Poltergeist, czyli od zera do redaktora
Napisany przez gower, piątek, 21 styczeń 2011 - 13:19 in Gry komputerowe
Witam po krótkiej przerwie. Dzisiejsza notka, chociaż nadal mieszcząca się w tematyce bloga, będzie trochę bardziej osobista. Kto z nas, trzymając w rękach nowy numer CD-Action i pochłaniając kolejne artykuły nie marzył o pracy redaktora? Kto choć przez chwilę nie pomyślał o tym, jaka to fantastyczna robota - grać, grać, grać i pisać o grach? Przyznam, że i mnie zawsze to fascynowało, jednak branża dziennikarska wydawała mi się zamkniętym gettem, a dostanie się do jakiejś redakcji graniczyło, moim zdaniem, z cudem. Aż nadszedł pewien jesienny poranek...
Cofnijmy się jednak jeszcze trochę wcześniej. Jak zapewne wiecie, jestem zagorzałym fanem zarówno prozy Sapkowskiego, jak i gry Wiedźmin. Z niecierpliwością wyczekuję też na premierę jej drugiej części i muszę powiedzieć, że wiem o niej praktycznie wszystko, co tylko zjadacz chleba, nie będący REDem, wiedzieć może;) Dlatego też, gdy na stronie CD Projektu pojawiła się informacja o Jesiennej konferencji, pomyślałem, że fajnie byłoby się tam znaleźć. Pozostawało jednak pytanie "jak?"... Wstęp na konferencję mieli tylko akredytowani dziennikarze, więc jedyną nadzieją było zdobycie takiej akredytacji. W tym momencie do głowy wpadła mi niedająca spokoju myśl: "Przecież ktoś z Poltera na pewno tam będzie...". Fakt. Do tej pory, kojarzyłem serwis Poltergeist głownie z grami fabularnymi, jednak zdałem sobie sprawę, że jest tam także dział gier PC. Zaczęło się robić ciekawiej.
Chwila zastanowienia. Czy Polter będzie mnie chciał? Czy zaufają mi na tyle, by puścić mnie na tak ważną konferencję? Wiedziałem, że nie jestem bez szans. W internecie ukazywało się w tamtym czasie sporo materiałów o Wiedźminie, które nie grzeszyły zbytnią rzetelnością. Tu właśnie miałem przewagę: o produkcji studia RED wiem naprawdę sporo. Nie zwlekając, wysłałem więc maila do redakcji działu gier PC serwisu Poltergeist proponując napisanie relacji z rzeczonej konferencji. Odpowiedź przyszła po niecałej godzinie i była bardzo radosna. Polter załatwi mi akredytację, a jeśli się sprawdzę, zostanę przyjęty na stałe do redakcji... Powiem szczerze, że wcześniej nawet o tym nie myślałem, koncentrowałem się wyłącznie na tym, by znaleźć się na prezentacji Wiedźmina. Momentalnie wróciły jednak myśli, do których przyznałem się w pierwszym akapicie tego tekstu: "Redaktor" - to brzmi dumnie:)
Pojechałem na konferencję, napisałem relację, przeprowadziłem parę wywiadów... Jak wygląda sytuacja dzisiaj?
Moje teksty są nie tylko na stronie Poltera. Relacja, którą popełniłem po wspomnianej konferencji znalazła się na płycie dołączonej do nowego numeru CD-Action. Będzie się znajdowała w domach 200 tysięcy ludzi i część z nich ją przeczyta.
Nad biurkiem wisi moja legitymacja prasowa, wywołując uśmiech za każdym razem, gdy na nią spojrzę. Oto bowiem spełniło się jedno z moich małych marzeń. Słowa
napawają mnie dumą i radością.
W przyszłym tygodniu czeka mnie wywiad z przedstawicielem Electronic Arts. Moje kolejne teksty są cytowane przez serwisy internetowe i znajdą się na coverze CDA.
