, można do nich podejść, obejrzeć je z bliska, podobnie jak świeżo zabitych. Ściany po walce spływają krwią, której kapanie wyraźnie słychać, podobnie jak jęki mordowanych przez gracza przeciwników. Na podłodze znajdują się wyraźnie widoczne kawałki ciał (np. noga czy ręka), a w powietrzu latają krwawe strzępy. Dla podniesienia realistyczności akcji twórcy gry, oprócz wyżej wspomnianych, wprowadzili takie dźwięki, jak: skowyt zabijanego psa, strzały, uderzenia narzędzi, dźwięk piły tarczowej, ale także: szum wiatru, odgłos kroków gracza, echo w lochach itp.

Dobra, tym razem spasuję – gry nie widziałem, na screenach ściany nie zawierają „zmasakrowanych ludzkich ciał”, ale się nie wypowiem. Jak ktoś może to proszę o komentarz ;).

 

Cytuj

W grze „Dark Colony” przeciwnikami gracza są ufoludki. Zadaniem gracza jest zabicie wszystkich tubylców. Do dyspozycji grającego są karabiny i inna broń automatyczna. Bardzo efektownie wygląda scena, w której gracz trafia w głowę wroga. Głowa ta leci szerokim łukiem lub rozbryzguje się, rozlewając wokół fontanny krwi. Typowe są też sceny podrzynania gardła ludziom przez potwory o wielkich kłach i szablistych kończynach. W grze można spotkać także obrazy, na których ludzkie trupy z wnętrznościami zjadane są przez robactwo. Jeżeli graczowi nie uda się zwycięsko przejść całej planszy, pojawia się animacja, która przedstawia szpaler głów obdartych ze skóry, przebitych, z wyłupanymi oczyma, nadzianych na pale. W tle słychać wyraźne brzęczenie much latających nad padliną. Chciałbym nadmienić, że proponowany wiek gracza, jaki był preferowany przez producentów, to +16 lat.

Ponownie rok 1997, tym razem, dla odmiany, RTS… w którym poza ziemskimi kolonistami można grać też „ufoludkiem” (w tej roli Marsjanie), ale o tym Autor zapomniał. W to też nie grałem, więc również nie opiszę, ale z filmików w Sieci wnioskuję, ze Autor ma rację. Wreszcie :).

 

Cytuj

Nie potrafię także zrozumieć, dlaczego niektórzy piszą takie brednie, które na pewno czytają uczniowie o nieskrystalizowanym rdzeniu osobowościowym. W pewnym artykule o sposobach zabijania wrogów w grach komputerowych autor pisze: „Weźmy na przykład taką piłę tarczową. Jest duża i nieporęczna. (…) A jednak spustoszenia, jakie tworzy w ludzkim ciele, są imponujące. Szarpie skórę, rozrywa mięśnie i miażdży kości. A do tego ten przyjemny dla ucha warkot pracującego silnika. Żyć, nie umierać”. Nie wiedziałem, że obrażenia, jakie można zadać bliźniemu, mogą być imponujące!

Tutaj Autor znów ma trochę racji, aczkolwiek uważam, że odpowiedzialnymi za pilnowanie dzieci, by nie czytały niewłaściwych dla nich treści, są rodzice, a nie osoba pisząca tego typu teksty. Choć współczesna spychologia, jak widać, zakłada co innego ;).

 

Cytuj

A my się dziwimy, że kibice tak się nienawidzą, a obiecywali po śmierci Jana Pawła II, że już nigdy na siebie nie podniosą ręki a tu masz, normalnie zachęca się nas do agresji i to w skrajnym wydaniu!

Czyli gry komputerowe (i osoby piszące w pismach komputerowych) są winne temu, że kibole się biją? No, nieźle… ;). Aż mi się tekst z „Seksmisji” przypomniał: „nie odpowiadamy tylko za gradobicie, trzęsienie ziemi i koklusz”… choć pewnie i temu jesteśmy winni :/. Szczególnie z takim graczem:

meh.ro11385.jpg

 

Cytuj

Uważam, że dożyliśmy czasów, w których ludzie w coraz młodszym wieku fascynują się motywami zabijania. Nasze pokolenie można by określić mianem „pokolenia śmierci” lub pokolenia „11 września”. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do scen śmierci ludzi, prezentowanych w telewizji, w grach komputerowych, że szokuje to już coraz mniejszą populację ludzi. Nie trzeba także nikogo przekonywać, jakie mogą być konsekwencje w przyszłości, jeśli dziecko w bardzo młodym wieku będzie szukało rozrywki w takich grach. Możemy spodziewać się tylko kolejnej eskalacji agresji.

Mnie trzeba przekonać, bo dotychczasowe wywody jakoś tego nie zrobiły. Bo choć zgodziłem się wcześniej z Autorem to jestem ciekaw ilu z tych przebadanych uczniów zostało mordercami/gwałcicielami/psychopatami… kibolami?

 

Cytuj

Jeśli coraz więcej dzieci i młodzieży będzie grało w takie gry, możemy przypuszczać, że w którymś momencie nastąpi potężna fala agresji i przemocy, o której słyszy się coraz więcej. Nikt z nas nie chciałby, aby nasze dziecko przyjaźniło się z mordercą, kryminalistą lub osobą, dla której wartości, takie jak: prawda, poszanowanie prawa do życia, dobro, uczciwość są obce. Niestety, w zaciszu domowym nasze dziecko wychowywane jest przez takiego psychopatę, którego spotyka w grze. Agresja i przemoc w tych grach stały się podstawowym elementem fabuły.

Tym razem Autor twierdzi, że to gry wychowują. Powtórzę się - gdzie, na Boga, są w tym wszystkim rodzice? Czy to aby właśnie nie oni są odpowiedzialni za wychowywanie SWOICH dzieci? Gdzie w tym wszystkim szkoła?

 

Cytuj

W grach komputerowych gracz oswaja się z agresją, której sam się dopuszcza, a najgorsze jest to, że nabiera w niej wprawy. Nie ulega także wątpliwości, że każdy gracz utożsamia się z agresywnym i niekiedy psychopatycznym mordercą.

Jeśli ktoś się utożsamia z taką postacią to jest psychopatą. Jeśli tylko się wciela to jest okej. Bo inaczej wszyscy aktorzy byliby psychopatami ;).

 

Cytuj

Zachęcałbym, aby nauczyciele, nazywający siebie wychowawcami, zaczęli interesować się, czy ich uczniowie fascynują się grami komputerowymi oraz w towarzystwie jakich gier często przebywają. Na zły wpływ niektórych gier komputerowych może zwrócić uwagę także każdy nauczyciel, który opiekuje się pracownią internetową i prowadzi zajęcia z informatyki.

To dosyć zabawne, bo ja miałem dwóch nauczycieli informatyki w czasie swojej edukacji – w gimnazjum i liceum. Tę z gimnazjum pominę (jak jej kolega odłączył mysz to biegała po sąsiednich salach „bo jej się komputer zepsuł”), ale z moim informatykiem z liceum gadałem np. o Gothicu. I jakoś nie słyszałem od niego o złym wpływie gier :). Ale przynajmniej pojawiła się szkoła, więc przynajmniej coś :).

 

Cytuj

(…)Uważam, że należy ostrzegać przed komputerem, ale nie wolno uprawiać demagogii. Nie wolno nikomu propagować takich twierdzeń, w których ukazuje się jedynie negatywny wpływ komputera na człowieka. Potrzeba nam rozsądku i rozwagi w ocenie tego problemu, który starałem się jak najlepiej przedstawić, pomimo niewielkiego rozmiaru tego opracowania.

A to ciekawe. To albo czytałem inny artykuł, albo ktoś inny dopisał ten ostatni akapit, albo Autor dopiero wytrzeźwiał po mocnej imprezie (albo właśnie się upił) i zapomniał, co napisał wcześniej albo chochlik drukarski był wyjątkowo kreatywny... Ktoś ma jeszcze jakąś teorię? :)

Kończąc, daję obiecany link.

Do zobaczenia za tydzień :).

MajinYoda

Zgodnie z zapowiedzią sprzed dwóch tygodni postanowiłem spróbować napisać coś o anime. Jednakże, gdy szykowałem się do pisania stwierdziłem – po co się ograniczać? Niniejszym więc inauguruję nowa kategorię – Kreskówki. Taka nazwa będzie lepsza, moim zdaniem. Oczywiście, nie spodziewajcie się tutaj recenzji - raczej takich Przemyśleń, ale nie o grach.

UWAGA:

lotka-carbon-170cm-spoiler.jpg

Jednakże, zanim zacznę muszę Wam się do czegoś przyznać – praktycznie nie oglądam seriali. W telewizji i „necie” pojawiają się coraz to nowe odcinki „Gry o tron”, „Walking Deada”, „Belle Epoque” czy innego „M jak miłość” (komu nie spodobało się to zestawienie niech zamieści w komentarzu kamień :P) a ja tymczasem oglądam zupełnie inny serial.

 

A jest nim, jak się zapewne domyśliliście z tytułu i wstępu (oraz połowy mojej ksywy i awatara), „Dragon Ball Super”. Tylko właściwie – dlaczego go oglądam? Początkowo, muszę przyznać, z sentymentu do „Zetki” (ach, te lata ’90 i oglądanie tego anime na RTL7 we francuskiej wersji z polskim lektorem :)) i chęci zobaczenia „czy Toriyama zrobi to lepiej niż zrobiono GT?” (może kiedyś napiszę o tym dłuższy tekst)… A potem mnie to autentycznie wciągnęło.

[Tu miał być obrazek, ale nie mogłem go znaleźć w Sieci :(]

 

Zaznaczyć muszę, że nie oglądałem żadnego z ostatnich dwóch filmów kinowych przez obejrzeniem DBS, więc pierwszy i drugi arc „Super” były dla mnie czymś nowym. Przede wszystkim spodobał mi się wygląd i charakter Beerusa… ups, Lorda Berusa ;). Fakt, wkurzały mnie „fillery”, ale zdaję sobie sprawę, że bez tego serial skończyłby się zbyt szybko – a tego bym nie chciał :). Zresztą – nijak się mają do dłużyzn w „Zetce”.

0f18c429c0400c296fc27bfe9b5d689e.jpg

 

To anime oglądało mi się zresztą tak dobrze, że… nawet nie zwróciłem początkowo uwagi na słynne błędy w animacji. Serio – dopiero komentarze i wiele postów/newsów na ten temat mi to uświadomiły i zacząłem dokładniej oglądać. Gdyby nie to - żyłbym i oglądał w nieświadomości :).

1451687440-3a2b96e252dcbd96600e82def1bb1

 

Wracając jednak do fabuły – ta trzyma poziom… przez większość czasu. Pierwsze dwa „sezony” (czy jak to nazwać) były właściwie przypomnieniem co się działo kiedyś (zapoznanie widza z postaciami i zmianami, jakie w nich zaszły, retrospekcje, starzy wrogowie itd.). No, oczywiście wprowadzono nowe postacie i dwie formy SSJ, ale właściwie niewiele ponad to się działo. Nie wspominając o dziurach fabularnych… O wiele lepsza była trzecia saga – ta z „szóstym wszechświatem”. Toriyama pokazał nam w końcu coś więcej niż dotychczas – dał nam wyobrażenie o całym multiwersum. No i, oczywiście, Zen-Oh.

 

 

Najgorszą, póki co, sagą była ta o Zamasu. Niby spoko – powrót Future Trunksa, podróż w przyszłość (wreszcie!), potężny wróg… Ale sama postać głównego złego rozczarowywała. Aczkolwiek jego walka z Vegito to jeden z klasyków tego anime (szkoda, że Toriyama zrobił z tą fuzją, co zrobił). Choć, tak naprawdę, jedynym jasnym punktem tej sagi było jej… zakończenie. I, oczywiście, drugi Zen-Oh.

Zanim zakończę koniecznie muszę pochwalić Toei Animations za jedną rzecz – za zamieszczanie kolejnych odcinków z „oficjalnymi” angielskimi napisami. [mczJapoński u mnie nie istnieje, a (bez urazy) polskie napisy jakoś mnie nie przekonywały :).] Wcześniej trzeba było polegać na fanowskich tłumaczeniach, a teraz jest nawet oficjalna wersja dubbingowana pierwszych odcinków!

Kończąc, trzeba odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. Cóż, najlepszą odpowiedzą będzie chyba, że już jutro kolejny odcinek i jestem ciekaw co się wydarzy :). Jakbym miał wystawić ocenę, "Dragon Ball Super" otrzymałoby obecnie (czyli licząc do końca sagi Zamasu) 8/10. Przy okazji - kto jeszcze ogląda niech poza (opcjonalnym) kamieniem dorzuci swój komentarz :). A jak nie ogląda – to komentarz również jest mile widziany… Komentarze zawsze są mile widziane :D.

Sayonara

 

PS. Czy ktoś wie czemu nie mogę wstawić tu grafiki z url? :)

 

MajinYoda

Jakiś czas temu pytałem na blogu „Po co mi HD?”, więc wreszcie przyszedł czas pójść o krok dalej – pomyśleć jakie gry powinny zostać wskrzeszone. Ale bynajmniej nie jako „remaster” – chodzi mi o kontynuację. Więc usiadłem i pomyślałem – które gry zasługują na kolejną część (moim zdaniem, oczywiście)? Kiedyś popularne – dziś żywe głównie w pamięci graczy. I właśnie o tych „żywych trupach” będzie niniejszy wpis :). Musze przy tym zastrzec, że wybrałem osiem takich gier (żeby zarysować temat) i chciałbym Was prosić o dopisywanie kolejnych produkcji w komentarzach.

 

Na pierwszy ogień idzie, ze względu na fakt, że obecnie znów ogrywam drugą część, Jedi Knight III (jakkolwiek by się nazywał w podtytule ;)). Nie jestem jakimś wielkim fanem Gwiezdnych Wojen (a trylogia była tylko jedna – Ojciec chrzestny :P), ale bardzo chciałbym poznać dalsze losy Kyle Katarna i jego uczennicy – Jaden Korr. Ponadto, „dwójka” i „Academy” miały, jak na tamte czasy, rzecz jasna, niezłą grafikę, świet(l)ne walki i typową dla uniwersum fabułę :). No, gra idealna, szczególnie przy powrocie zainteresowania filmami.