Powiesz, że to marzenie? Gdybym pomyślał o tym rok temu, wyśmiałbym samego siebie. Dziś jednak jest to rzeczywistość i ta rzeczywistość stawia przede mną nowe wyzwania. Niech ten tekst będzie zachętą i dowodem na to, że warto próbować. Że warto czasami zawalczyć, choćby szanse wydawały się małe:)
Przypominam o wciąż trwającym Festiwalu pytań do EA. Macie jakieś pytania, które chcielibyście zadać? Zostawcie je w komentarzach pod tą notką. Zostało tylko kilka dni:p
Czy i Wam zdarzyło się takie miłe zaskoczenie, jak to opisywane przeze mnie? Chcecie podzielić się swoimi opiniami dotyczącymi moich tekstów lub sytuacji branży dziennikarskiej? Zapraszam do komentowania.
Festiwal pytań do EA
Napisany przez gower, sobota, 08 styczeń 2011 - 16:08 in Gry komputerowe
Witam Was wszystkich bardzo serdecznie.
W najbliższym czasie będzie mi dane, jako redaktorowi serwisu Poltergeist, rozmawiać z przedstawicielem Electronic Arts. Pomówimy między innymi o ich dwóch zbliżających się produkcjach: Mass Effect 3 i Dragon Age 2. Jestem pewny, że znajdują się wśród Was fani obydwu serii. Dlatego też mam dla Was propozycję.
Czego chcielibyście się dowiedzieć? Jakie pytania chcielibyście zadać EA, gdybyście dostali taką możliwość? Wszystkie swoje propozycje zamieszczajcie w komentarzach do tego wpisu. Najciekawsze z nich zostaną wybrane i poruszone w naszej rozmowie. Przekażcie też, proszę, informację o tej akcji swoim znajomym fanom gier "Elektroników" - niech mają szansę wzięcia udziału w tym wydarzeniu.
Drodzy moi, festiwal pytań czas zacząć...
"Dostaję bęcki co dwa kroki", czyli REDzi o swoim dziele
Napisany przez gower, piątek, 07 styczeń 2011 - 19:57 in Gry komputerowe
17 maja czeka nas największe do tej pory wydarzenie w polskiej branży gier komputerowych. Na półki sklepowe trafi bowiem tego dnia kontynuacja przygód Geralta z Rivii. Z Wiedźminem 2 studia RED wiążemy wielkie oczekiwania, więc szczególną wagę przywiązujemy do wszystkich niejasności czy kontrowersji. Zastanawiacie się, co robią demony w świecie Sapkowskiego? Nie dają Wam spać sprzeczne informacje dotyczące poziomu trudności w nadchodzącym dziele studia RED?
Gorąco zapraszam do lektury wywiadu, jaki przeprowadziłem z trzema pracownikami studia RED. Uwaga, ekskluzywne informacje!:D
http://gry.polter.pl/Wywiad-z-ekipa-CD-Projekt-RED-c22533
Zapraszam do komentowania. Zarówno tutaj, jak i na Polterze.
Jesienna konferencja CD Projekt
Napisany przez gower, poniedziałek, 22 listopad 2010 - 12:12 in Gry komputerowe
Jak zapewne wiecie, w ostatni czwartek, 18 listopada, odbyła się w Warszawie impreza pod hasłem Jesienna konferencja CD Projekt. Dane mi było się na niej znaleźć jako dziennikarz serwisu Poltergeist. Serdecznie zapraszam do przeczytania mojej relacji z tego wydarzenia i komentowania (zarówno tutaj, jak i na polterze).
http://gry.polter.pl/Jesienna-Konferencja-...ekt-2010-c22359
Nowe informacje, czyli o gipsowej głowie Geralta...
Napisany przez gower, wtorek, 16 listopad 2010 - 23:03 in Gry komputerowe
Jak zapewne wszyscy już wiecie, podana została dzisiaj oficjalna data premiery, wyczekiwanej przez wszystkich drugiej części Wiedźmina. Kontynuację losów Geralta dane nam będzie poznać 17 maja 2011 roku. Nie obyło się więc bez pewnego poślizgu, bo jeszcze niedawno Tomek Gop zapewniał, że prace zostaną ukończone w pierwszym kwartale 2011. Mamy nadzieję, że dodatkowy czas sprawi, że produkt, który wyląduje na sklepowych półkach, będzie tak bliski doskonałości, jak to tylko możliwe...
Niedługo po tej ważnej informacji, przyszła następna. Jeden z amerykańskich sklepów pokazał Edycję Kolekcjonerską Wiedźmina 2. Możecie ją obejrzeć tutaj:
http://polygamia.pl/Polygamia/1,107162,867...super.html?bo=1
Pierwszym rzucającym się w oczy elementem jest (gipsowa?) głowa Geralta. Nie wiem, jaka była intencja REDów, ale ta figurka, delikatnie rzecz ujmując, nie spotkała się z ciepłym przyjęciem Społeczności. Podobnie zresztą cała kolekcjonerka. Na dowód moich słów, kilka wypowiedzi doświadczonych, obytych i kulturalnych użytkowników oficjalnego forum gry Wiedźmin.
Wypowiedzi w tym tonie jest dużo, dużo więcej. Mnie osobiście skład Edycji Kolekcjonerskiej bardzo zawiódł. Nie mogę sobie wyimaginować powodu, dla którego potrzebowałbym głowy wiedźmina. Razi też brak koszulki, medalionu czy jakiegoś "kuferka na eliksiry" (takie propozycje padały ze strony Społeczności). Jedyna nadzieja w tym, że wersja polska (wydawana przez CDP) będzie się różniła od tej made by Atari...
Już w czwartek konferencja CD Projektu, spodziewajcie się po niej mojego artykułu na polterze:)
Co Wy myślicie o najnowszych informacjach, dotyczących Wiedźmina 2? Zapraszam do komentowania.
Fritz Leiber, czyli o pierwszej poważnej fantasy amerykańskiej
Napisany przez gower, piątek, 29 październik 2010 - 21:34 in Fantasy
Witajcie, Kochani:) Długo mnie nie było, musiałem bowiem zwalczyć przeciwności stawiane przez mój własny organizm oaz szalejące w powietrzu wirusy. Innymi słowy, byłem chory;) Nie martwcie się, nie o tym jednak chcę dzisiaj pisać. Dziś bowiem, wracam do mojego autorskiego pomysłu, jakim jest Fantastyczny plebiscyt. W dzisiejszym odcinku, w prezencie dla Andromedy, wystąpi Fritz Leiber i jego cykl Saga o Fafrydzie i Szarym Kocurze.
Zacznę od fragmentu wstępu, jakim uracza nas polskie wydanie dzieła Zobaczyć Lankmar i umrzeć - pierwszej części omawianego przeze mnie cyklu. Wstęp ten popełnił, w roku 2004, mistrz polskiej fantastyki: imć Andrzej Sapkowski. Dlatego więc, usuwam się na chwilę w cień i zapraszam do czytania...
Tych z was, Szanowni Czytelnicy, którzy krzyknęli, że nic, zmartwię. Jesteście w błędzie. W powyżej opisanych rzeczach odkrywczym jest absolutnie wszystko. A raczej może być, przy spełnieniu pewnego warunku. Pewnego sine qua non. Brzmiącego: trzeba być pierwszym, który to napisał. Dodajmy: dobrze napisał.
Otóż to. Kiedy, w roku 1939 Fritz Leiber na łamach magazynu Unknown wydał opowiadanie Dwóch szukało przygody, na rynku amerykańskim pisał już, co prawda, Howard (i pisać skończył, żegnając się tragicznie z tym światem w roku 1936), ale powiedzmy sobie szczerze: Conany wszelkiej maści nie są literaturą najwyższych lotów. Pisać zaczął już także J. R. R.Tolkien. Robił to jednak za wielkimi wodami Oceanu i w USA nikt o nim nie słyszał. Wszystko więc, co znajdujemy w Sadze o Fafrydzie i Szarym Kocurze jest absolutnie świeże i innowacyjne. Warto o tym pamiętać, rozpoczynając swoją przygodę z cyklem.