JK2.jpg

Zdaję sobie, niestety, sprawę, że Disney usunął z kanonu te gry, choć nie wiem czy powinno to w czymkolwiek przeszkadzać :).

Drugie, co przyszło mi do głowy to Medieval III: Total War. Że seria strategii ma się dobrze? Owszem, ale ze wszystkich dotychczasowych części największy sentyment mam do „średniowiecza”. Poza tym – Shogun i Rome doczekały się „nowoczesnych” edycji – czemu nie Medieval? Tylko niech usuną Mongołów wychodzących zza krzaczka (jak ja to zawsze nazywałem) ;).

Tak samo kolejna, pełnoprawna, część należy się Mafii Gothicowi. Umówmy się bowiem, że „Świt Bugów” i Argania nie były Gothicami, okej :)? Nie wiem tylko jak fabularnie by to wyglądało -  w końcu „trójka” kończy się koronacją Beziego. Niemniej, wskrzeszenie tej serii byłoby mile widziane, nie sądzicie?

Wracając na moment do RTS-ów to miło byłoby zobaczyć czwarta część Age of Empires. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć czemu zabito tę serię? Szczególnie nie rozumiem wersji HD „dwójki”.

wolowolo.jpg

Dark Messiah of Might and Magic 2… pierwsza część była świetnym erpegiem w świecie „hirołsów”, dlaczego więc nie stworzyć „dwójki”? Fakt, system walki nie powalał, ale zarówno fabuła jak i mechanika rozgrywki (różne drogi rozwoju itd.) były jednymi z lepszych w tamtych czasach. Ubi – zrób to, serio! :)

Wśród pomysłów „kogo by wskrzesić” przyszła mi też do głowy inna "stara" gra – SWAT 5. Tak, zdaję sobie sprawę, że istnieje seria Rainbow Six, ale to jednak nie to samo. Ale pamiętam, z "trójki" możliwość aresztowania (lub zastrzelenia…) złoczyńców i konieczność odsyłania porwanych - to w 2000 roku było coś. Takie spojrzenie na „brutalne gry” od strony policji (czy raczej – SWAT-u). Chciałbym zobaczyć kontynuacje tej serii, bo brakuje dziś takich gier. Może spychologowie napisali by o tej grze coś dobrego…

 

ta-jasne-pl.jpg

Z bardziej znanych serii, to miło byłoby znów zobaczyć Medal of Honor w realiach drugiej wojny światowej. To chyba tyle – żadnych współczesnych konfliktów, druga wojna. Nie kosmos, nie Afganistan – druga wojna.

Ostatnią grą, na której kontynuację nie ma żadnych szans, ale i tak chciałbym takową zobaczyć jest Soldier of Fortune 4. Ach, te latające kończyny, sikająca krew… I wreszcie spychologowie mieliby o czym pisać, a nie w kółko Doom i Quake :D

 

Uwaga! 

W spoilerze znajduje się screen z gry – osiemnaście lat wymagane!

Spoiler

Soldier-of-Fortune-II-Double-Helix-PC.jpg

To tyle mojego na dziś – bardzo chętnie poznam Wasze propozycje :).

 

 

MajinYoda

Zgodnie z obietnicą sprzed dwóch tygodni dzisiejszy wpis będzie poświęcony ostatniej ankiecie. Dziękuję wszystkim za głosy :).

ankieta-zrobiona-pl-ffffff.jpg

Nie martwcie się – w przeciwieństwie do spychologów podam dokładne wyniki, z liczbami :P. Ale chyba to się rozumie samo przez się ;).

 

Na początek kategorie. Zwyciężyły Przemyślenia (6 głosów), co bardzo mnie cieszy. Na drugim miejscu pojawił się MSM (5 głosów), co nieco mnie zaskoczyło, bo sądziłem, że ta kategoria nie jest już tak lubiana. Widać – pomyliłem się :). TopFool i Z życia NPC otrzymały po 3 głosy, a Opowiadania i Recenzje po 1. Co oznacza, że będzie ich mniej, choć będą się pojawiać. Ale rzadziej.

 

Większości z Was nie brakuje u mnie żadnej kategorii, co mnie cieszy. Spodobała mi się jednak ostatnia odpowiedź:

 

Cytuj

Mangaroom :) No przecież ktoś ci to musiał napisać..

I obawiam się, że nie będę mógł spełnić tej prośby z przyczyn czysto technicznych – nie czytam mangi (tzn. kiedyś przejrzałem kilka zeszytów DBZ u znajomego, ale to zbyt mało, by o tym pisać). Anime, owszem, czasem oglądam i mogę o tym coś napisać. Może być? ;)

 

Pytanie o ilość MSM-ów pojawiło się w tej ankiecie nie bez przyczyny. Spodziewałem się, szczerze pisząc, innych wyników. Ale te też mnie cieszą :). A więc, odpowiedź „To był super pomysł - MSMy są już nudne” otrzymała 2 głosy, „Nie mam zdania” – 3 głosy. Wygrała, 4 głosami, opcja „To był kiepski pomysł - MSMy są najlepsze!” . Co oznacza, że MSM-ów będzie tylko niewiele więcej niż w zeszłym roku :).

 

Ostatni punkt, czyli prośba o sugestie, była dobrym pomysłem  mojej strony, nieskromnie stwierdzę ;).

 

Cytuj

WINCYJ FPISUFF! :)

To klasyka, na którą muszę smutno odpowiedzieć:

 

no-nie-da-rady.jpg

 

Cytuj

Przestań wreszcie robić takie interlinie (czy jak to tam ma) co dwa, trzy zdania.

Tu muszę się zgodzić – wiem o co chodzi. Mam nadzieję, że ostatnie wpisy były już lepiej formatowane. Powinienem zrzucić to na dziwne rzeczy, które Forum potrafi zrobić z moimi wpisami (np. „rozstrzelenie" akapitów po zamieszczeniu), ale nie będę tym tłumaczył swojego niedbalstwa.

 

forgive me.jpg
Cytuj

Nie przestawaj, tylu ludzi już znikło... Nie ma czego szukać, pełno linków do youtuba, odnośników zewnętrznych... Naprawdę miło jest wejść i zobaczyć kogoś, kto nie boi się słowa pisanego.

Nie powiem, ten tekst najbardziej mi się spodobał. Osobie, która to napisała obiecuję, że nie mam zamiaru znikać z Forum… przynajmniej póki co nie mam takich planów :).

 

Podsumowując, chciałbym podziękować tym osobom, które oddały głos oraz tym, które zagłosowały na mnie w ostatnich Smugglerkach. Z mojej strony mogę też zapewnić, że będę tu pisał regularnie. O czym? Jeszcze do końca nie wiem ;).

 

PS. Zapomniałem o tym w ankiecie, ale to też ważne – co sądzicie, żeby w moich tekstach pojawiały się mniej lub bardziej sensowne obrazki, gify itp.? Piszcie w komentarzach :).

MajinYoda

Dzisiejszy wpis jest kontynuacją tego z zeszłego tygodnia. Czyli, innymi słowy, jest msm-em ;).

 

W dalszej części artykułu Autorka przedstawia swoje badania, które zostały przeprowadzone w lubelskich szkołach podstawowych  okresie od listopada 1997 roku do marca 1998 roku, wśród uczniów (tak, tylko uczniów – co za seksizm!) VII i VIII klasy. Szkoda, że się nie załapałem :(. Oczywiście, zostali podzieleni na dwie grupy – komputerową (K) i niekomputerową (NK).

 

Wyniki są chyba oczywiste, ale i tak je opiszę, bo są świetne :). Skrótów będzie jak najmniej.

 

Numer jeden – ustosunkowanie do samego siebie:

Cytuj

Osoby z grupy NK mają znacznie szersze zainteresowania (np. filatelistyka, paleontologia) i bogatsze formy spędzania czasu niż chłopcy „komputerowi”. Równocześnie spośród wszystkich osób badanych tylko chłopcy z grupy NK wyrażają pragnienie samodoskonalenia i „bycia lepszym człowiekiem”. W grupie K natomiast istotnie częściej dąży się do przeżywania przyjemności i nowych wrażeń, a poczucie własnego szczęścia uzależnia od posiadania różnego rodzaju dóbr.

Widać, że wyniki są bardzo dokładne – te dane liczbowe :P. Nie rozumiem też czemu uzależnienie od zbierania znaczków – czyli wydawania pieniędzy na kawałki papieru ;) – jest akceptowane przez spychologię. No co?

W sumie to nie do końca rozumiem o co chodzi z samodoskonaleniem. Czy chęć nauczenia się drugiego języka jest samodoskonaleniem? Jeśli tak, to znaczy, że ja naprawdę jestem jakiś dziwny… Mon Dieu!

 

Stosunek do innych ludzi: 

Cytuj

Chłopcy „komputerowi” wykazują znacznie częściej nieufność i ostrożność względem innych niż „niekomputerowi”. Ponadto twierdzą, że są w stanie zrobić coś na rzecz innych jedynie wówczas, gdy uzyskają w zamian jakieś korzyści. Osoby z grupy NK w takich sytuacjach natomiast istotnie częściej biorą pod uwagę dobro drugiej osoby i gotowi są na bezinteresowną pomoc.

 Ciekawi mnie jedna rzecz przy tego typu badaniach – pisane są z całym przekonaniem osoby, która jedyne, co zrobiła to przygotowanie i rozdanie ankiet a potem podsumowanie ich. Niby super, pięknie. Ale takie badania nie dają 100% szans na poznanie ludzi. Nie uważam, że są złe – łatwiej tak przebadać dużo osób - ale nie można wówczas mówić, że z całą stanowczością tak jest. A najlepszym przykładem na bezinteresowną pomoc jest pewien mieszkaniec dziewiętnastowiecznego Londynu – Kuba Rozpruwacz.

 

Stosunek wobec cierpienia: 

Cytuj

Chłopcy z grupy NK znacznie częściej niż „komputerowi” wyrażają współczucie wobec osób cierpiących i potrzebujących. Ponadto osoby z grupy K obawiają się choroby, cierpienia i nie widzą sensu przeżywania takich doświadczeń.

Eeee… czyli na Ziemi istnieją ludzie, którzy lubią doświadczać chorób i cierpieć? Nie oceniam – każdy lubi co innego – ale uwielbienie dla własnego cierpienia nazywa się masochizmem.

 

Stosunek do przemijania i śmierci: 

Cytuj

Wśród chłopców „komputerowych” istnieje silny lęk przed śmiercią, osoby z grupy NK natomiast znacznie częściej uważają śmierć za coś naturalnego i zarazem nieuniknionego.

 Cóż… Nie bardzo mam się tu czego przyczepić. Bo i czego miałbym?

 

 Ostatni punkt – stosunek do przyrody i wszechświata: 

Cytuj

Osoby z grupy K znacznie częściej wykazują obojętność wobec przyrody, podczas gdy „niekomputerowi” istotnie częściej podejmują aktywne działania na rzecz ochrony przyrody. W grupie „komputerowej” ponadto częściej wyrażano lek, niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa wobec wszechświata.

Tego to już zupełnie nie rozumiem. O ile działanie na rzecz przyrody (ciekawe niby jakie – „sprzątanie świata” za odpowiednie służby? Liga Ochrony Przyrody (która działała w mojej szkole i cośtam się kiedyś angażowałem)? Wyrzucają papierki po cukierkach?) jakoś przełknę, to już „lęk wobec wszechświata” jest dla mnie totalnie niezrozumiały. O co Autorce chodziło? Że obawiam się, że to wszystko kiedyś zniknie? Że mnie porwie UFO albo że w kapsule przybędzie na Ziemię niemowlę z ogonem i nie uderzy się w głowę?

 

Mozg.gif

 

Czas na podsumowanie – będzie dłużej ;): 

Cytuj

(…) Wśród osób „komputerowych” znacznie częściej pojawiają się cechy postawy „mieć” wobec rzeczywistości. (…) Nie czują się zobowiązani do doskonalenia siebie a koncentrują się bardziej na nabywaniu i gromadzeniu dóbr Takie nastawienie wydaje się przeniesione wprost z rzeczywistości gier komputerowych, gdzie posiadanie np. broni, pieniędzy jest warunkiem przetrwania (…).

A więc to dlatego gracze uwielbiają wszystko chomikować! Jak widać - nie tylko w grach! Ja ostatnio do kieszeni włożyłem sporo śniegu (przyda się na jakiegoś bossa), sześćdziesiąt książek, czajnik, zapasowe ubranie (na wypadek gdybym chciał się nagle całkowicie przebrać), oraz kołpak od Malucha. Do drugiej kieszeni wsadziłem jeszcze grzejnik, lodówko-zamrażarkę, piętnaście kilo cukru i sześć baniaków wody (po 8 litrów każdy).

Skyrim.jpg

A Wy, przyznajcie się, co zawsze nosicie przy sobie?

 

Cytuj

Mając poczucie zagrożenia {w kieszeni je mają? No tak, wszystko się może przydać…} ze strony innych osób, chłopcy „komputerowi” przyjmują wobec nich postawę ostrożności, a nawet agresywności (…).

Co oznacza, że wszyscy mili panowie, którzy chcą pokazać „kotki w piwnicy” dziecku, powinni wybierać tylko te „niekomputerowe” :P.

 

Cytuj

(…) Osoby „komputerowe” uważają cierpienie za coś krzywdzącego i niezasłużonego, coś najgorszego, co może człowieka spotkać. (…)

Nadal tego nie pojmuję – chyba nikt nie chce cierpieć. Nie można wymagać od każdego, że będzie się zachowywał np. jak święty Maksymilian Kolbe. Bo chyba Autorka nie sugeruje, że osoby niegrające marzą, by ciężko zachorować?