Jak się to jednak w ogóle je, spytacie. Całkiem przyjemnie:) Mamy więc Fafryda (w oryginale nazywa się on Fafhrd, z racji na niewymawialność tego imienia w naszym języku, został on jednak przechrzczony przez tłumacza), alter ego samego Leibera, barbarzyńcę z Północy, silnego, porywczego, zahartowanego. Nie stroni on od alkoholu, pięknych niewiast i "argumentu siły". Nie przyszło mu jednak samotnie przemierzać krain Newhonu. Towarzyszy mu (od pewnego momentu) Szary Kocur - wzorowany na przyjacielu autora, Harrym Ottonie Fischerze, genialny złodziej, erudyta i spryciarz. Para ta doskonale się uzupełnia i wprowadza klimat powieści łotrzykowskiej do realiów fantasy. Bohaterowie są inteligentni, dowcipni (często w dość niewybredny sposób) i widać, że wzorowano na nich wiele późniejszych bohaterskich par.
Wspominałem już o tym, że należy mieć na uwadze, iż twórczość Leibera była innowacyjna. Świadomość ta przydaje się w czasie czytania, bo dzisiejszemu odbiorcy, obeznanemu z dziesiątkami fantastycznych tytułów, przygody Farfryda i Kocura mogą wydawać się "wtórne". Często są przewidywalne, a motywy, na których je zbudowano zostały już wykorzystane na wszystkie sposoby i we wszystkie strony. Nie jest to oczywiście winą autora, należy jednak być na ten fakt przygotowanym. Pomijając ten aspekt, treść utworu nie postarzała się ani trochę. Wciąż jest aktualna i w niczym nie przeszkadza to, że niektóre z pozycji cyklu napisano już 70 lat temu. Irytujące może być także to, że w całym cyklu znajduję się tylko jedna powieść (Oblężenie Lankmaru). Resztę stanowią zbiory, dość krótkich, opowiadań. Wątki są więc czasami tylko delikatnie zarysowane, postaciom drugoplanowym może brakować głębi, a fabuła zbyt szybko zmierza do finału. Cóż, jest to specyfika gatunku, ja jednak zdecydowanie preferuję powieści. De gustibus non est disputandum...
Podsumowując, Saga o Fafrydzie i Szarym Kocurze to absolutna klasyka gatunku i fanowi fantasy po prostu nie wypada nie znać tego cyklu. Zapoznanie się z tytułami, od których wszystko się zaczęło i z bohaterami, do wzorowania się na których, przyznają się najwięksi współcześni autorzy fantastyczni, jest wspaniałym i niepowtarzalnym doświadczeniem. Specyfika gatunku (opowiadania) niesie ze sobą jednak pewne ograniczenia, a wiele z wymyślonych przez Leibera motywów, zostało już wielokrotnie użytych, na różnorakie sposoby, w późniejszych dziełach rożnych autorów. Jeśli chcecie zapoznać się z korzeniami literatury fantasy i szczerze się pośmiać, czytając barwne dialogi głównych bohaterów, zapraszam do czytania!:)
Zapraszam także do komentowania. Propozycje tytułów, na temat których chcielibyście przeczytać moje zdanie, zgłaszajcie najlepiej w komentarzach do tego wpisu (lub przez PW).
O śmiertelnym potomku herolda Callisa
Napisany przez gower, wtorek, 19 październik 2010 - 17:26 in Fantasy

Po kilku dniach przerwy (tak, wiem, że czekaliście;)) wracam do Fantastycznego plebiscytu. Specjalnie dla Andromedy skrobnę dzisiaj parę zdań o Kodeksie Deepgate Alana Campbella.