 

Cytuj

(…) Chłopcy „komputerowi” wyobrażają sobie przyszłość jako osiąganie życiowych sukcesów i gromadzenie dóbr. Równocześnie przeżywają silny lek przed śmiercią, łącząc ją z negatywnymi przeżyciami, z bólem, z utratą wszystkiego, co wcześniej zgromadzili w życiu – pieniędzy, dóbr materialnych, wiedzy i pozycji społecznej itp.

 Chwila, chwila! Czy Autorka właśnie… sama sobie zaprzeczyła? Paragraf wcześniej pisze o „odwrażliwieniu i zobojętnieniu na ludzką krzywdę wskutek mechanizmu desensytyzacji” a tutaj nagle gracze łączą śmierć z negatywnymi przeżyciami? Pewnie Autorka miała coś innego na myśli. Ale i tak spodziewałem się np. „nie boją się śmierci, bo mają trzy życia” albo „kody na nieśmiertelność” tudzież „respawn”. Jestem całkowicie zaskoczony taką zmianą retoryki.

futuramafry.jpg

Nie wiem też czy zauważyliście, ale „wiedza” pojawia się w tym fragmencie zaraz obok dóbr materialnych! Pytanie tylko czy „komputerowcy” to wpisali i Autorka nie zauważyła jaką wartością jest dla nich wiedza, czy Autorka dopisała to graczom, żeby aż tak źle nie wypadli. Jak sądzicie?

 

Cytuj

Swój emocjonalny stosunek do przyrody chłopcy „komputerowi” określają jako obojętny i wykazują brak wrażliwości na przejawy niszczenia środowiska naturalnego i obojętność wobec zagrożeń oraz większą tolerancję dla aktów przemocy na zwierzętach, czego sami są niejednokrotnie sprawcami. Można sądzić, że jest to efekt desensytyzacji i treningu w zakresie niszczenia i zabijania.

Okeeej… Równie dobrze można o to obwinić np. wiek (wiecie, nastoletni bunt, „gimbaza” (no, wtedy jeszcze parę lat do nich ;))) albo wychowanie. Choć gry wydają się chyba ciekawsze. Akurat w tej materii nie mogę się wypowiedzieć, bo nie znam dokładnych wyników przedstawionych badań.

 

I właściwie na tym bym zakończył, ale pisząc te dwa posty naszły mnie pewne Przemyślenia. Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że nie kłócę się z sensem takich badań – super, że są przeprowadzane. Szkoda tylko, że późniejsze „opisywanie” jest tak bardzo stronnicze, nie zawiera żadnych konkretnych danych (choćby i liczbowych) i trudno je w jakikolwiek sposób zweryfikować. Bo jakoś nie wierzę, że osoby niegrające są wszystkie takie dobre, grzeczne, spokojne i absolutnie święte. A o nich nie ma NIGDY ani słowa w jakichkolwiek badaniach (co zapewne już zauważyliście z moich wpisów ;)) – poza wzmianką, że są pod każdym względem LEPSZE od graczy.

 

A co gorsza – takiemu naukowcowi trzeba wierzyć na słowo. Co niektórzy, niestety, czynią…

 

PS. Za tydzień  - zgodnie z obietnicą - podsumowanie ankiety :).

MajinYoda

Ze względu na obecne odpowiedzi w ankiecie (do końca stycznia będę jeszcze przyjmował głosy, a w kolejnym wpisie (czyli 11.02) podam wyniki :) ) postanowiłem w tym tygodniu napisać MSM-a (5 z 8 głosów jako ulubiona kategoria i 4 głosy, by MSM-y były częściej). W takim razie – bardzo proszę :). Dwuczęściowy MSM (kto się cieszy?) :D.

 

Tym razem wybór padł na książkę „Kręgi wychowania” pod red. Aleksandry Gały z 2003 roku artykuł „ Wpływ gier komputerowych na psychikę” autorstwa dr Iwony Ulfik-Jaworskiej, która już kiedyś gościła na moim blogu, którą znam osobiście i uważam, że powinna zająć się psychologią z dala od gier. Jeśli Pani Doktor to czyta to proszę nie brać tego do siebie.

 

Zanim zacznę, muszę przyznać, że sądziłem, że będzie to krótki wpis. Artykuł liczy dwanaście stron, więc nie sądziłem, że powstaną z niego dwa wpisy. Ale jednak…

 

No dobra - jesteście gotowi? Ortografia, oczywiście, bez zmian.

 

Cytuj

(…) Potoczne obserwacje oraz badania naukowe wskazują, że większość gier komputerowych zawiera wiele aktów agresji i przemocy dokonywanych w sposób skrajnie okrutny i brutalny.

 Już to nieraz czytaliśmy, prawda? Wszystko ładnie, pięknie, ale gdzie tu jakiekolwiek liczby? Ile to jest „większość”? Jakaś nowa trollowa liczba? …dużo-dużo-dużo-trzy, mnóstwo, większość? Szczególnie, że sam tekst Autorka wzięła z książki z 1995 roku, który pochodzi z książki z 1984 roku… A tyle lat w nauce to może niewiele, ale w grach – sporo.

 

Cytuj

 (…) Znaczący wpływ (na odbiorców – dop. MY) może mieć wielogodzinne funkcjonowanie gracza w komputerowym świecie iluzji i fantazji, gdzie nie obowiązują zasady logiki i zdrowego rozsądku.

 Przyznam, że trochę nie rozumiem tego zdania. Niby wszystko jasne, ale jakoś tak… dziwnie. Bo w tym momencie to jednego wora trafiły wszystkie produkcje – ale czy słusznie? Wątpię. W takim „SWAT 3” – poza głupim AI naszych – zasady logiki są przestrzegane. A chyba ta gra też byłaby „agresywna”, nie? :)

 

Cytuj

Dlatego warto zastanowić się, w jaki sposób to poznawczo-emocjonalno-behawioralne zaangażowanie w rzeczywistość „agresywnych” gier komputerowych kształtuje postawy wobec innych ludzi, świata i wszystkiego, co istnieje.

 Ci z Was, którzy czytali poprzedni wpis z książki Pani Doktor mogą odczuć uczucie deja vu… Tak jak i ja odczułem J. Innymi słowy – jest to opowieść o tym, jak napisać dwa teksty o tym samym w dwóch różnych miejscach ;).

 

Cytuj

 Orientację wobec rzeczywistości ujmę w pracy za Erichem Frommem w świetle postaw „być” i „mieć”. (…) Postawa „być” jest postawą otwartego, ufnego zaangażowania się wobec świata w różnych jego aspektach. Cechami charakterystycznymi są: zachwyt wobec świata, poczucie wolności i bezpieczeństwa, solidarność z ludźmi, cierpliwość, twórczość (…). Postawę „mieć” można natomiast określić jako postawę niepokoju, biernego i utylitarnego stosunku do świata (…). Charakteryzuje ją narastający egocentryzm, poczucie odrębności i obojętności wobec świata, poczucie zagrożenia, wewnętrzny niepokój (…).

Chyba nie muszę pisać która postawa zostanie przypisana graczom w toku badań, prawda? :) Resztę opisu obu tych postaw zostawię, bo nie ma na nie miejsca. Wiedzcie jednak, że robię to z bólem…

 

Cytuj

 Najwięcej aktów przemocy o szczególnej brutalności zawierają gry zręcznościowe typu „strzelaniny” {przemilczę, pozwolicie}, gdzie gracz niejako wciela się w określoną postać i ogląda rzeczywistość jej oczami. Na ekranie komputera widzi on jedynie ręce swojego bohatera, trzymające wybraną przez siebie broń służącą do skutecznego unicestwiania wszystkiego, co stanie mu na drodze. Najmniej ważną rzeczą w tego typu grach jest fabuła (...).

Kolejny znajomy fragment, nie? Szczególnie biorąc pod uwagę, że za „strzelanki” powinno się uznać także TPS-y, ale wówczas opis się rypnie. Bo według Autorki takie GTA 3 nie jest „strzelaniną” ;). Zresztą – fabularnie też tej produkcji Rockstara nie można nic zarzucić (poza głupim motywem z paczkami… :D).

 

Cytuj

 Wśród gier zręcznościowych, istnieją tzw. bijatyki (inaczej określane jako „nawalanki”, „mordobicia”), w których również najważniejszym, a często jedynym celem jest przemoc. Podstawową formą walki są pojedynku dwóch bohaterów, na które patrzy się z pozycji obserwatora (trzeciej osoby). Gracz kieruje tutaj jedną, wybraną przez siebie postacią posiadającą określone umiejętności walki (…). Przykładowe ciosy są następujące: kopnięcie w twarz, , łamanie karku, cios w wątrobę, cios w brzuch, cios pięścią w twarz, przerzut przez głowę {???}, uderzenie łokciem w grdykę, uderzenie w twarz, łamanie rąk itp.

 Musicie przyznać – Autorka sporo czasu musiała spędzić na opanowaniu takich ciosów w grze :D. Bo o ciosie czymkolwiek w grdykę to nigdy nie słyszałem w grach (może nowy Mortal Kombat powinien coś takiego zaimplementować? :P).

 

Dalej Autorka pisze o „Postalu” (który, jak widać, strzelaniną nie jest :P) oraz „Myth”. Całość podsumowuje:

 

Cytuj

Wobec powyższych przykładów można mieć przeświadczenie, ze zawartość treściowa gier, ich klimat, potęgowany przez odpowiednią muzykę i efekty dźwiękowe oraz samodzielne i wielokrotne dokonywanie przemocy niewątpliwie oddziałuje na psychikę gracza.

 Odpowiem obrazkiem:

jeśli gta.jpg

 

Przejdźmy dalej – oddziaływanie na postawy: poznawczą, emocjonalną i behawioralną:

 

Cytuj

Element poznawczy: gry komputerowe przedstawiają świat, w którym dominuje walka, a przemoc stanowi najlepszą formę obrony przede ogromną liczbą wrogów. Bohater jest osamotniony w walce z różnego rodzaju stworami, kościotrupami i innymi potworami. Podstawowym zadaniem gracza jest przeżyć i aby utrzymać się przy życiu i zdobywać kolejne (…) punkty.

Ponownie zapytam o to samo – czy w każdej grze? Wspomniany SWAT i mrowie „drużynowych” RPG-ów polega na współdziałaniu z innymi. Podoba mi się jednak rozróżnienie przeciwników J.

 

Dodatkowo – w jaki sposób psychologia rozróżnia „przeżycie” od „utrzymania się przy życiu”?

 

Cytuj

 (…) Z komputerowej rzeczywistości gracz może przejąć przekonanie o szerszym, niż ma to miejsce w rzeczywistości, rozpowszechnieniu przemocy w stosunkach międzyludzkich i uznać agresję jako przyjęty i usprawiedliwiony sposób postępowania w sytuacjach konfliktowych.

 Powiedzieli niektórzy mieszkańcy Rzymu o walkach gladiatorów :P. A tak nieco bardziej serio – zauważcie jak bardzo spokojne i bezpieczne czasy mamy, skoro przemoc pojawia się tylko po grach komputerowych! Patrz MSS :). Nie zapominajmy także, że pojedynki, walki i wojny nie istniały przed grami ;). W końcu nawet taki Aleksander Puszkin zmarł w skutek ran odniesionych podczas pojedynku szachowego gry w bierki, nie :P?

 

Cytuj

Element emocjonalny – (…) Żądni „mocnych wrażeń” gracze poszukują coraz to bardziej drastycznych scen, wyrafinowanych sposobów zabijania, ponieważ zadawanie „zwykłej” śmierci przestaje być czymś poruszającym. (…)

 Chyba Autorka nigdy nie przeżyła śmierci Mufasy :(. Nie wspominając już, że nie ma chyba osoby, która nie płakałaby po śmierci kogoś bliskiego. Po śmierci babci nie mogłem się pozbierać przez kilka miesięcy i do dziś odczuwam ogromny smutek. Ale przecież Spychologia wie lepiej co siedzi w głowie każdego człowieka na Ziemi.

 

Cytuj

 Element behawioralny – (…) W grach komputerowych sfera behawioralna jest angażowana w sposób istotny, ponieważ gracz sam dokonuje czynów agresji. Wprawdzie jest to agresja symulowana i nie niesie za sobą fizycznej krzywdy kogokolwiek, ale intencja gracza jest niewątpliwie wyrządzenie krzywdy. Ponadto poprzez identyfikację z bohaterem gracz odnosi silne wrażenie bycia agresorem i samodzielnego dokonywania aktów agresji (…).

Ciekawe – nigdy nie słyszałem, by Jack Nicholson kogoś zamordował. A przecież wczuł się w rolę Jacka Torrance’a i rozwalił drzwi. A to chyba jest bardziej „wcielenie się” niż np. w Soldier of Fortune.

 Choć może to jakiś spisek?

 

Cytuj

Jeżeli więc oglądanie scen przemocy w telewizji wpływa na agresywność dzieci, to korzystanie z gier komputerowych z zawartością agresji może mieć wpływ znacznie silniejszy.

 Muszę podkreślać słowo-wytrych? Nie? To dobrze. Ciekawe czy sceny przemocy w filmach, komiksach, książkach, teatrze… też wpływają?

 

Na tym zakończę dzisiejszy wpis. Za tydzień poznamy badania przeprowadzone przez Autorkę.

Możecie czuć się ostrzeżeni :).

 

PS. Czy takie formatowanie jest lepsze? :)

MajinYoda

Jak możecie wywnioskować z tytułu, tym razem Przemyślenia będą dotyczyły kwestii dobre znanej wszystkim miłośnikom RPG-ów i samej podstawy tworzenia w nich postaci, czyli wyborze płci naszego bohatera. Do wybrania tego tematu skłoniła mnie ostatnia rozgrywka w DA: Inkwizycję. Dodatkowo, wrzuciłem dwa obrazki do tekstu, żeby było bardziej kolorowo ;).