Zacznę od kilku słów o autorze. Miałem przyjemność spotkać go na tegorocznym Euroconie w Cieszynie. Jest dowcipny, inteligentny i bardzo kontaktowy. Czasami aż wstyd było patrzeć na bufonadę niektórych polskich twórców, zwłaszcza zestawioną z naturalną skromnością Campbella. Interesujący jest także fakt, że pisarz pracował przy pierwszych trzech częściach Grand Theft Auto. Zrezygnował z pracy w branży gier komputerowych, bo, jak sam mówi, za mało tam od niego zależało. Pisarz odpowiada za całość swojego dzieła i jest ono zależne tylko od niego. W projektowaniu gier zaś, nad jednym tytułem pracuje kilkadziesiąt osób i każda zajmuje się jedynie wąskim fragmentem produkcji.
Kodeks Deepgate to trylogia (Noc blizn, Żelazny anioł, Bóg zegarów), której pierwszy tom został wydany w roku 2006. Jest to niewątpliwie literatura fantasy, dosyć jednak oryginalna. Nie uświadczymy tu magii (w klasycznym rozumieniu tego słowa), smoków, elfów czy orków. Świat jest dosyć mroczny. Nie jest to jednak mroczność sztuczna - doskonale wkomponowuje się to w realia, w którym przyszło żyć mieszkańcom Deepgate i trudno byłoby sobie wyobrazić lepszy nastrój dla tej scenerii. Jednym z głównych bohaterów cyklu jest Dill - archont Kościoła Ulcisa, ostatni żyjący członek walecznego rodu, który przed wiekami prowadził armie wyznawców do boju z niewiernymi. Niestety, w niemal niczym nie przypomina swoich skrzydlatych przodków. Jest zaledwie niezdarnym dzieckiem. W dodatku, nie wolno mu latać. U boku rozgoryczonego anioła i jego przyjaciół zaczynamy poznawać Deepgate - miasto zawieszone nad przepaścią na wielkich łańcuchach. Gdy zmusimy wyobraźnię do wizualizacji barwnych opisów Campbella, ukaże się nam widok oszałamiający. Wiszące miasto, intrygi związane z Kościołem, Ulcisem, Labiryntem i Spine są przedstawione naprawdę fascynująco. Nie będę oczywiście zdradzał fabuły, powiem tylko, że kilkukrotnie byłem zaskoczony nie mniej niż bohaterowie. Tym zaś świat dosłownie wywraca się do góry nogami.
Kolejne tomy cyklu są według mnie trochę słabsze - brakuje niepowtarzalnej atmosfery Deepgate. Na pewno jednak nie są mniej ambitne. Zwiedzimy w nich Otchłań, spotkamy bogów, przeniesiemy się wraz z bohaterami do innych linii czasowych i paralelnych rzeczywistości. Na pewno nie zabraknie emocji:) Zostanie też wreszcie udzielona odpowiedź na jedno z głównych pytań, pojawiających się po przeczytaniu Nocy blizn: Co znajduje się poza Miastem i przepaścią?
Kodeks zachwyca kreacja bohaterów. Są skomplikowani, niebanalni, nawet postacie najczarniejszych charakterów nie są jednoznacznie czarne i możemy je zrozumieć. Atmosfera niepewności i zagrożenia udzieliła się mi podczas czytania dzieła Campbella i z niecierpliwością pochłaniałem kolejne strony. Oczywiście na koniec było mi przykro, że już skończyłem i nie mogę się dłużej cieszyć światem stworzonym przez szkockiego pisarza:p
Podsumowując, mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim trylogię Campbella. Wspaniały świat, niebanalni bohaterowie, zaskakujące zwroty akcji sprawiają, że Kodeks Deepgate czyta się naprawdę świetnie. Jeśli nie jesteście jeszcze przekonani, sięgnijcie chociaż po Noc blizn - gwarantuję, że nigdy nie zapomnicie wiszącego miasta:)
Zapraszam do komentowania. Propozycje tytułów, na temat których chcielibyście przeczytać moje zdanie, zgłaszajcie najlepiej w komentarzach do tego wpisu (lub przez PW).