 

 male-female-armor.jpg

 

Czemu? Ano, podczas tworzenia nowej postaci zauważyłem, że z trzech istniejących… trzy to kobiety (elfka łotrzyk, człowiek magini i człowiek łotrzyk). Co gorsza – myślałem nad stworzeniem wojownika. Nie potrafiłem się jednak zdecydować czy elfkę czy człowieka-kobietę, co też o czymś świadczy.

 

I tutaj właśnie mnie coś uderzyło. Przejrzałem wszystkie swoje notatki dotyczące postaci ze Skyrima. I co? Same kobiety! Ostatnie rozgrywki w Mount & Blade: Warband – kobiety. Ba,feminizacja moich postaci w RPG-ach to chyba jedynie wierzchołek mojej growej góry lodowej, ponieważ uświadomiłem też sobie, że większość czasu w ostatnim Asasynie spędziłem wcielając się w Evie niż Jacoba (inna sprawa, że ta postać była ciekawsza).

 

I zacząłbym się martwić o siebie, gdybym nie przypomniał sobie, że Smuggler (swoją drogą – strasznie często się ostatnio na niego powołuję, nie sądzicie? ;)) napisał kiedyś „jeśli mam patrzeć na plecy bohatera przez całą grę, to niech to przynajmniej będą kobiece plecy”. Cytat z pamięci, ale sens zachowany. Niemniej, te słowa oddają sens moich przemyśleń.

 

Jednakże, do powyższego mógłbym dopisać też własną motywację (a właściwie dwie) – ciekawość czy kobiece postacie są traktowane tak samo jak męskie (typu lady zamiast lord, odpowiednie końcówki w języku polskim (często nie występują…) itp.) oraz jakaś taka chęć wcielenia się w kogoś innego. Inna sprawa, że nie wyglądam (i nigdy nie będę) jak postacie męskie (i nie mam tu na myśli orka czy kasnoluda a „ludzkie”).

 female armor.jpg

Kończąc mam do Was pytanie – gdy tworzycie postać to czy wybieracie płeć zgodnie z własną, czy jednak decydujecie się wybrać „tę drugą”? Choć wolałbym nie poznać przy okazji opinii jakiegoś spychologa na mój (i nie tylko) :P.

 

Ponownie przypominam o ankiecie - https://goo.gl/forms/omvvw8zuNgztrd2B3. I raz jeszcze dziękuję za udzielone odpowiedzi – postaram się dostosować ;).

 

MajinYoda

Witajcie w 2017 roku, czasie, gdy gry komputerowe przestały być postrzegane jako źródło wszelkiego zła…

 

głupota.jpg

 

Oh, crap…

 

Wiem, wszyscy już o tym czytali – było na fp Smugglera, było na cdaction.pl, było na setkach innych stron. Ale znacie mnie – nie byłbym sobą gdybym o tym nie wspomniał ;).

 

Jednak nie martwcie się – nie zrobię z tego eMSM-a. Mogę jedynie cieszyć się, że Mały Słownik Spychologiczny zyskał nowe hasła (tak, aktualizuję go i zachęcam do zaglądania tam od czasu do czasu ;)).

 

Postanowiłem podejść do sprawy nieco inaczej. Poniżej wypisałem inne, równie mądre i naukowe podejście do różnych kwestii.

 

Zachęcam też do podrzucania nowych pomysłów :). Może, jak się tego trochę zbierze, to do NL trafimy? ;)

 

Więc, skoro przez brutalne gry komputerowe stajemy się mordercami to:

 

- przez obejrzenie wszystkich odcinków „Dra House’a” stajemy się diagnostami (tak, to jest toczeń);

- przez obejrzenie „Chłopców z ferajny” dołączamy do mafii;

- przeczytanie i obejrzenie „Ojca chrzestnego” zrobi nas głowami mafii[skreślić] Rodzin;

- przeczytanie książek o Herculesie Poirot sprawi, że będziemy detektywami;

- po „Zmiennikach” staniemy się taksówkarzami;

- po „Taksówkarzu” w sumie też… ale innymi;

- seria „FIFA” zrobi z nas świetnych piłkarzy/menadżerów/trenerów;

- obejrzenie wszystkich odcinków „Dragon Balla” uczyni nas najsilniejszymi w multiversum;

- „Kevin sam w domu” zmusi nas do siedzenia w Święta samotnie w domu, by popastwić się nad dwoma włamywaczami;

- po obejrzeniu „Simpsonów” staniemy się żółci i stracimy jeden palec (D’oh!);

- satanistyczny „Harry Potter” nauczy nas czarów, które możemy rzucać kiedy tylko zechcemy (nawet bez różdżek – sami sprawdźcie!);

- lektura „Piekła pocztowego” doprowadzi nas do fotela prezesa Poczty Polskiej;

- jeśli przeczytamy wszystkie numery „CD-Action” staniemy się wszechstronnymi recenzentami gier;

- obejrzyjmy wszystkie Jamesy Bondy a staniemy się najlepszymi agentami na świecie;

- ominiemy każdy pocisk po seansie „Matrixa”;

- wszystkie odcinki serialu „Wiedźmin” i wszędzie będziemy widzieć kiepsko animowane smoki;

- „Dzień Szakala” nauczy nas jak być świetnym zabójcą… i spudłować do najważniejszego celu;

- „Top Gear” i „The Grand Tour” zrobią z nas speców od motoryzacji;

- obejrzeliśmy „Grę o tron” i niedługo umrzemy w jakiś dziwny sposób… i nie będziemy przejmować się nadchodzącymi White Walkerami.

- Po przeczytaniu Naruto chcę zostać HOKAGE! (NomadP)

 

To by chyba było na tyle ode mnie ;). Kończąc przypominam o ankiecie (dziękuje za oddane już głosy :)).

 

Do zobaczenia za tydzień

MajinYoda

Ostatni wpis Anno Domini 2016 postanowiłem napisać bardzo krótki. Święta idą, Kevin znów będzie na Polsacie (kto nie będzie oglądał, przyznać się ;)), więc nie ma sensu przedłużać.

 

Chciałbym jednak poprosić Was o wypełnienie krótkiej (naprawdę krótkiej, przysięgam :)) ankiety dotyczącej funkcjonowania bloga.

 

Jest ona dostępna tu: https://goo.gl/forms/omvvw8zuNgztrd2B3.

 

Aby tradycji stało się zadość – życzę Wam spokojnych, ciepłych (choć śnieg by się przydał ;)), rodzinnych i „growych” Świąt Bożego Narodzenia oraz wystrzałowego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku 2017.

 

Do zobaczenia w drugiej połowie stycznia :).

 

skyrim-santa-christmas1.jpg

MajinYoda

Ostatni Czarny Piątek był dla mnie czasem żniw. Kupiłem całe dwie gry, a konkretniej DLC do tych, które już mam. I coś mnie przy okazji tknęło.

 

UWAGA! Dawno nie marudziłem, więc najwyższy czas to nadrobić ;).

 

Czemu właściwie służą płatne DLC? Oczywiście, chodzi o zarobek dla firm. Ale czy muszą być tak drogie? Rozumiem dodatki typu Serca z kamienia, które zawierają wiele godzin rozgrywki itd. Bardziej zastanawia mnie taki Intruz do DA: Inkwizycji.

 

Jeśli ktoś nie wie to w największym skrócie jest to… zakończenie gry. Akcja toczy się dwa lata po ostatnim bossie i zamyka kilka wątków. To trochę tak, jakby szóstą część Harry’ego Pottera zakończyć zaraz po [spoiler alert!] śmierci Dumbledore’a i potem kazać sobie dopłacać za możliwość poznania zakończenia. Co za bezsens.

 

Szczególnie, że sama podstawkę kupiłem za jakieś 45 złotych z rok temu a teraz GOTY za kilka złotych więcej. Co gorsza – gdybym wcześniej kupił edycję o innej nazwie (tez ktoś nawymyślał…) to na każde DLC z osobna musiałbym wydać… tyle co na wspomnianą edycję. I to w tej samej promocji? Quo vadis, granżo?

 

Drugi zakup odkładałem „na kiedyś” już od jakiegoś czasu. Chodzi o pierwszy (bo nie wątpię, że będzie ich więcej) dodatek do Heoresa VII. Podstawkę kupiłem w zeszłe Święta i niedawno, całkiem przypadkiem, odkryłem „szary” zamek – Fortecę – dla mnie niedostępny, ale irytujący faktem, że na mapie zaczęły pojawiać się stworzenia z dodatku (w tym niesławny Chomik Bojowy ;)) pomimo faktu, iż takowego nie posiadałem. A czemu ni – zapytacie. Otóż kosztował tyle co podstawka! Szczęśliwie udało mi się go kupić bardzo tanio, ale nie o to mi chodzi w tym wpisie.

 

Bo o ile rozumiem, że developerzy muszą na czymś zarabiać. Ale czemu w takim razie nie zaczną wydawać swoich gier w odcinkach, jak jakieś seriale?

 

Oh, wait…

MajinYoda

Miejsce 5

Groove Street Gang

 

No serio – ubrani n zielono gangsterzy, których jedynym przeznaczeniem jest usługiwać (czyt. z uśmiechem na ustach iść na rzeź) jakiemuś niezbyt rozgarniętemu gościowi, którego całe lata nie było na dzielni? Bez jaj!

 

Miejsce 4

Rooks

 

To samo, co wyżej, tylko w XIX wieku. I zamiast jednego przygłupiego przywódcy jest dwójka. Jedno z nich to niby fajna laseczka, ale ma wredny charakter. Zupełnie jak jej brat, który z kolei myśli tylko o rozwałkach.

 

Tu również każdy członek gangu traktowany jest jak mięso armatnie. I jeszcze te zielone stroje... fuj! Unikać!

 

Miejsce 3

Mroczne Bractwo

 

Cisi zabójcy odziani w lekkie zbroje lub szaty z pomocą sztyletów zabijają nic nie podejrzewające ofiary. Wygląda to na doskonałe miejsce dla elfich lub ludzkich skrytobójców.

 

Dopóki do organizacji nie zostanie przyjęty wielki ork z dwuręcznym toporem większym od przeciętnego Khajiita i w ciężkiej zbroi, który ma w sobie tyle finezji co smok w czasie ataku na Dawnstar. Przywódcy są też, lekko mówiąc, debilami przyjmując do mega tajnej i nielegalnej organizacji kogoś, kto zabił schorowaną i starą kobietę w jakimś sierocińcu. Patologia!

 

Miejsce 2

Mafia

 

Eleganckie garnitury, piękne samochody i szybkie kobiety – tego właśnie nie dostaniesz od mafii, bo szef woli faworyzować nowego oszołoma, który dopiero co był taksówkarzem i najprawdopodobniej nie ma jaj by kogoś zabić. A ty… no cóż, siedź sobie w restauracji, zajadaj spaghetti i czekaj aż ktoś cię wreszcie zauważy. Nigdy się to nie stanie, uwierz mi – wszystkie twoje obowiązki przejmie ten „nowy”, bo i czemu nie?

 

Miejsce 1

Inkwizycja

 

Banda imbecyli, którzy ślepo poszli za osobą, której świeci się ręka. Czy trzeba innej rekomendacji, by pójść gdzie indziej?

 

A Wy – do której organizacji z gier odradzalibyście się dołączyć?

MajinYoda

 Z pozoru niewinny nastolatek nagle zamienia się w maszynę do zabijania. Nikt niczego nie podejrzewa i nagle dochodzi do rozlewu krwi. Czy takim tragediom można zapobiec?

 

Spokojna wieś, wielka tragedia

 

Kupścikowo Dolne to spokojna miejscowość w województwie Chuwijakim. Cisza i senność tego miejsca zostały brutalnie pogwałcone 31 lutego tego roku, gdy 15-letni Lucek Sz. pobił na śmierć swojego kolegę z klasy – Damiana Ręczyciela.

 

- To był całkiem normalny chłopak – wspomina Damiana jego wychowawca, Dariusz Ślepy. – Nie przypominam sobie, żebym widział jakąkolwiek bójkę z jego udziałem – dodaje szybko.

 

Zapytany o Lucka odpowiada – Nigdy nie widziałem, by działa mu się krzywda w szkole.

 

Znajomi mordercy ze szkoły potwierdzają to zdanie:

 

- Był zawsze bardzo miły. Ukrywał nawet te siniaki, które mu nabijaliśmy – stwierdza jeden z jego kolegów ukrywając pod kurtką nóż sprężynowy, który używany jest to obierania ziemniaków.

- Jako pierwszy w naszej klasie miał komputer – zauważa jego koleżanka trzymając w dłoni dopalacz.

 

Na ten właśnie aspekt zwrócił uwagę szkolny spycholog, mgr Karolina Retynka:

 

- Rozmawiałam nieraz z tym chłopakiem. Dużo grał w arcybrutalne gry, o których się teraz sporo mówi w mediach.

 

Czy te produkcje mogły wywołać u niego agresję?

 

- Owszem – odpowiada mgr K. Retynka. – Agresja powstała wraz z grami komputerowymi.

 

Sytuacja rodzinna

 

Rodzina Sz. znana jest w miasteczku jako spokojna i bogobojna. Ojciec Lucka był żołnierzem a matka zawsze pracowała w domu. Sąsiedzi są zgodni:

 

- To dobra rodzina. Zawsze się ukłonią i pogadają. Pan Sz. jest nawet tak miły, ze gdy tłucze żonę i syna to zawsze zamyka okna, by nam nie przeszkadzać – mówi pan Marchewka, sąsiad rodziny Sz.

 

Niestety, rodzice Lucka odmówili komentarza. Prawdopodobnie nie chcą by wiązano ich z takim zwyrodnialcem.

 

Udało się natomiast przekonać do krótkiej rozmowy matkę zamordowanego brutalnie nastolatka – Darię.

 

- Mój syn był taki zaradny. Odkąd skończył 13 lat przynosił pieniądze do domu. Kochał też przyrodę. W pokoju hoduje takie ładnie pachnące zielone liście.

 

Ojciec, ze względu na osobistą tragedię, odmówił rozmowy na temat syna.

 

Zabójcze gry

 

Na komputerze Lucka Sz. policja zabezpieczyła wiele gier o tematyce zabijania i okaleczania, przede wszystkim MeinKampferStrike oraz Forming Simulator.

 

Zdaniem Daniela Ebila z „Cock walking around me” - fundacji wspierającej spychologów – tego typu gry powodują przemoc, satanizm i trzęsienia ziemi.

 

- Znane są przypadki, gdy młody człowiek najpierw gra w ultrarealistyczną grę, a potem zaczyna mordować, rabować i gwałcić.

 

Po czym dodaje: - Czytałem kiedyś o takiej grze. Nazywała się Dead Race. Po zagraniu w nią wielu młodych ludzi zaczęła się zabijać.

 

death-int1_1219512704.jpg

Na ilustracji - jedna z najkrwawszych i najpopularniejszych obecnie gier – Dead Race.

 

Powstaje jednak pytanie - czy brutalne gry komputerowe zmusiły Lucka Sz. do zabicia kolegi?

 

- To nie jest wykluczone – zauważa mgr Retynka wypalając papierosa. – Gry komputerowe są najgorszą rzeczą wymyśloną w XXI wieku. Te krwawe produkcje zmuszają młodego człowieka do popełniania czynów, jakie widzą na ekranie. A oni posłusznie je wykonują.

 

Czy takich tragedii da się uniknąć?

 

- Można, o ile gry komputerowe zostaną całkowicie zakazane – zauważa D. Ebil. – Jest to jedyny sposób.

 

Podobne zdanie ma mgr Retynka:

 

- Myślę, że należy zniszczyć wszystkie komputery w Polsce.

 

O to samo zapytaliśmy znanego jutjubera, który jednak pragnie zachować anonimowość:

 

- Gry nie są, k…, żadnym problemem.

 

- Dobitnie pokazuje to, jak funkcjonuje środowisko graczy – komentuje Ebil i zapowiada, że jeszcze w tym roku złoży do sejmu wniosek o zakaz handlu grami wideo.

 

- Oby nigdy więcej nie doszło do takiej tragedii – kwituje swoją wypowiedź Ślepy stając tyłem do uczniów przygotowujących się na szkolnym korytarzu do sztuki „Fight Club”.

 

[H. Jena]

 

 PS. Powyższy wpis powstał dzięki zaangażowaniu forumowiczów (szczególnie nerf0, który mnie przyzwał ;)) w ten temat na Forum Actionum. Oraz dzięki „kolejnej medialnej tragedii”.

MajinYoda

Wpis numer 150 (choć według licznika Forum ten wpis jest 152… więc chyba się zagapiłem, ale co tam i tak pewnie nikt z Was tego nie zauważył ;)) wymaga czegoś specjalnego. Oto (prawdopodobnie…) Ostateczna Lista Gier Zakazanych stworzona przez Małgorzatę Więczkowską w 2009 roku (link na dole) – „Lista gier komputerowych, w których występują elementy demoniczne nawiązujące do okultyzmu i satanizmu”.

 

Lista jest wyjątkowa, bo zawiera 195 pozycji! Czyli więcej niż jakakolwiek wcześniej! A na niej same nowości, oczywiście. Przecież gdyby było inaczej to nie wrzucałbym tej listy na bloga, prawda? :D

 

Dobra rada – nie czytać od razu – polecam podzielić sobie lekturę niniejszego wpisu na części.

 

Jako, że poniższy wpis jest technicznie jednym wielkim cytatem, wszystkie moje komentarze znajdą się w takich nawiasach {} i zostaną zaznaczone na czerwono (czyli tak, jak zawsze przy takich okazjach ;)).

 

Jesteście gotowi? Wiedzcie, że w im więcej z tych gier graliście, tym głębiej traficie do Piekła ;).

 

Cytuj

1.Abomination {ktoś zna? Wiem tylko, że jest to produkcja z 1999 roku}

2.Abuse {1995}

3.Alien Breed {1993}

4.Alien Breed 3D {nie stwierdzono istnienia takowej…Mordoku wskazał, że taka gra istniała i pochodzi z 1995 roku}

5.Alien Breed Tower {w 1994 wydano AB: Tower Assault, ale czy o to chodzi?}

6.Assault {acha, jednak o to :D +1 do gier :P}

7.Alien Carnage {1993}

8.Alien vs. Predator {ok, 2000 rok, ale gdzie „dwójka”?}

9.Anvil of Dawn {1995}

10. Areatera: Mroczne bractwo {nie ma takiej gry. Istniała Arcatera, ale to chyba co innego :P}

11. Assassion {co? ktoś ma jakiś pomysł? Nie, tu nie ma literówki – tak jest na liście}

12. Azrael’s Tear {1996}

13. Baldur’s gate

14. Baldur’s gate II

15. Baldur’s Gate – Dodatki {a to co? Dodatki do której części?}

16. Banshee {no idea Mordoku wskazał, że gra istniała i pochodzi z 1994}

17. Barbarian {co? niby znalazłem, że gra z 2002 roku, ale słyszał ktoś o niej?}

18. Battle Arena Toshinden {1995 – ktoś takie coś kojarzy?}

19. Battle Beast {nie mam pojęcia co to…}

20. Blair Witch

21. Blood {1997}

22. Blood & Magic {1996}

23. Blood II {1998}

24. Brides of Dracula {1992! I to jeszcze na C64! To dopiero znana wszystkim nówka! Kto grał – ręka do góry? :D}

25. Brigandine

26. Carmagedon

27. Carmagedon II {a jakżeby inaczej – tylko gdzie się podział TDR, a?}

28. Crusader: No mercy {gra została anulowana, więc co tu robi?}

29. Crusader: No regret {1996}

30. Crusader: No remorse {1995 – niedawno była na Origin za darmo, ale w 2009 kto ją pamiętał?}

31. Crusaders of Might & Magic

32. Crystals of Arborea {o w… 1990! Ta gra ma tyle samo lat co ja! Kto ja znał/pamiętał w 2009?}

33. Cybermage {1995}

34. Darklands {1992...}

35. Dark Reign {1997}

36. Dark Vengeance {1998}

37. Deadalus Encounter {Daedalus… 1995, przygodówka}

38. Demon Blue {1992}

39. Denice Rise of the Ku tan {Demise: Rise of the Ku'tanu, 1999}

40. Descent

41. Descent 2

42. Descent I

43. Descent II {ciekawy sposób na wydłużenie listy :D. Podać dwa razy te same gry, ale z różnym zapisem cyfr :D genialne!}

44. Descent III

45. Derturap Dungeon {Deathtrap Dungeon, 1998}

46. Devil Dice

47. Diablo

48. Diablo {ta gra jest tak satanistyczna, że zajmuje dwie pozycje :D}

49. Diablo Hellfire

50. Diablo II {a gdzie w takim razie dodatek Lord of Destruction, a?}

51. Dominus {hmm… jedyny Dominus, jakiego znalazłem to Dominus Online – gra, która nigdy nie powstała :)Mordoku wskazał, że gra istniała i pochodzi z 1994}

52. Doom I {1993}

53. Doom II {czyli “trójka” nie była satanistyczna? Hurra! :D}

54. Dracula

55. Dragonstone {1995}

56. Druid {1986! Nawet nie wiem, jak to skomentować…}

57. Duke Nukem 3D

58. Dungeon Keeper

59. Dungeon Keeper 2

60. Dungeon Master

61. Dungeon Master II

62. Dugeons & Dragons {kolejna literówka… o dacie nawet nie wspomnę}

63. Epic {nie mam pojęcia co to…Mordoku wskazał, że gra istniała i pochodzi z 1992}

64. Eradicator {1996}

65. Fantasy General {jw}

66. Faust {1999, a książka Goethego też była satanistyczna i trzeba jej zakazać? :D}

67. Franko

68. Franko {kolejny podwójne miejsce ma. No, no, no :); 1994}

69. FX Fighter {1995}

70. Gabriel Knight {1993}

71. Gender Wars {1996}

72. Get Medieval {pamiętam tę grę :D Z tego, co sobie przypominam walczyło się tam z diablikami i czym tam jeszcze}

73. Gift {czy to nie było o takim małym diabliku? No tak – wszystko jasne…}

74. GTA {to chyba oczywiste, nie?}

75. GTA 2 {Ni grzyba nie mogę sobie przypomnieć satanizmu w GTA 2 – były odjechane misje, ale zaraz okultyzm? I gdzie są pozostałe części?}

76. Half-life {???}

77. Hammer of the gods {1994}

78. Hell {nie wiem co to – bo to chyba nie to z 2014 ;)Mordoku wskazał, że gra istniała, nazywa się Hell: A Cyberpunk Thriller i pochodzi z 1994}

79. Heretic

80. Heretic II

81. Heroes of Might & Magic Dodatki {a to co za twór? Dodatki do którego HoMM?}

82. Heroes of Might & Magic I {1995}

83. Heroes of Might & Magic II

84. Heroes of Might & Magic III {o, to moja ulubiona czwórka jest dobra? I piątka też? Hurra :D!}

85. Heroe’s Quest {nie wiem co to…}

86. Hexen {1995}

87. Hexen II

88. Heewind dale {Hę? Co to za gra? Słyszałem o Icewind Dale, ale ten tytuł tego nie przypomina}

89. Inferno {1994}

90. Inferno – Special Edition {a czymś konkretnym się to różni od tej wcześniej?}

91. Infinite Worlds {nie mam pojęcia co to…}

92. Invictus {Google podało mi, że to nazwa… węgierskiego producenta gier O.o}

93. Iron blood {1996 – na DOS-a!}

94. King’s Quest {1984! Te gry robią się coraz starsze!}

95. Kingdom {ok, albo Autorka miała kryształową kulę albo ta gra ma jakiś dalszy tytuł – jedyne Kingdom, jakie znalazłem, to gra na Androida z 2015}

96. Kingdom of Magic {Kingdom O' Magic, 1996}

97. Kingdom under fire {2001, niech będzie :)}

98. Lands of Lore {1993}

99. Lands of Lore II {1997, i wcale się tak nie nazywała J}

100.Lands of Lore III {1999}

101.Legacy of Kain

102.Litil Devil {Litil Divil, 1993}

103.Lords of Magic {1997}

104.Lords of Midnight {1995 – najpóźniejsza, na MS-DOS}

105.Magic & Mayhem {wreszcie coś nowszego – 2001}

106.Magic Carpel {co?}

107.Magic Carpel II {co??}

108.Magic Carpel: Hidden Worlds {co??? chyba Magic Carpet ;)}

109.MDK

110.MDK II {???}

111.Metal Mutant {1991} 

112.Might Magic {chyba Might & Magic; 1986}

113.Might Magic I {to coś innego niż to wyżej?}

114.Might Magic II {tak się wydłuża listę :D}

115.Might Magic III

116.Might Magic IV

117.Might Magic V

118.Might Magic VI

119.Might Magic VII

120.Might Magic VIII {„dziewiątka” nie była satanistyczna, pamiętajcie ;)}

121.Mortal Kombat

122.Mortal Kombat II

123.Mortal Kombat III

124.Mortal Kombat IV

125.Mortal Kombat Ultimate {ermm... chyba chodzi o ulepszoną wersję „trójki”}

126.Nox

127.Nude Raider {chyba Autorka nie wie czym różnią się mody od gier – przydałoby się douczyć}

128.Panic in the Park {1995}

129.Phantasmagoria {jw.}

130.Poltergeist {nie mam pojęcia co to…Mordoku wskazał, że gra istniała i pochodzi z 1995}

131.Prawo Krwi {1995}

132.Prey

133.Primal Range {padłem przy tym tytule :) Pierwotny Zasięg :D; Primal Rage; 1994}

134.Quake

135.Quake {kolejny podwójny na liście :)}

136.Quake II

137.Quake III

138.Quake III {o, ten też podwójny :)}

139.Quarantine {1994}

140.Rage {1996}

141.Rage of Mages {1998; I gdzie jest w takim razie “dwójka” z 1999?}

142.Realms of the haunting {1997}

143.Readline {Redline – różnica niewielka :P}

144.Ring Cycle {1996}

145.Riuns {??? Ruins?}

146.Road Rash {1991… gdzie tu okultyzm?}

147.Road Warrior {chodzi o dwójkę Mad Maxa?}

148.Roadkill

149.Rune

150.Seventh Sword of Mendor {?????? Mordoku wskazał, że gra istniała i pochodzi z 1995}

shadow Warrior {o, a ta gra nie dostała numerka – jest aż tak satanistyczna?}

151.Simon the Sorcerer

152.Simon the Sorcerer 2 {ej, rozumiem magia, ale Simona bardzo kiedyś lubiłem :)}

153.Skeleton Crew

154.Storm Master

155.Street fighter

156.Street fighter 2

157.Super street fighter 2

158.Super street fighter 2 turbo

159.Tackwondo Master {????? Może chodziło o Taekwondo? Nie mam pojęcia…}

160.Tibia {a jakże :D}

161.The Sims: światowe życie {pozostałe części nie były satanistyczne? Dlaczego akurat ta? Ktoś zna i mi powie? :)}

162.Thunderscape {1995}

163.Torment {nie mam pojęcia co to za gra… Planescape: Torment?}

164.Total Distortion {1995}

165.Ultima

166.Ultra Vortex {pozostałe części Ultimy, jak rozumiem, są ok?}

167.Unreal {tylko „jedynka”? Kurde, jestem satanistą :(}

168.Vampire The masqerade – Redemption {pozostałe części są dobre, warto wiedzieć)

169.Virtua fighter {a to co tu robi?}

170.Virtuoso {1994}

171.Voyeur {1993 – na angielskiej Wikipedii przeczytałem, że gra była przygodówką z „prawdziwymi” aktorami, a jedyna kontrowersja była związana ze scenami seksu i nagością. Satanizmu nie stwierdzono (przynajmniej nie ma takiej informacji}

172.Voyeur II {1996}

173.Warcraft

174.Warcraft II

175.Warcraft III {Super! World of Warcraft jest więc bezpieczną grą J}

176.Warlords

177.Warlords Battleery {Battlecry?; 1999}

178.Warlords II

179.Warlords III {to ta sama seria? Powinno być więc Warlords Battlecry III}

180.Witchaven {1995}

181.Witchaven II

182.Wizardry I {1981!}

183.Wizardry II

184.Wizardry III

185.Wizardry IV

186.Wizardry Nemezis {Autorka dobrze kombinowała, że to ta sama seria, ale tytuł brzmi Nemesis: The Wizardry Adventure i powinna znaleźć się po „siódemce”}

187.Wizardry V

188.Wizardry VI

189.Wizardry VII

190.Wizardry VIII

191.Wizard’s Crown {1985}

192.Worms I {ostrzeliwujące się dżdżownice to też satanizm i okultyzm??? 1995}

193.Worms II {chodzi o Armageddon?} {thx Djudek :); 1997}

194.Worms III {czy to mój ulubiony World Party? a może Armageddon?}

195.Zephyr {chodzi o Zephyr: Rise of the Elementals? Przynajmniej 2009…}

 

Uff… to była długa lista, nie sądzicie? Ale i tak ni jest pełna. Jak Autorka wytłumaczy brak Harry’ego Pottera? Jak mogła zapomnieć o tak ważnym źródle zła wszelakiego? Tak samo zdziwił mnie brak Pokemonów. Cóż za niedbalstwo!