Dla niektórych Wielka Wojna jeszcze się nie skończyła...
Napisany przez gower, piątek, 15 październik 2010 - 20:04 in Gry komputerowe

Takim hasłem zachęca nas do zakupu pierwszy dodatek do gry fabularnej Wolsung, Operacja Wotan. (Tych z Was, którzy czekają z wytęsknieniem na moją recenzję Kronik Deepgate, chciałbym poprosić o cierpliwość - chcę się do niej dobrze przygotować, a akurat z "Operacją" jestem na świeżo;)). W tekście tym nie będę wyjaśniał czym Wolsung jest - kiedyś już to zrobiłem i zainteresowanych odsyłam do moich zeszłorocznych wpisów lub na oficjalną stronę.
Jeśli chodzi o sam dodatek, to wydany jest on na papierze takim samym, jak podręcznik podstawowy i otulony, tym razem tylko miękką, okładką. Na niej widnieje ilustracja, przedstawiająca hord żołnierzy Nieumarłej Rzeszy, którzy odgrywają dość istotną rolę w fabule kampanii:) W tym miejscu muszę się pochwalić, że w moim egzemplarzu, na drugiej stronie widnieją autografy Garnka i Puszona:P Dalej, znajdziemy wstęp, który przybliży pokrótce czekające graczy przygody, zaproponuje motywacje dla bohaterów i udzieli kilku wskazówek odnośnie prowadzenia kampanii.
Ta, podzielona jest na sześć przygód, z których każda zajmuje ok. dwóch sesji. Jeśli macie niecierpliwych lub wybitnie sprytnych graczy, możliwe, że niektóre rozdziały zmieścicie na jednym spotkaniu:) Nie będę tu oczywiście spoilował, żeby nikomu nie psuć zabawy i ograniczę się do kilku zdań natury ogólnej:) Sposób opisu poszczególnych scen znacząco różni się od tego znanego z przygód do D&D czy Warhammera. Nie znajdziemy tu dokładnych wypowiedzi postaci niezależnych czy wyszczególnionych fragmentów do przeczytania graczom. Powoduje to, że do prowadzenia każdej sesji Operacji Wotan trzeba się dobrze przygotować. Jeśli jednak lubicie odgrywać postacie niezależne, znajdziecie tu mnóstwo fajnych rzeczy: każdy ma swoje cele, osobowość i nastawienie do bohaterów. Poszczególne scenerie opisane są ciekawie i wyczerpująco. Genialne jest także to, że nie ma chyba sposobu, by gracze zepsuli przygodę. Nawet najbardziej głupie pomysły (oczywiście, mające jednak jakiś sens) zostały przez twórców przewidziane i stworzono dla nich gałęzie w rozwoju fabuły.
Szczególnie emocjonujące są konfrontacje finałowe w każdej z przygód. Zostały przygotowane bardzo ciekawie, nieszablonowo i umożliwiają graczom wykazanie się pomysłowością. Z każdą z nich można bowiem sobie poradzić na kilka sposobów. Jeśli chodzi o rozmach i widowiskowość, dziełu Kuźni Gier nie można zarzucić niczego. Znajdziecie tu epickie bitwy, nieumarłe wojska, intrygi na najwyższym szczeblu, imponujące góry lodowe i możliwość uratowania świata;)
Zarówno, jeśli miałeś już do czynienia z Wolsungiem, jak i wtedy gdy dopiero chcesz rozpocząć swoją przygodę z nim, Operacja Wotan będzie doskonałą pozycją do wciągnięcia Twoich graczy w wir wspaniałej zabawy w świecie Dam i Dżentelmenów:)
Świat Dysku
Napisany przez gower, czwartek, 14 październik 2010 - 16:00 in Fantasy
Koncert życzeń czas zacząć:) Dziś, na prośbę JackStriffy'ego, wezmę na tapetę cykl Świat Dysku Terry'ego Pratchetta. Jest o czym pisać, bo liczy on sobie już 37 pozycji (w tym Opowieści ze Świata Dysku) i w chwili wydania Ostatniego bohatera stał się najdłuższym cyklem fantasy ever, wyprzedzając Świat czarownic Andre Norton. Dla tych z Was, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z Pratchettem, krótki wstęp.
Powieści składające się na Świat Dysku należą do podgatunku humorous fantasy, nazywanego też czasami funtasy;) Oznacza to, że sięgając po którąś z nich, musimy się przygotować na dużą dawkę humoru, a często także parodii. Akcja książek Pratchetta (trochę uogólniam, bo twórczość Anglika nie ogranicza się oczywiście do tego jednego cyklu) rozgrywa się w fantastycznym świecie podobnym (na pierwszy rzut oka) do innych Never-Never landów. Jak sama nazwa wskazuje, ma on kształt dysku, a położony jest na ramionach czterech słoni, stojących od tysiącleci na grzbiecie wielkiego żółwia A'Tuina. Jeśli jednak spojrzymy trochę uważniej, naszym oczom ukaże się rzeczywistość, której próżno szukać w klasyce gatunku. Jednym z głównych "pierwiastków", z których składa się świat jest bowiem u Pratchetta narrativum. Odpowiada ono m. in za to, by wszystko, co się wydarza, tworzyło opowieści. Te zaś, jak wiadomo, rządzą się swoimi prawami. Przykładowo, jeśli z urwiska spada powóz i rozbija się, to po chwili z miejsca wypadku musi się odtoczyć pojedyncze koło:) Także magia znacząco różni się od tej znanej z Ziemiomorza czy Harry'ego Pottera. Mimo, że istnieją poświęcone jej uniwersytety (a jeden z nich jest ważnym bohaterem zbiorowym cyklu) i przedstawiana jest jako jeden z fundamentów świata, to pozostaje ona właśnie raczej nauką uniwersytecką, a nie narzędziem poszukiwaczy przygód. Jak powiedział nadrektor Ridcully:
Często kojarzony ze Światem Dysku rodzaj absurdalnego humoru i rozważania, wymagające przekręcenia umysłu na drugą stronę, są charakterystyczne głównie dla początkowych pozycji cyklu (zwłaszcza tych, gdzie pierwsze skrzypce gra Rincewind). Później poziom "normalności" powoli wzrasta, dążąc do granicy, którą określiłbym jako "lekko zwariowane":) Ostatnie tomy (jak Świat finansjery czy Potworny regiment są po prostu świetnymi powieściami przygodowymi, osadzonymi w realiach fantasy. Czyta się je bardzo przyjemnie (także dzięki genialnemu tłumaczeniu Piotra W. Cholewy), może jednak brakować tej abstrakcji, za którą wielu czytelników pokochało cykl.
Jeśli chodzi o treść, to w tym, gigantycznym już, cyklu można wyróżnić kilka bloków tematycznych:
- O Rincewindzie - czarodzieju z najniższym w dziejach potencjałem magicznym
- O czarownicach
- O Śmierci
- O Straży Miejskiej
- O Moiście von Lipwigu (na razie dwie powieści, zapowiada się trzecia)
- O Akwili Dokuczliwej/Tiffany Obolałej (w tzw. Opowieściach ze świata Dysku - podcyklu przeznaczonym głownie dla młodszych czytelników)
Warte zauważenia są też książki tematyczne, parodiujące znane nam obszary kultury czy gospodarki. Do takich zaliczyć można na pewno Trzy wiedźmy (Makbet), Muzykę duszy (rock & roll), Prawdę (prasa i dziennikarstwo), Piekło pocztowe (biznesmeni, filatelistyka) czy Niewidoczni akademicy (piłka nożna i wszystko co z nią związane). Ja szczególnym afektem darzę pozycje o Śmierci (Śmierć, zgodnie z kanonem anglosaskim jest oczywiście mężczyzną, co może wywołać lekkie zdziwienie polskiego czytelnika) - pełne są one inteligentnych, dowcipnych dyskusji i specyficznego humoru. Najbardziej chyba jednak lubię podcykl o Straży Miejskiej - za genialną postać komendanta Vimesa, za klimat powieści detektywistyczno-kryminalnych i za to, że mimo powagi opisywanych wydarzeń, nadal zapewniają dużo śmiechu i świetną zabawę.