 

Zastanawia mnie też brak Wiedźmina – a może to przejaw patriotyzmu? :D Gothic też, jak widać jest bezpieczny, tak samo jak seria The Elder Scrolls.

 

Więc jest w co grać bezpiecznie J.

 

Obiecany link http://www.nowa.edukacjamedialna.pl/download.php?view.28

MajinYoda

Miejsce 5

Miecz świetlny

 

Super sprawa – poręczna rękojeść, wysuwane ostrze i nowoczesny design. Każdy chciałby coś takiego mieć. Fakt, trzeba mieć wyszkolenie, ale jak już się będzie miało to… można sobie pokroić chleb i zrobić od razu tosty!

 

Wadą niewątpliwie jest możliwość przypadkowego odwrócenia miecza nie tą stroną, co obrazuje poniża ilustracja:

 

gsfJYr0.jpg

 

Miejsce 4

Frostmourn

 

Potężna broń dzierżona przez Króla Lisza jest bez wątpienia najciekawszym artefaktem w całym uniwersum Warcrafta. Zimna stal z wyrytymi runami zawsze bardzo mi się podobała – nawet szkoda mi było, że broń zostaje zniszczona.

 

Jedyną wadą jest konieczność zabijania i wysysania dusz innych istot. No, do tego może dojśc też ojcobójstwo (vide Arthas).

 

Miejsce 3

Ukryte ostrze

 

Kolejna poręczna – a nawet podręczna – broń, z której chciałbym móc korzystać. Fakt, nie przydaje się zbyt często, ale mimo wszystko dobrze mieć jakiegoś asa w rękawie.

 

Wady? Trzeba uważać na palce…

 

Miejsce 2

Ognisty miecz

 

Broń równie poręczna co miecz świetlny, ale ma dodatkowe zastosowanie – można sobie na nim przypiec kiełbaskę. Czyli nie trzeba będzie rozpalać ogniska itd. – wystarczy położyć miecz w bezpiecznym miejscu i można się ogrzewać do woli.

 

Wada – lepiej nie trzymać tego w domu… Grozi pożarem, a żadna firma ubezpieczeniowa nie zapłaci za pożar wywołany mieczem…

 

Miejsce 1

Piecemaker

 

Chyba najpotężniejsza broń w tym zestawieniu. W końcu to broń oblężnicza. Niemniej, jej siła jest wystarczająco duża, by nie trzeba się już było niczym innym martwić.

 

Oczywistą wadą jest konieczność posiadania trolla na podorędziu. Ale to chyba niska cena, nie?

 

A Wy – jaką broń chcielibyście mieć w rzeczywistości?

 

PS. Ten wpis jest 149. na moim blogu J. Za tydzień spodziewajcie się czegoś specjalnego :).

MajinYoda

Pisałem już o złych NPC-ach. Był też wpis o neutralnych. Czas więc na najbardziej lubianych przez graczy – czyli tzw. questgiverów.

 

Jako bohater musimy zarabiać, rozwijać się i zbroić, by pokonać Zło. A co taki NPC ma co do roboty? Ot, łazi sobie bez celu po świecie lub siedzi na tyłku w jakimś miejscu i czeka.

 

I czeka.

 

I wciąż czeka.

 

Aż wreszcie, pewnego dnia, podejdzie do niego zupełnie obcy mu człowiek, któremu będzie można zlecić zadanie. O ile zrozumiała jest prośba o pomoc w zebraniu plonów (choć nie do końca, bo questgiver zwykle ma sporo pomocników do tego) czy znalezieniu jakiegoś arcyrzadkiego minerału, tak bez sensu jest prośba o obicie komuś twarzy, morderstwa albo znalezieniu Bezcennego Pierścienia, który ma wartość sentymentalną dla NPC, ale jego koszt w złocie jest bardzo wysoki. Albo broni o takich statsach, że bohater nie prędko się z nią rozstanie. Pomijam tu oczywiście sytuację, gdy NPC dał wcześniej ogłoszenie.

 

Ta ufność to w sumie jeszcze nic. Bohater skinie głową, obieca znaleźć/zdobyć/pobić/zabić kogoś… I tyle. Questgiver łazi i czeka na powrót Bohatera. A ten zapomina o zadaniu, bo akurat polazł farmić zupełnie zbędne mu kwiatki albo robi inne rzeczy. A cierpliwy questgiver nawet słowem nie powie, gdy mija Bohatera. Nie, bo przecież ten chłystek, który jeszcze niedawno biegał w jakiś szmatach a teraz jest Zbawcą Ludzkości, na pewno pamięta, by przynieść dwa żółte kwiatki rosnące po drugiej stronie świata. Albo zabije tego potwora co terroryzuje całą okolicę.

 

Dziwna jest także sytuacja, gdy questgiver nie reaguje, gdy mija go Bohater mający przy pasie Miecz Rodowy, należący do zleceniodawcy. To trochę głupie, że cierpliwie sobie czeka aż Bohater znajdzie sobie coś lepszego i odda przedmiot prawowitemu właścicielowi.

 

Równie dziwni są NPC dający zadania dotyczące głównego wątku. Bohater musi zabić Arcyzłego Demona z Piekieł, Który Chce Zniszczyć Świat, questgiver nie dość, że nie ruszy swojego tyłka z miejsca to jeszcze czeka sobie aż Bohater wróci.

 

I choć wokół szaleje Zło to przecież nie ma pośpiechu. Minie rok-dwa? Questgiver nigdy nie będzie poganiał Bohatera. „Trudno, poczekamy aż Bohater skończy zabijać szczury dla przyjemności” – pewnie tak sobie myślą.

 

Szczególnie durne jest zachowanie wszelkiej maści władców w tej kwestii. Ofiarują Bohaterowi hojną nagrodę i wieczna chwałę za wykonanie ich zlecenia a potem cierpliwie czekają aż PC je wykona. No serio – nie mają szpiegów, którzy donieśliby im, że zamiast szukać zaginionej następczyni tronu Bohater łazi od wiochy do wiochy wykonując zadania dla okolicznych chłopów? Czy są tak głupi, że nie ufają swoim agentom. Albo, co równie prawdopodobne, ci agenci też są do d….

 

Inna sprawa, że questgiver też bywa irytujący dla Bohatera. Zziajany, ranny, ledwie żywy (czasem nawet po kilku loadach) PC przybywa do zleceniodawcy i z bólem serca oddaje mu Miecz +200. Albo wraca z informacją o zniszczeniu frakcji zagrażającej całej krainie (vide Mroczne Bractwo w Skyrim). I co dostaje w zamian? Trochę doświadczenia, garść miedziaków i jakiś bezsensowny bonus. I tyle. Bohater zrobił swoje, Bohater może odejść.

 

Co ciekawe, jeśli w przypływie wściekłości Bohater zaatakuje questgivera może się okazać, że wypasiona broń tajemniczo zniknęła. Taki żarcik zleceniodawcy, by nie było zbyt dobrze Bohaterowi. Nie wspominając już, że straży się to nie spodoba.

 

 

A Wy co sądzicie o inteligencji questgiverów? I którego najbardziej nienawidzicie? J

 

PS. To mój 148 wpis :). Za dwa tygodnie będzie coś specjalnego :).

MajinYoda

przemyślenia PeCe mastah rejs!

Yyy przez gópie plejstejszyny i x-klocki yyy gry majom gorszom grafikem i wymagania s kosmosu! Ale twurcy wolom konsole bo gry som drogie i hajs się zgadza. Ale ja se moge ściągnonć emulator i grać w co kce!

Kto nie skacze ten za konsolami. Hop hop hop!

PC mastah rejs!

 

maxresdefault.jpg

 

Dobra, gimbaza na bok (uwaga! Produkt będzie zawierał memy, ale nigdy ich dużo nie było na blogu, więc je tu powrzucam, żeby było bardziej kolorowo, na chama, bez ładu i składu, bo jestem leniwy :P). Temat wojny platformowej (czyli w zasadzie konsole vs PC) powrócił przy okazji zapowiedzi gry Red Dead Redemption 2 i faktu, że nie pojawi się ona na blaszakach.

 

7272f5b72e5916f6fbe188789960ac5c.png

 

I choć jestem graczem posiadającym tylko PC (choć od jakiegoś roku mam też telefon z Androidem) nie czuję się jakoś strasznie źle z tego powodu. Zanim jednak niektórzy z Was przypomną mi, że jakieś trzy lata temu „płakałem” z powodu braku premiery GTA V powiem tak: uważam, że o ile brak serii GTA na „kompach” to grzech, tak o konsolowy exclusive (jakim jest RDR) nie ma co się kłócić. W God of War też nigdy nie zagram i co z tego? Byle R* kontynuował tworzenie GTA na PC i będzie gitara J.

 

36d2dae64c2f03e793b365414d2c58c6.jpg

 

Rozśmiesza mnie jednak ta „wojenka” toczona na fanpejdżach, forach, stronach internetowych i czym tam jeszcze poświęconym grom. Bo serio – czy to wina konsolowców i konsol, że gra wychodzi tylko na ich platformy.

 

Więc wstydźcie się „pececiarze” i nie obrażajcie innych graczy tylko za to, że grają na czymś innym.

 

(nie) Obrażajcie twórców, że nie chcą tworzyć gier na naszą platformę!

 

66c9128294968d930d23bf4500b9869ecd92872b

 

Za to wszyscy tacy jak ja – czyli grający tylko na PC – powinni pamiętać, że my możemy grać w WoWa, strategie, modyfikacje, Skyrim Full HD od jakiegoś roku i nieco tańsze gry (w tym tanie serie).

 

Nie to, co ten konsolowy plebs.

kiedy-po-raz-kolejny-udalo-ci-sie-zaorac

 

Spoiler

latest?cb=20110718113336

 

A Wy co sądzicie o tej całej "wojence"? I po której jesteście stronie? :P

MajinYoda

przemyślenia Kącik muzyczny

Kilka lat temu niejaki Smuggler napisał, że ma „pierwszy stopień muzykalności”, czyli „odróżnia kiedy nie grają, a kiedy nie grają”. Nieco rozwinąłem tę myśl i uważam, że mam drugi stopień – odróżniam czy mi się utwór podoba czy nie :).

 

Wiadomo – de gustibus nihil nisi bene de gustibus non est disputandum, lecz w niniejszym wpisie chciałbym napisać o muzyce, której ostatnio słucham najczęściej, niezależnie od tego, co robię. Rzuciłem więc okiem na swoją playlistę na telefonie i co widzę?

 

99% to utwory z gier!

 

Nawet teraz, pisząc ten wpis, z głośników płynie muzyka z Dragon Age: Inkwizycja. I to w dodatku nie w wersji oryginalnej – angielskiej – a w wersji francuskiej.

 

Dlaczego akurat w tym języku? Powody są dwa: uczę się aktualnie francuskiego oraz fakt, że w tym języku brzmi to dużo lepiej.

 

Dla porównania:

 

 

I co sądzicie? Francuski > angielski, nie? :P

 

Astra*ując jednak od mojej listy odtwarzania - sięgnąłem pamięcią do pierwszej muzyki, która mi się w grach podobała i przypomniałem sobie najlepsze, moim zdaniem, radio w historii serii GTA – pochodzące z „trójki” Game FM. Pamiętam, ze zawsze, ale to zawsze je włączałem.

 

Fakt, w nowszych częściach radio stało się bardziej rozbudowane (ach ta reklama wyborcza z GTA V :D) i pełne znanych utworów, ale w tamtych czasach było to, dla mnie, coś genialnego.

 

Dodatkowo:

 

 gta-radio_o_1401417.jpg

 

Podobnie, jest w przypadku pierwszej Mafii. Wiem, że niedawno wyszła „trójka” (jeszcze nie grałem – chyba poczekam aż stanieje), a ja wciąż lubię wracać do pierwszej części (mam save ze zrobionym wątkiem głównym) i jeździć bez celu po całym mieście słuchając muzyki każdej z dzielnic.

 

Wracając jednak do playlisty, wymienić mogę jeszcze sporo utworów z gier: choćby genialne „Ave Maria” z Hitman: Blood Money (wciąż jedyny utwór po niemiecku, którego słucham :D). Do tego utwór z Przystani z piątego Heroesa, "Dragonborn" i "Sovngard" z soundtracku Skyrima. Oraz "Lament of the Higborne" z World of Warcraft. Oczywiście, nie zapomniałem o polskim akcencie, czyli „Wilczej zamieci” (a raczej jej francuskiej  angielskiej wersji :))  z Wiedźmina 3.

 

Swoją drogą, niebawem w supermarketach będą grać utwory bożonarodzeniowe, więc i dla „Bóg się rodzi” znajdzie się miejsce… zupełnie jak w Civilization V podczas gry Polską :). (wprawdzie nie ma go na mojej „codziennej” liście, ale jest przy Świątecznych).

 

Do czego zmierzam – wynajdując w swojej playliście i głowie utwory z gier uświadomiłem sobie jak mało zwraca się uwagę na ten „szczegół”. Bo jak wygląda udźwiękowienie „gier” w niektórych filmach i serialach? Bziiiuuuu!-pcium!-piuuuu! I taki obraz gier powstaje w świadomości nie-graczy i „naukowców”.

 

A szkoda, bo akurat pod tym względem gry już dawno dorównały filmom.

 

Jeszcze pytanie do Was – jakie macie ulubione utwory z gier?

MajinYoda

Dzień 1

 

Wreszcie wyprowadziłem się ze swojej wioski. Duże miasto to duże możliwości. Fakt, mieszkam w jakiejś klitce, ale jutro mam rozmowę o pracę. Będę operatorem śmieciarki. Zawsze coś, na początek. A tymczasem obejrzę TV.

 

Dzień 2

 

Zniszczenie, pościgi, wybuchy, krew, akcja! I to wszystko widziałem zanim w ogóle wyszedłem z mojej dzielnicy! Jaki tu jest poziom przestępczości? Może niezbyt wysoki, bo w życiu nie widziałem tylu policjantów. Na szczęście widziałem jak gliny zatrzymały tego szaleńca – w końcu kto normalny biega z bazooką?

 

Dzień 4

 

Mój pierwszy dzień pracy minął nadzwyczaj spokojnie. Jeżdżę z dwoma kolesiami po mieście. I tyle. Nic więcej – to miasto nie generuje żadnych śmieci. To w sumie dobrze – płacą mi praktycznie za nic.

 

Dzień 5

 

Co tu się ku*** dzieje??? Dzisiaj go widziałem – tego świra! Najpierw myślałem, że to ten towar, który wczoraj… nie ważne. Ale nie! Ten facet normalnie jeździł po mieście – a jaka ma wypasioną furę! Potem wszędzie widziałem ten sam model, więc chyba pół miasta sobie kupiło.

 

Dziwne, że tylko jego egzemplarz miał wybitą lewą szybę.

 

Dzień 8

 

Ale rzeźnia! Znowu była strzelanina i znowu to ten sam gość! Ale co tu się działo… czołgi, śmigłowce, wszędzie trupy. Widziałem jakiegoś potrąconego faceta, więc wezwałem karetkę. Przyjechali, rozjechali go i zajęli się policjantem z przestrzeloną czachą. Widać, jak traktują zwykłych obywateli, konowały. Przynajmniej go uratowali – wpakowali go do karetki i pojechali potrącając jeszcze trzy osoby.

 

Dzień 9

 

 

 

Świr nadal ucieka. Co za beznadzieje władze są w tym mieście! Czołgi jeżdżą po ulicach niszcząc asfalt!

 

Dzień 10

 

Skąd miasto stać na tylu policjantów? I czemu aż dwa dni zajęło im dorwanie tego świra? Przynajmniej to już koniec jego przygody, ha! Sam widziałem jak go podziurawili. Durszlak normalnie.

 

Dzień 12

 

Trochę wczoraj popiłem z kumplami. Przy budce z hot-dogami spotkałem tego świra – całego i zdrowego! Ci lekarze to jednak są nieźli. Ciekawe jak oni to zrobili?

 

Dzień 14

 

Eeechhh… kolejny pościg, ale nuda…

 

Dzień 15

 

Ci policjanci to jacyś jeb******* są. Wczorajszy pościg zakończył się na moich oczach. I nie, nie złapali go – wjechał do jakiegoś warsztatu, przemalował wóz i policja pojechała gdzie indziej. No nie wierzę! Zawołałem jednego z gliniarzy, ale mnie olał tłumacząc, że „to przecież nie jest poszukiwany”. Przecież przez przednią szybę widziałem jego mordę!

 

Dzień 18

 

Mam dość – jutro wyjeżdżam z tego durnego miasta. Przez trzy godziny policja goniła Świra, by olać go, gdy wszedł do swojego domu. Bardziej beznadziejnej policji nigdy nie widziałem. Dobrze, że jutro już mnie tu nie będzie.

 

 

MajinYoda

Numer I

Bycie Tym Jedynym

 

Wyobraźmy sobie taka sytuację – do naszego kraju przybywa osoba z bardzo daleka i nagle okazuje się, że jest ona Wybrańcem, wszechpotężnym pogromcą czegokolwiek.

 

Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest, że to Zło pojawia się dziwnym trafem właśnie wtedy, gdy do krainy przybywa Bohater. I jak go tu lubić? Przez niego to wszystko!

 

Numer II

Molestowanie sprzedawców

 

„Mam tu sześć milionów sztyletów. Dawaj hajs!” – to musi irytować. Szczególnie sprzedawców  i innych klientów. Przyjdzie taki i zabierze złoto wszystkim handlarzom w całym mieście i jeszcze szuka komu by tu opchnąć te zbędne mu już strzały +1. A ty czekaj na wypłatę, bo akurat żaden kupiec nie ma już kasy a ty nie potrzebujesz Smoczej Zbroi +80. Zresztą – i tak Cię na nią nie stać.

 

Numer III

Bezkarność

 

W każdym świecie są równi i równiejsi. Jeśli uczciwie pracujesz, płacisz podatki i raz powinie ci się noga – wsadzą Cię za kraty, gdzie dokonasz żywota.

 

A Bohater? Skądże – on(a) ma chody u władzy. Zabije 5 osób? Spoko, 5000 złota załatwi sprawę. No, ewentualnie posiedzi ten miesiąc czy dwa za kratami. Na koszt podatników, oczywiście.

 

Normalnie jak w realnym świecie :D.

 

Numer IV

„Pracowitość”

 

Kiedy już jakoś przetrawimy, że Bohater przybył na ten świat w jednym celu - zabicia Wszelkiej Maści Zła – to się na to godzimy. Jeden rodzi się, by być szewcem, inny – by zabijać potwory. Życie.

 

Ale co robi Bohater? Zabija bandytów (co jeszcze jest ok), zbiera kwiatki, kamyki, wykonuje jakieś zadania typu zabij szczury albo przynieś książkę. No serio – Wielkie Zło panoszy się po świecie (jakby nie było – to jego zadanie!) a ten ćwok łazi po całej krainie i robi bzdety, które (prawie) każdy wioskowy głupek potrafi zrobić.

 

Co gorsza, ten cały Bohater kradnie pracę uczciwym i ciężko pracującym NPC-om! Przychodzi, zbiera plony i sprzedaje właścicielowi ziemskiemu. A NPC? Do roboty, żeby Bohater znów mógł zebrać, zanieść i otrzymać zapłatę!

 

Tak samo jest w kopalniach – dziwnym trafem jak Bohater przyjdzie i chwile pokopie to nie da się przez długi czas nic stamtąd wydobyć. To nie może być przypadek!

 

Numer V

Brak aspiracji

 

To już jest szczyt wszystkiego – wszechmocny Bohater, najczęściej bogaty, posiadający od groma ziem i innych tego typu rzecz i znany w całej krainie… praktycznie nigdy nie obala panującego władcy! Nawet jeśli ten ostatni jest najgorszym możliwym ciemiężycielem!

 

I to ma być Bohater? To jakaś popierdółka, a nie Bohater!

MajinYoda

opowiadanie Czas MSM-ów cz.3

Jestem już prawie u celu. Jeszcze tylko parę dni. Tylko JA mogę to zrobić. Jestem ostatnią nadzieją ludzkości…

 

I zakończę to szaleństwo, choćbym miał zginąć.

 

Widzę ich, obserwuje. Lata grania w gry komputerowe wynaturzyły tych… zwyrodnialców. I pomyśleć, że i JA mogłem być taki, jak oni.

 

Byłem młodszy. I głupi. A ten piekielny pomiot prawie mnie opętał. Kolorowa grafika, wspaniała muzyka i ta krew. Wszędzie krew. I pornografia… A jęki mordowanych śnią mi się do dzisiaj.


Tak mało brakowało… tak bardzo mało… Ale nie dałem się. Tetris nie dał rady Mnie złamać. Ale zyskałem dzięki niemu przewagę – ta gra RPG pozwoliła mi na częściowe wejście w umysły tych, których dzisiaj nazywamy MSM-ami.

 

Diagnozowałem kiedyś taki przypadek na polecenie sądu (byłem biegłym spychologiem). Młody chłopak, szesnastoletni, pod wpływem gry Pokemon zabił swojego ojca nożem. Ten zwyrodnialec pewnie jest teraz wśród tych wszystkich morderców. Ale zabił swego ojca, osobę, która nigdy nic mu nie zrobiła. W końcu każdy ojciec ma prawo się napić i uderzyć żonę lub dziecko. Ale syn podnoszący rękę na ojca? Hańba!

 

Ale jedno musze przyznać – MSM-owie doskonale wyczuwają czy ktoś jest jednym z nich.  Na Moje szczęście myślą, choć jest to określenie mocno na wyrost, że jestem jednym z nich. Widzą we mnie jednego z bohaterów tych ich plugawych gier. Mam nadzieję, że gdy poznają prawdę będzie już dla nich za późno.

 

Nie mogę patrzeć na te chore istoty z tą ich destrukcyjno-narcystycznym podejściem. Widziałem zagładę cywilizacji. I teraz widzę, jak na jej gruzach budują własną. Pełno tu mrocznych grobowców, nowoczesnych baz, robotów i budynków ze szkła. Co za nekrofile!

 

Ale już niedługo te brudne, zawszone istoty przestaną dręczyć ten świat. Odnajdę legendarnego Prof. S. Jonalistę. A ON ich zniszczy.

 

Myśleli, że Prof. S. Jonalista to obelga. HA! Nie znają prawdy. Ale JA znam. To właśnie ON jako pierwszy walczył z tworem piekielnym, jakim była kultura oralna. Mowił o tym bardzo głośno. Ale został wyśmiany. Wkrótce pojawił się nowy wróg – pismo. Prof. S. Jonalista uważał te bazgroły za kult Szatana - napisał o tym mnóstwo ścian, ale nadal był wyśmiewany. Poza pewną grupą. Ci ludzie, prawdziwi mędrcy i jedyne osoby, które znają Prawdę, stworzyli podwaliny pod współczesną spychologię. Byli Mistrzami moich mistrzów.

 

Szkoda, że ludzkość dała się tak łatwo omamić. I nadal daje się omamić. Ale to już będzie koniec.

 

I JA tego dopilnuję, z całą skromnością Ostatniego Normalnego Człowieka na Ziemi. Zburzymy te ich piekielne miasta i na ich gruzach zbudujemy nową, lepszą cywilizację, w której SPYCHOLOGIA będzie religią.

 

Tylko w ten sposób niszczycielski postęp zostanie zatrzymany.

 

Czas ruszać. Życzcie Mi powodzenia.

MajinYoda

Numer I

Khorinis (Gothic 2 Noc Kruka)

 

Morza szum, ptaków śpiew… Khorinis brzmi jak idealne miasto…

 

…by z niego uciec jak najdalej na pierwszej napotkanej łajbie! Serio – mieszkańcy mają do wyboru albo wyjść jedną bramą – gdzie już czekają na nich bandyci i orkowie, albo drugą, gdzie rządzą szczury oraz (ponownie) bandyci i orkowie. W dodatku, o ile nie jest się bogaczem, trzeba mieszkać w jakiś rozpadających się chatach obok kolesia, którego owce robią się coraz grubsze… zupełnie jak jego żona!

 

Jedyną atrakcją są portowe dziewczyny kanały, w których zabije nas Gildia Złodziei. Edit - jest jeszcze darmowe piwo. Ciekawe tylko ile trzeba będzie za nie zapłacić w przyszłości?

 

Do tego jeden z mieszkańców miasta wystąpił w Trudnych Sprawach:

 

141106_trudne-sprawy-gothic.jpg

 

Jest to też jakaś rozrywka. No, chyba, że ktoś woli słuchać Herolda po drugiej stronie miasta.

 

Zdecydowanie odradzam!

 

Numer II

Los Santos (Grand Theft Auto V)

 

Szybkie samochody, piękne (choć trochę plastikowe) kobiety, gorąco jak w piekle i bezkarna policja – oto obraz Los Santos. Do tego poziom przestępczości wynosi jakiś milion procent (zupełnie jak w Sosnowcu, Radomiu, New Jersey, Detroit) i to generowany jest przez maksymalnie jeden procent mieszkańców.

 

Jedynym plusem jest służba zdrowia… Tak naprawdę to nie – jeśli przyjadą to istnieje zbyt wysokie prawdopodobieństwo, że i tak nas rozjadą. Albo akurat jeden z przestępców zabierze karetkę.

 

Numer III

Cytadela (Heroes of Might and Magic III)

 

 

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć jednego z najbrzydszych I najbardziej cuchnących miast Erathii. Nie wiem jak ktokolwiek mógłby tam mieszkać – o ile nie jest gnollem, oczywiście.

 

Pełno tu ważek i hydr, w dodatku nie ma dróg, tylko cuchnące bajoro. Równie dobrze można mieszkać w szambie.

 

Rozrywki? Mieszkańcy tego miasta nigdy nie słyszeli o czymś takim. Chyba, że urządzają corridę z udziałem Gorgon.

 

Numer IV

Exodar (World of Warcraft)

 

 

 

Miasto parzystokopytnych „ludzi” z ośmiornicami na twarzach (zwanych Draenei – cóż za beznadziejna nazwa) to kolorowe i pełne fioletowych kryształów miejsce, który frustruje, gdy się do niego wejdzie. Nigdy nie da się niczego tam znaleźć – Portal do Darnassus? Wal się - znajdź sobie! Innkeeper? Wal się - znajdź sobie! Flight master? Wal się - znajdź sobie!!