Trudno jest pisać o tak obszernym cyklu, nie zdradzając jednocześnie zbyt dużo fabuły. Mam nadzieję, że to, co napisałem wyżej, pozwoliło Wam wyrobić sobie wstępne zdanie na temat Świata Dysku i może zachęciło Was do sięgnięcia po wchodzące w jego skład powieści. Kolejność utworów możecie znaleźć w każdej książce cyklu (od początku do danego tytułu) oraz w internecie (np. na Wikipedii). Polecam oczywiście czytanie od początku. Jeśli jednak nie macie tyle czasu lub chęci, warto czytać przynajmniej wszystkie utwory w danym bloku tematycznym. Miłej lektury:)
W następnym odcinku, napiszę o Kronikach Deepgate Alana Campbella - wspaniałej trylogii, zaliczanej do fantasy miejskiej.
Zapraszam do komentowania. Propozycje tytułów, na temat których chcielibyście przeczytać moje zdanie, zgłaszajcie najlepiej w komentarzach do tego wpisu (lub przez PW).
Fantastyczny plebiscyt
Napisany przez gower, środa, 13 październik 2010 - 21:19 in Fantasy
Ponieważ czytuję ostatnimi czasy dosyć dużo literatury fantasy, wpadło mi do głowy, by coś o tym naskrobać:) Możliwe, że niektórzy z Was chcieliby poznać bliżej ten gatunek, ale w obliczu setek tytułów pokrywających półki Empików zaczynacie się gubić. Możliwe też, że odrzuciły Was od fantasy kolejne tomy cyklu The Magic Shit i nie wiecie już, co opłaca się czytać. Z literaturą fantastyczną bowiem jest tak, jak z każdą inną. Wiele jest chłamu, przez który nie da się przebrnąć bez bólu zębów. Są jednak także i perły, które nadają sens całemu gatunkowi i wywołują okrzyki zachwytu czytelników i krytyków na całym świecie. Skąd jednak początkujący czytelnik ma wiedzieć, co wybrać? Jak nie zagubić się wśród nieznanych sobie nazwisk i tytułów? Ponieważ zdaję sobie sprawę, jakie to trudne, postanowiłem Wam pomóc:) Nie przeczytałem może jeszcze bardzo dużo, ale większość z pozycji, po które sięgam należy bez wątpienia do klasyki gatunku.
Dlatego też, jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o jakiejś z wymienionych poniżej pozycji, piszcie w komentarzach lub na PW. Postaram się wtedy coś o danym tytule napisać. Wybierać możecie (na razie) z*:
- J. R. R. Tolkien, Władca Pierścieni
- Ursula K. Le Guin, Ziemiomorze
- Fritz Leiber, Saga o Fafrydzie i Szarym Kocurze
- T. H. White Był sobie raz na zawsze Król
- Peter S. Beagle, Ostatni jednorożec
- Roger Zelazny, Kroniki Amberu
- Stephen R. Donaldson, Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka
- Gene Wolf, Księga Nowego Słońca
- Alan Campbell, Kodeks Deepgate
- A. Sapkowski, wszystko:) (opowiadania, Saga o Wiedźminie, Maladie, Trylogia hysycka, Żmija)
- T. Pratchett, Świat Dysku
- J. K. Rowling, Harry Potter
* Czczionką pogrubioną oznaczyłem tytuły cykli









wtorek, 14 luty 2012 - 09:24
on Poltergeist, czyli od zera do redaktora