 

Dodatkowo nie da się tam latać. A jedyna rozrywką jest wspomniany Portal do Darnassus.

 

Numer V

New York (The Godfather: The Game)

 

 

Nowy Jork na przełomie lat 40 i 50 XX wieku był brudnym miastem pełnym mafiosów. Ciągłe strzelaniny, wybuchy i beznadziejna policja (zupełnie jak polska – ukryj się w domu a przestaną Cię ścigać!) to chleb powszechny mieszkańców NY. Do tego trzeba doliczyć zaledwie kilka modeli samochodów – różnią się od siebie tylko wyglądem i tylko jeden model jest szybszy od innych.

 

A jak nam już ukradną samochód to możemy sobie odpuścić wzywanie policji – i tak nie przyjedzie.

 

Dodatkowo lepiej najpierw sprawdzić czy przed naszą ulubiona knajpą/fryzjerem/czymkolwiek stoją ludzie w czarnych garniturach – tylko wówczas istnieje cień szansy, że wyjdziemy z tego żywi.

 

Zresztą – kto normalny chciałby się stołować u ludzi w zielonych garniturach??

 

Numer VI

Dawnstar (Skyrim)

 

Ostatnim miastem jest Dawnstar – miasto znane z posiadania portu (wow!) i dwóch kopalń (wow!x2) oraz braku murów. Do tego nie ma tam cmentarza – ciała mieszkańców są chyba wrzucane do wody. Jest też bonus bycia mieszkańcem miasta – koszmary nocne! Choć jest to przynajmniej jakaś rozrywka.

 

Trzeba tez wspomnieć, że zimno jest nieznośne w tym mieście. Na szczęście istnieje możliwość rozgrzania się - gdy zaatakuje smok (chyba, że ma się pecha i zieje zimnem zamiast ogniem)! A robi to ilekroć Dragonborn szybko podróżuje do miasta.

 

16851487.jpg 

 

Najgorsze, że nie da rady uciec na południe – droga jest marna i pełna rożnego tałatajstwa, więc nawet nie można spokojnie udać się do ciekawszego miasta Skyrim – na przykład do… hmm… eee?

 

A co tam – uciekać od razu do Cyrodiil!

 

A w którym mieście z gier Wy nie chcielibyście mieszkać?

 

PS. Blog obchodzi swoje trzecie urodziny :D

MajinYoda

Ostatnio było nieco przemyśleń, więc dla równowagi czas na odrobinę MSM-ów (kto się cieszy? :D).

 

Dzisiaj zajmę się analizą artykułu autorstwa Mariusza Gajewskiego „Niebezpieczne gry komputerowe”, który został zamieszczony na łamach czasopisma „Wychowawca” w styczniu 2002 roku.

 

Gotowi? :)

 

Cytat

Świat gier komputerowych to anonimowa rozrywka pełna barw, dźwięków i emocji. Różnią się one stopniem skomplikowania akcji, atrakcyjnością treści czy bogactwem grafiki. Wysoki stopień komplikacji określa wielopoziomowość gry, liczne przeszkody i możliwości ich ominięcia {chyba tylko w platformówkach…}, konieczność układania planów taktycznych. Gry mają bardzo interesującą grafikę {?}, tworzącą plastyczny trójwymiarowy obraz, nie odróżniający się jakością od filmów wideo.

 

Zaczyna spokojnie Autor i nie bardzo jest się czego czepić. Chwilowo. No, może poza tą „anonimowością” – nie do końca rozumiem o co Autorowi chodziło… I ta wielopoziomowość – chodzi o ilość poziomów (leveli)?

 

Cytat

(…) Gry (…) dają duże możliwości zwiększania sprawności psychomotorycznych, być może także rozwoju myślenia strategicznego, istnieją jednak również dowody na wzrost przemocy wśród dzieci korzystających z gier o charakterze agresywnym.

 

Już się powoli Autor rozkręca, ale zobaczycie co będzie dalej :). Bo przecież fakt, że nie ma jednoznacznych dowodów (co Autor zauważa zdanie wcześniej), nie oznacza, że nie można gry pognębić, nie?

 

Cytat

Większość gier {to znaczy ile?} jest konstruowana w oparciu o scenariusze pełne przemocy, obecne w świecie {??}.

 

Uwielbiam uogólnienia, nie ma nic lepszego w artykułach naukowych – „większość psychologów i pedagogów nie nadaje się do wykonywania swojego zawodu” – czyż to nie to samo?

 

Nie wiem też o co chodzi z tą „obecnością w świecie”. Ktoś ma jakiś pomysł?

 

Cytat

Do Polski pierwsze gry komputerowe dotarły pod koniec lat osiemdziesiątych (…).

 

Od razu widać jaki Autor ma poziom wiedzy o opisywanym przez siebie temacie. Dla informacji – pierwsza polska gra komputerowa – „Marienbad” – powstała w 1962 roku. Więc jednak wcześniej dotarły. Tylko Autor o tym nie wie, albo zapomniał, bo to by nie pasowało do tezy.

 

Cytat

(…) Co jakiś czas media informują opinię publiczną o tragicznych skutkach zbytniej fascynacji grami komputerowymi.

 

Przecież nie mogli jeszcze informować o pewnej poetce, a trochę już nudne byłoby pisanie o pewnym austriackim malarzu…

 

Cytat

Pewnego dnia młody chłopiec w zadziwiająco okrutny sposób zamordował swojego kolegę – poinformowały media. Bez powodu, ot tak, po prostu. Młody zabójca podczas przesłuchania nie wyrażał żadnej skruchy. Zapytany, dlaczego zabił, odpowiedział: „Bo chciałem zrobić tak, jak w grze Mortal Kombat.”

 

Czyli co? Najpierw go stłukł a potem wrzucił w wielki wentylator? Albo wyrwał kręgosłup? Swoją drogą, co oczywiście nie jest żadnym zaskoczeniem, nigdzie w Sieci nie znalazłem informacji o takim zdarzeniu. Poza innymi stronami, gdzie inni autorzy powołoją się na niniejszy tekst, oczywiście. Co mnie nie dziwi, Autor nie podał też żadnego źródła, więc równie dobrze mogło się owo zdarzenie narodzić w jego głowie. Za to plus za poprawne podanie nazwy, przynajmniej tyle.

 

Cytat

Dzieci wychowane na grach komputerowych {Na grach komputerowych, tak zostałem wychowany ♫♫} są narażone na wypaczenie podstawowych wartości moralnych, pomieszania tego, co dobre z tym, co złe (…) (dobrem jest wszystko to, co powoduje skuteczny efekt, nawet morderstwo, rzucenie magicznego przekleństwa) (…).

 

Okeeej… Gram od dziewiątego roku życia i jedyne co zauważyłem to niechęć do chodzenia na imprezy. Czy coś strasznie ze mną nie tak? :(

 

Cytat

(Młody człowiek – dop. MY) Wpada w wtedy w wir świata bez większych zasad, bez wytchnienia i zastanowienia angażuje się w nierzeczywisty świat gry komputerowej (po śmierci na komputerowym ekranie zawsze jest możliwość skorzystania z kolejnego życia lub bohatera).

 

A o wczytaniu zapisanego stanu gry Autor nie słyszał? Bo gdzie w takim np. Gothicu jest „drugie życie” albo „kolejny bohater”?

 

Cytat

I tak niemoralność, pogarda dla drugiego człowieka, prawo silniejszego stopniowo wpisują się w normy świata, w którym żyją młodzi ludzie.

 

Czy Autor wciąż pisze o grach? Interesujące, bo znowu wychodzi na to, że przed elektroniczną rozrywką nie było znęcania się nad słabszymi (prawo silniejszego) ani wojen… (zob. MSS)

 

Dalej Autor zajął się grą „Carmageddon”. Oto efekty:

 

Cytat

(W drugiej części – dop. MY) Spotęgowano agresję i przemoc. Jest to gra o zabijaniu przechodniów, ich prześladowaniu {?} na otwartej przestrzeni i w wąskich uliczkach, w domach towarowych i na parkingach. Gracz dostaje punkty za mordowanie przechodniów. (…) Zabijanie ma bawić i śmieszyć.

 

Niby jest ok., ale ile jest takich gier? Bardzo mało. „Carmageddon” jest bardzo dobrym przykładem, ale to tak, jakby całą kinematografię oceniać na podstawie „Piły”. Niby można, ale czy to ma sens?

 

Dalej Autor pisze w podobnym tonie o „Postalu” i „Bloodzie”, więc to pominę.

 

 

 

Teraz będzie nieco o RPG-ach:

 

Cytat

(…) Gry RPG tworzą świat o tak wysokim stopniu realności, że odnotowano akty samobójstw i morderstw powodowanych faktem nieumiejętności rozdzielenia rzeczywistości świata od fikcji toczącej się gry.


Przykłady? Phi.. Dalej jest o zabójcach od D&D, więc chyba to jest koronny dowód dla Autora. W takim razie ja jestem Bezimiennym Inkwizytorem, Smoczym Dziecięciem (już napisanie tego „tytułu” budzi trwogę!) Mrocznym Mesjaszem, Łowcą, Magiem, Druidem, Szamanem (od niedawna też Łowcą Demonów)… z Rivii (przy okazji – w komentarzach pochwalcie się swoimi „tytułami” :D). A jak ktoś nie umie odróżnić fikcji od rzeczywistości to powinien być diagnozowany przez psychologów. Choć istnieje obawa, że wówczas kogoś zabije :).

 

Cytat

Według przeprowadzonych badań dzieci często bawiące się grami „agresywnymi” są bardziej napięte emocjonalnie, napastliwe, wulgarne {o kur…ka wodna!}, obojętne na dobro. Takie granie „na niby”, gdzie niszczy się, zabija, torturuje, jest bardzo niebezpieczne, prowadzi do zachowań aspołecznych, a często psychopatycznych.

 

Nie no, ładnie Autor wrzucił paręset milionów ludzi (i bardzo dużo gier) do jednego wora. W dodatku tylko dwoma zdaniami! WOW!

 

Cytat

Wielu młodych komputerowców zatraciło w sobie takie cechy jak: „czułość, cierpliwość {chyba Autor nigdy nie czekał aż mu się coś zainstaluje/wczyta…}, delikatność, troska o drugiego człowieka, szacunek wobec życia i śmierci. Wychowani są przecież przez komputer, który nie zna takich pojęć.

 

Bo jest maszyną? Zresztą, zna – żadnego z tych wyrazów mi nie podkreślił mój Word 2003, więc na 100% je zna ;). Dodatkowo – skoro komputer wychowuje, to co robią rodzice, a? Czemu Autor (zresztą nie tylko ten) o nich milczy?

 

Cytat

 

Wirtualna rzeczywistość oferuje im przynajmniej kilka „żyć” {dajcie coś ciężkiego}, siłę, krew i emocje.

 

 

Tia, szczególnie takie gry jak FIFA, Need for Speed, Rollercoaster Tycoon…

 

 

 

Cytat

Prawo silniejszego staje się jedynym prawem i normą.

 

Już o tym pisałem, nie będę się powtarzać.

 

Cytat

Świat magii i okultyzmu pozwala kultywować autoreligie {czyli modlenie się do samochodów?}, tajemne misteria {czy to nie jest masło maślane?}, a poprzez to obcować z pewną formą „wirtualnego sacrum”!

 

Jeśli dobrze rozumiem, fakt istnienia Innosa w Gothicach oznacza, że ktoś będzie w niego wierzył i go wyznawał? No, skoro istnieje Jediizm to cóż… popaprańców wszędzie pełno :P.

 

Cytat

Rodzice {hura! Jednak te mistyczno-tajemne istoty istnieją!} winni uświadomić sobie, że zbyt długie i częste niekontrolowane kontakty z komputerem mogą grozić uzależnieniem charakteryzującym się następującymi objawami: dzieco symuluje naukę i pod pozorem, że musi się czegoś nauczyć, bawi się komputerem; unika typowych zabaw z rówieśnikami {np. w wojnę, komandosów, dwa ognie (traf jak najwięcej kolegów/koleżanek i wygraj mecz dla swojej drużyny! To dopiero zło! I jeszcze te ognie - pewnie piekielne!) – wpisujcie inne ZŁE zabawy :P!}, wybiera tylko tych, którzy mają komputer i z którymi może o tym porozmawiać.

 

Hmm… „- Mam komputer. – Super, kumplu. Porozmawiajmy o tym.” Swoją drogą - co złego jest w szukaniu znajomych o takich samych zainteresowaniach? Czy fakt, że osoby, które uwielbiają np. piłkę nożną, trzymają się razem jest złe? Tyle pytań a odpowiedzi nie ma…

 

Cytat

(…) I tak przyszło nam żyć w czasach, kiedy kilkunastoletnie dzieci chcąc poszukać wiadomości na jakiś temat, nie czują już potrzeby pytania rodziców, bowiem siadają do komputera i łączą się z Internetem. (…)

 

To się nazywa postęp. Zresztą – czym się różni zajrzenie do słownika lub encyklopedii od sprawdzenia w Internecie? Rodzice też nie muszą wiedzieć wszystkiego o wszystkim. Aż przypomniał mi się stary dowcip (żarty znalezione w Sieci na moim blogu – tego jeszcze nie było :P):

 

Jasiu pyta się ojca: 
- Tato, ile kilometrów ma Nil? 
- Nie wiem. 
- A kto to był Jan Henryk Dąbrowski? 
- Nie wiem. 
- A stolicą jakiego państwa jest Madryt? 
- Jasiu, nie męcz tatusia - prosi matka. 
- Nie stresuj dziecka, kochanie. Jak się nie będzie pytał, to niczego się nie dowie.

 

Na koniec jeszcze notka o Autorze:

 

Cytat

Pedagog, autor publikacji dotyczących zagrożeń młodzieży ze strony sekt i grup psychomanipulacyjnych.

 

Nie ma jak właściwy człowiek na właściwym miejscu :).

 

Do zobaczenia za tydzień :)